baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

swiadectwa
Każdy człowiek ma swoją opowieść. Bywa tak, że z przejęciem, słuchając czy czytając, możemy powiedzieć: poruszyła mnie twoja historia. Świadectwo życia częściej przemawia bardziej niż najbardziej wyszukana
i fantazyjna myśl czy wypowiedziana mądrość. Świadectwo wiary jest owocem spotkania z Jezusem i ukazaniem jego działania w życiu. Zamknięciem jakiegoś etapu i ukazaniem zmiany, która ma swoje źródło
w łasce, której doświadczamy.

Chciałoby się powiedzieć, że odtąd nic już nie będzie takie same. Zapraszamy zatem do czytania „spotkań z Jezusem” i dzielenia się nimi.
swiadectwa

ks. Wojciech Kuliński

Niezasłużony przywilej

Bóg nie wybiera zdolnych, On uzdalnia wybranych. Owa myśl towarzyszyła mi prawie przez cały okres formacji seminaryjnej, której wynikiem było przyjęcie przeze mnie święceń kapłańskich.  Dziś jako świeżo wyświęcony kapłan mogę powiedzieć, że to nie ja działam przez Boga, ale Bóg działa przeze mnie. Często myślałem, że prawdziwy ksiądz to człowiek, który musi wyróżniać się wielkimi ideałami, nosić aureolę nad głową, błyszczeć elegancją wiedzy i stylem modlitwy, tymczasem z perspektywy czasu przekonałem się, że kapłaństwo to pięknie budowane i przeżywane człowieczeństwo. Najpierw jest się człowiekiem, a dopiero później kapłanem. My często nie doceniamy wartości tego kim jesteśmy, zwłaszcza gdy popadamy w grzech. Nierzadko usiłujemy usprawiedliwiać naszą słabość mówiąc, że przecież jestem tylko człowiekiem. W oczach Boga jesteś aż człowiekiem, niezależnie od tego kim jesteś, co robisz i co wybierasz. więcej...>>

ks. Karol Ciesielski

U Matki…

Ukochana Częstochowa – jakże mogłoby jej zabraknąć na mapie mojego nowego życia – życia kapłańskiego. Nie mogłem tam nie pojechać, serce podpowiadało: musisz tu być, pokaż się Matce, potrzebujesz tego spotkania. Rzeczywiście potrzebowałem, i to bardzo.

Pojechałem zatem, by powiedzieć Jej z radością: Mamo w końcu jestem, zostałem księdzem! Cieszysz się? Przytul mnie mocno! Popatrz jak Ci urosłem. Czy dojrzałem choć trochę od ostatniego spotkania? Wiesz, ciągle nie wierzę. Widzisz jaki syn ci wyrósł, ksiądz, który nie wierzy… że jest księdzem. Dziękuję, że mnie prowadziłaś przez te sześć lat, teraz jeszcze bardziej mnie prowadź, Mamo. więcej...>>

ks. Paweł Sobstyl

Dla trzech osób

5 lat temu, kolejny raz pielgrzymowałem na Jasną Górę z Warszawy… Tym razem, w mojej grupie uczestniczyli młodzi Węgrzy. Trzy osoby znały tylko język węgierski - to było utrudnienie w naszych kontaktach - zwłaszcza w przypadku spowiedzi!

Na dwa dni przed końcem pielgrzymki, podczas wieczornej modlitwy obiecałem, że jeśli będziemy tworzyć grupę polsko - węgierską w kolejnych latach, to zacznę się uczyć języka węgierskiego. Oni odpowiedzieli, że tak! Zatem nie miałem innego wyjścia, jak rozpocząć naukę tego niezwykłego języka! Kiedy pojechałem zimą do Budapesztu, bardzo się zdziwili, że zrobiłem to dla zaledwie trzech osób! więcej...>>

ks. Jan Kaczkowski

Pasja poszukiwania "innych"

Nie chcę, żeby to zabrzmiało jak słabe kazanie lub sweet świadectwo, których nie znoszę. Wygląda ono mniej więcej tak, wersja a: byłem złym chłopakiem ale na drodze swojego życia spotkałem Jezusa we wspólnocie x. Jezus mnie dotknął i przemienił moje życie i powiedział "pójdź za mną" a potem łapki w górę, gitarka i "Pan kiedyś stanął nad brzegiem".

Albo wersja b: Mimo, że jestem kapłanem, miałem swoje kryzysy. W 3, 5, 10 roku kapłaństwa, dotknął mnie Pan i powiedział "zmień się". Zobaczyłem całą dotychczasowa ohydę mojego życia, teraz jestem inny, w pełni Jemu oddany. Jestem prezbiterem pomimo mojej słabości, jestem prezbiterem we wspólnocie y. Proszę mnie dobrze zrozumieć, absolutnie nie deprecjonuję indywidualnych doświadczeń związanych z obecnością Boga w życiu konkretnych osób, które mogą mieć miejsce i dokonać się w ten sposób. więcej...>>

diakoni

W oczekiwaniu na cud...

Trzeba grać w pierwszej lidze, nie możesz stać się karykaturą kapłaństwa. To zdanie usłyszałem podczas pierwszych seminaryjnych rekolekcji. Zapadło mi głęboko w pamięci. Od tego czasu minęło prawie sześć lat. Na każdym etapie przygotowań do święceń, znaczyło co innego. Na początku myślałem, że to przygotowanie jest moje i że to ja wybieram Boga. Dziś wiem i doskonale rozumiem, że to nie ja wybrałem, ale Bóg wybrał. Wybrał czas i miejsce, ja się tylko na to zgodziłem. To nie moje kapłaństwo, ale Jego łaska.

więcej...>>

dk. Grzegorz Kaczybura

Diakonie, jeszcze chwila…

Zaczęło się! Czasomierz odliczający dni do  przyjęcia święceń prezbiteratu ruszył. Jeszcze tylko 87, 86, 85… dni do tego wielkiego wydarzenia w moim życiu – powtarzają diakoni podczas posiłków bądź wspólnych spotkań. Oczy wyobraźni niejednego z nas sięgają już do ołtarza Pańskiego czy do konfesjonału. Na twarzy najmłodszych duchownych archidiecezji wrocławskiej widać entuzjazm i wielką radość. Ale wśród promiennych uśmiechów, da się również zauważyć wielkie zniecierpliwienie, bo przecież każdy z nas czeka od sześciu lat na Mszę św. prymicyjną. Myślę, że nic przecież w tym dziwnego, bo w końcu święcenia prezbiteratu są zwieńczeniem wieloletniej formacji seminaryjnej, a jednocześnie początkiem nowego życia, kapłańskiego życia.

więcej...>>

Diakon

Doczepiony skład...

Był mroźny styczniowy dzień. Właśnie rozpoczęły się ferie międzysemestralne. Wraz z dwójką moich znajomych wybraliśmy się do Częstochowy. Byliśmy w klasie maturalnej więc postanowiliśmy pojechać na Jasną Górę, prosząc o szczęśliwe zdanie matury i odpowiedni wybór drogi życiowej. Znajdowałem się w trudnej sytuacji. Już od dłuższego czasu miałem mętlik w głowie. Chwilami pojawiała się dyskretna myśl, żeby zostać księdzem. Ale po co? Czy to w ogóle ma sens? Czy można być szczęśliwym będąc kapłanem? więcej...>>

Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

"Spokojnie dziecko. Ty nie rozumiesz"

Trzymam w ręku książkę "Smutek" C. S. Lewisa. Napisał ją po śmierci ukochanej żony, Joy Gresham. Pierwsze słowa książki brzmią następująco:

"Nikt mi nigdy nie mówił, że smutek wywołuje podobne reakcje jak strach. Nie boję się, ale moje doznania są takie, jakby mnie strach ogarnął. Czuję ściskanie w żołądku, nie mogę sobie znaleźć miejsca, ziewam. I ciągle dławię w sobie łzy. Kiedy indziej znów czuję się jak po lekkim przepiciu lub wstrząsie. Niewidzialna zasłona odgradza mnie od świata. Z trudem rozumiem, co ktoś do mnie mówi. Lub raczej ciężko mi chcieć to zrozumieć. Takie to nieciekawe. A jednak pragnę mieć wokół siebie ludzi. Boję się chwil, kiedy dom jest pusty. Gdyby tylko chcieli rozmawiać ze sobą, nie ze mną"... (C.S. Lewis) więcej...>>

Ks. Jarosław Lisica 

ŚWIADECTWO MEGO KAPŁAŃŚTWA

Kapłaństwo… Nigdy nie chciałem być księdzem. Zawsze chciałem mieć cudowną rodzinę, piękną żonę, dzieci i dom z ogrodem. Pochodzę z bardzo pobożnej i religijnej rodziny. W domu Bóg zawsze był na pierwszym miejscu. Do kościoła mieliśmy ponad 3 kilometry drogi, a mimo to w każdą niedzielę byliśmy z całą rodziną na Eucharystii. Rodzice byli bardzo pobożni i tę pobożność przekazali mi i starszej siostrze Ani. Pamiętam jak mama uczyła mnie pacierza, klękała ze mną przed snem i uczyła modlitwy „Aniele Boży, stróżu mój…”. Często też powtarzała zdanie, które zapadło mi w pamięci do dziś, mianowicie: „Pamiętaj synku, tylko zwierzę kładzie się spać bez modlitwy, człowiek zawsze przed snem powinien podziękować Bogu za miniony dzień”. więcej...>>

ks. Krzysztof

ZRÓB UWIELBIENIE

Święcenia kapłańskie przyjąłem 11 lat temu. Mam za sobą posługę w dwóch parafiach , aktualnie pracuję w dużym mieście, a obecny proboszcz jest moim czwartym przełożonym. To trudne zadanie dać świadectwo o relacji proboszcz-wikariusz lub przełożony-podwładny. Jeden z księży kiedyś opowiadał o innym to, że jak był wikariuszem to krytykował proboszczów, a jak został proboszczem to największe zło widział w wikariuszu. Trudno być obiektywnym w tej sprawie, punkt widzenia często bywa zależny od tego, gdzie jesteśmy. Ta stara prawda na szczęście nie zawsze się sprawdza, ponieważ Jezus Chrystus zaprasza nas do przekraczania samego siebie. Nasze parafialne relacje powinny opierać się na braterstwie. Niestety mało się dzisiaj o tym mówi w naszych środowiskach. Relacja braterska to relacja nie zawsze idealna, ale oparta na zrozumieniu siebie, wzajemnym wspieraniu w budowaniu wspólnoty parafialnej czy zakonnej. więcej...>>

Proboszcz

OJCIEC CZY SZEF?

Gdy zostawałem proboszczem przed 6,5 roku, ksiądz Dziekan (dziś już w niebie) powiedział, że proboszczem trzeba nauczyć się być. Jakoś tak mi te słowa zapadły w sercu, że nijak nie idzie ich zapomnieć. Czy dziś umiem? Nie wiem. Wiedziałem od początku, już jako zwykły wikary, że  powinienem uczyć się bycia ojcem, nie kolegą. To mi zawsze towarzyszyło  jak dotąd w kapłaństwie.

Tym bardziej, gdy zostałem proboszczem. Droga Neokatechumenalna, z którą zetknąłem się przed laty, a która postawiła całe moje dotychczasowe życie na głowie ma swój żargon. Jednym z jego elementów jest stwierdzenie, że proboszcz jest ojcem parafii (jak biskup ojcem diecezji). Ciekawe ilu nas księży pamięta o tym? Mam nadzieję, że wielu. Być ojcem… więcej...>>

ks. Krystian Wilczyński

MARYJA – MOJA TARCZA

Październik przypomina mi zasłyszane w seminarium porównanie, że kapłaństwo jest jak drzewo, którego pniem jest Chrystus, a koroną Maryja. Zakorzenieni w Chrystusie i piękni dzięki Maryi.

Moje życie jakoś od początku związane jest z Nią. Rodzice zawierzyli mnie Matce Najświętszej, chrzest przyjąłem przy ołtarzu Nieustająco Pomagającej Pani i wiele wiele innych wydarzeń, które odbywały się jakby w Jej cieniu. Jednym z wyraźniejszych momentów, w których czułem Jej obecność było przyjęcie szkaplerza karmelitańskiego. Pamiętam, że było to u początków drugiego roku seminarium i że były to moje ciche obłóczyny. Choć przeczytałem kilka książek na temat szkaplerza, to nie zdawałem sobie sprawy jak wielką i nie-ziemską tarczą ochroną są te dwa skrawki płótna z wizerunkiem Jezusa i Maryi. więcej...>>

Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

IDZIEMY TĄ SAMĄ DROGĄ…

Ksiądz, kapłan, ojciec, pasterz… Różnie nas nazywają. Chcą, byśmy byli ekspertami od spraw duchowych, od Boga, od "wszystkiego". Jak nikt inny mamy szansę wglądu w ludzkie dusze. Pachniemy grzechem i pragnieniem nieba. Jesteśmy na świecznikach, Bóg sprawił, że wszyscy mają do nas prawo, mogą się do nas zbliżać a my dotykamy ich ran…

Kiedy Bóg stał się nieznośny i nachalny – skapitulowałem. Wszystko było nadzwyczaj zwyczajne. Wewnętrzne przekonanie, że szczęście osiągnę w zakonnym kapłaństwie było zbyt intensywne. Próbowałem uciekać. Bawiłem się w Jonasza i innych proroków, którzy bronili się przed Odwiecznym tysiącem wymówek. więcej...>>

ks. Piotr Markielowski

Droga przez las nie jest długa, jeśli kocha się osobę, którą idzie się odwiedzić

Był rok 1992, wracałem z letniego urlopu. Po drodze do domu do Kielc, odprawiałem Mszę św. się w parafialnym kościele w swoim rodzinnym mieście. Wjeżdżając do Kielce uświadomiłem sobie, że klucze od kieleckiego mieszkania pozostawiłem w… zakrystii. Z powodu roztargnienia musiałem dodatkowo przejechać ponad 200 km. Co chcesz mi Panie Boże powiedzieć przez ten fakt, przez mój brak uwagi? – skierowałem pytanie. Na odpowiedź, Pan Bóg nie kazał mi długo czekać. Wkrótce otrzymałem od Ks. Biskupa nominację na kapelana Szpitala św. Aleksandra w Kielcach oraz Szpitala Gruźlicy i Chorób Płuc św. Rafała Kalinowskiego w Czerwonej Górze. więcej...>>

br. Marek

RECYKLING

Chciałem być w życiu kimś. Chciałem zdobyć mądrość i posiąść wszelką wiedzę. Chciałem mieć idealne ciało, wysportowane i wypielęgnowane. Chciałem, by moje drogi było usłane wyłącznie płatkami róż. Chciałem, żeby się mi wszyscy kłaniali i aby wszyscy mnie znali i kochali.

Nawet sobie nie wyobrażacie jak bardzo chciałem dopiąć swego. Wszyscy popełniali błędy tylko nie ja. Wszyscy błądzili, a tylko ja znałem właściwą drogę i szedłem bez potknięć. Wszyscy byli beznadziejni i tragiczni oraz śmieszni, ale ja to byłem arcydzieło. więcej...>>

ks. Krzysztof Nowak

„I PO CO KSIĄDZ ZOSTAŁ KSIĘDZEM? "

To pytanie powraca w każdym roku mojej kapłańskiej pracy. Wypowiadają je najróżniejsi ludzie: począwszy od tych, którzy nie mają nic wspólnego z Bogiem i strasznie mi współczują, że sobie zmarnowałem życie a skończywszy na tych, którzy ze szczerej troski o mnie i głębokiej wiary w Boga, chcieliby uchronić mnie od różnych nieprzyjemności jakie niesie ze sobą dawanie świadectwa o Jezusie. Przestało mnie to dziwić i sam siebie przekonałem, że jest to zupełnie normalne. Szkoda tylko, że ludzie wypowiadają takie słowa chociaż nie potrafią wyobrazić sobie, jak wyglądałoby ich życie, gdyby wreszcie wszyscy księża i klerycy, posłuchali ich rady. więcej...>>

o. Piotr Męczyński O. Carm.

POD PŁASZCZEM MARYI

Sługa Boży Jan Paweł II nawiązując do testamentu Chrystusa na Golgocie (J 19,26-27) mówi: „To macierzyństwo Maryi, jakie staje się udziałem człowieka, jest darem: najbardziej osobistym darem samego Chrystusa dla każdego człowieka. U stóp Krzyża ma początek to szczególne zawierzenie człowieka Bogarodzicy, które w ciągu dziejów Kościoła na różne sposoby bywało podejmowane i wyrażane” (RM, 45).

Ojciec Święty w Liście skierowanym do kapłanów na Wielki Czwartek 1986 roku, zachęcał: „Zawierzmy nasze kapłaństwo Maryi Dziewicy, Matce Kapłanów”. Podobnie Benedykt XVI mówiąc, że „Maryja ma w nich upodobanie z dwóch powodów: ponieważ są najbardziej podobni do Jezusa, największej miłości Jej serca oraz ponieważ, podobnie jak Ona, są oni zaangażowani w misję przepowiadania, świadczenia i dawania Chrystusa światu. więcej...>>

Ks. Jan Uchwat

BYĆ KSIĘDZEM

Jestem księdzem – często tak właśnie zaczyna się moje spotkanie z drugim człowiekiem. Od prostego sformułowania kim jestem, które określa poniekąd moją tożsamość, specyfikę drogi, na którą zostałem zaproszony ze strony samego Boga. To bycie księdzem z jednej strony oznacza dla mnie dar zwyczajnego, codziennego życia, do którego z biegiem lat zdążyłem się już przyzwyczaić, ale z drugiej strony jest nieustannie wielką tajemnicą, rzeczą niesamowitą, uczestnictwem w wielkich dziełach Bożych, jakimi są głoszenie Słowa Bożego i sprawowanie Sakramentów Świętych, zwłaszcza Eucharystii.

Cóż więc oznacza bycie księdzem? Jaka jest ta specyfika życia sakramentem kapłaństwa? Po pierwsze bycie księdzem oznacza odkryć wolę Boga, który mnie do tego powołuje, wzywa po imieniu: Pójdź za Mną.  Dalej oznacza ono radosną odpowiedzieć na to zaproszenie, wynikającą z ogromnego zaufania Bogu, że wie co dla mnie najlepsze, mimo moich ludzkich obaw i tego, że nie do końca wiem, co to życie przyniesie. więcej...>>

Ks. Jarosław E. Piotrowski

"ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ"

Słowa Apostoła Narodów św. Pawła, które były inspiracją dla bł. ks. Jerzego Popiełuszki powinny być także mottem posługi każdego kapłana, który z „ludu brany dla ludu jest ustanawianym”. Niech kilka wolnych moich myśli będzie zachętą do spojrzenia na swoje kapłaństwo.

Pierwsza myśl o kapłaństwie zrodziła się w styczniu 1988 roku po wizycie młodego kapłana na którego rękach było „czuć zapach” świętych olejów z maja 1987 roku. Jego zapał, entuzjazm, radość, stały się dla mnie zachętą do postawienia sobie pytania: „ a może zostać księdzem?”. Nie byłem w żaden sposób związany z jakimkolwiek duszpasterstwie. Moja pobożność a zarazem wiara była typowa dla chłopaka pochodzącego z religijnej rodziny, w której pieczołowitością otaczano wychowanie nie tylko religijne ale i patriotyczne. więcej...>>

ks. Jacek Socha

JESTEM DUCHOWNYM

Święcenia kapłańskie przyjąłem w 1994 roku, tak więc od  16 lat jestem księdzem, a od 17 lat jestem duchownym z racji przyjęcia diakonatu. Co to znaczy być osoba duchowną? Dla mnie duchowny oznacza człowieka poddanego Duchowi Świętemu. W tym sensie najbardziej duchownym był Jezus Chrystus. Nie przyjął święceń diakonatu,  a był duchownym. Można więc być duchownym nie przyjmując święceń i  można je przyjąć i nie żyć Duchem Świętym.

Miałem szczęście, że Bóg w swojej dobroci postawił mi na drodze życia ludzi żyjących Duchem Świętym. Są takie miejsca w Polsce i na świecie, są wspólnoty zakonne, parafialne , modlitewne i formacyjne,  gdzie można zobaczyć działanie Ducha. Lubię tam przebywać i z takimi ludźmi być. Odkrywam wtedy inny świat. Z drugiej strony nie lubię spotkań, akcji,  również tych kościelnych, podczas których panuje bezduszna atmosfera. Bezduszna to znaczy bez Ducha Św. więcej...>>

Dariusz Kowalczyk SJ

PATRZĄC NA ROK KAPŁAŃSKI

Niektórzy mówią, że za dużo w Kościele celebracji, rocznic, wszelakich „imprez pobożnych”. Być może! Wszak najważniejsza jest codzienność, w której odnajdujemy Boga i siebie samych przed Nim. Złośliwi mówią, że jak nie wiemy, co zrobić, to ogłaszamy jakiś rok poświęcony czemuś tam, i łudzimy się, że w ten sposób zaradzamy problemom.

Tym niemniej ogłoszenie Roku Kapłańskiego przyjąłem z radością i bardzo osobiście. Jasne! istnieje niebezpieczeństwo uśpienia sumienia kilkoma uroczystymi celebracjami, ale - z drugiej strony – ogłoszenie takiego Roku przez Biskupa Rzymu można potraktować jako znak od Boga, wezwanie do odnowy otrzymanego daru, a także obietnicę szczególnej łaski. Poczułem się zaproszony do takiego właśnie przeżycia Roku Kapłańskiego. więcej...>>

ks. Adam Dybek

ZBYT MARYJNY?

Jeszcze dwa, trzy lata temu, gdyby ktoś powiedział mi, że wzniosę do góry w modlitwie ręce, jak Mojżesz, albo „zatańczę” radośnie przed „Arką Przymierza”, jak Dawid, to stuknąłbym się tylko w czoło z politowaniem. Tymczasem niezbadane są drogi Pana przygotowane dla tych, którzy pozwalają się prowadzić Jego Duchowi.

W moim dotychczasowym życiu kapłańskim bezsprzecznie dominowała głęboka pobożność maryjna, jednym słowem Totus Tuus, na wzór Jana Pawła II. Byłem nią „naznaczony” od samego początku: ochrzczony w kościele pod wezwaniem Nawiedzenia N.M.P, w dniu w którym obchodzone jest wspomnienie Joachima i Anny (rodziców Najświętszej Dziewicy). Tego samego dnia oddany przez rodziców w opiekę Maryi, przed Jej  cudownym wizerunkiem (Eleusa). więcej...>>

ks. Krystian Wilczyński

Meta(-poziom) ROKU KAPŁAŃSKIEGO

Z wielką radością odebrałem papieską decyzję, że po Roku św. Pawła będzie Rok Kapłański. Ucieszyłem się z jego patrona św. Jana Vianney, którego grób nawiedziłem 16 lat temu będąc chłopcem, a przez seminaryjne lata poznawałem jego życiorys.

Rok Kapłański w naszej diecezji miał niewątpliwie wielkie owoce, jednak głównie duchowe. Z moich obserwacji wynika, że tak jak się rozpoczął, tak do jego końca nie było specjalnie wiele przejawów zewnętrznych. Mam tu na myśli zmasowany atak konferencji, dni skupienia, spotkań kapłańskich, pielgrzymek do sanktuariów, organizacji dni powołaniowych na skalę diecezji, przygotowania katechez powołaniowych, dzielenia się z wiernymi świeckimi sposobem życia kapłana oraz współodpowiedzialnością za jakość duchową kapłana i wiernych. więcej...>>

ks. Rafał Sorkowicz SChr

MATEMBLEWSKI WIECZERNIK

Do Matemblewa dotarliśmy razem z ks. Mariuszem i ks. Adamem przed godziną miłosierdzia. Wygramoliliśmy się z samochodu i ruszyliśmy w kierunku Sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej. Potem do słynnej kapliczki, by pomodlić się przed figurą Maryi. Niezwykłą figurą, bo przedstawiającą Matkę Chrystusa w stanie błogosławionym. Dotarliśmy tu, by wziąć udział w rekolekcjach kapłańskich, prowadzonych przez włoskich oo. Enrique Porcu i Antonello Cadeddu z Brazylii.

Początki sanktuarium matemblewskiego owiane są legendą. Zimą 1769 roku, pewien stolarz, mieszkaniec Matarni, w czasie srogiej zimy, podczas szalejącej zamieci, wyruszył pieszo do odległego o 10 km Gdańska, aby sprowadzić lekarza dla oczekującej rozwiązania żony, której stan zdrowia znacznie się pogorszył. więcej...>>

ks. Krzysztof Hawro

JAKIE TO WIELKIE BOGACTWO

Kiedy dobiega końca Rok Kapłański, który z inicjatywy Ojca Świętego Benedykta XVI obchodziliśmy w całym Kościele, i kiedy poddaję refleksji ten czas, który minął i już nie powróci, to wspominam wydarzenie, które miało miejsce 7 czerwca 2009 roku, tuż przed inauguracją tego szczególnego czasu dla kapłanów ale i dla całej wspólnoty Kościoła. Tym wydarzeniem była Msza Święta, którą po raz pierwszy odprawiałem jako nowo wyświęcony kapłan.Tego dnia otrzymałem wiele serdecznych życzeń, a wśród nich jedno szczególne, które chyba najbardziej zapamiętałem. W tym ważnym dla mnie momencie padło to piękne zdanie: Bądź bogaty przed Bogiem ilością udzielonych Sakramentów… więcej...>>

ks. Andrzej Leszczyński

JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA KSIĘDZA

Ta pielgrzymka była umieszczona w kalendarzu już od dawna. To cześć diecezjalnego święta ku czci św. Wojciecha. Siedem kilometrów wędrowania, do którego zaprosiłem młodzież przygotowującą się do bierzmowania. Zanim wyruszyliśmy, rankiem w kościele, przygotowałem nagłośnienie dla dziecięcej scholii. A później pojawiła się młodzież, 40–sto osobowa grupa dziewcząt i chłopców. Obecność, pozwolenia od rodziców, przystanek autobusowy. Przejazd i przejście w miejsce zbiórki. Zawiązanie grupy, modlitwa, błogosławieństwo Księdza Biskupa, który wraz z nami powędrował na półtoragodzinny szlak. Popłynęły pieśni i różańcowa modlitwa, która nieodłącznie kojarzy mi się z pieszymi pielgrzymkami do Częstochowy. więcej...>>

Ks. Jacek Nawrot

ROZDARTY MIĘDZY POWOŁANIEM DO SŁUŻBY A POSŁUGIWANIEM SIĘ SŁUŻBĄ

Za dwa tygodnie minie 18 lat. Zbliża się rocznica dnia, w którym moje życie zmieniło radykalnie swój kierunek. Ten dzień naznaczył mnie nieodwracalnie. To, co się wtedy w katedrze pelplińskiej wydarzyło jest tak głębokie, że trwać będzie nadal po mojej śmierci: przyjąłem sakrament kapłaństwa. I od tamtego momentu mówię i myślę o sobie: jestem kapłanem katolickim. Jednak trudno powiedzieć, że wiem co naprawdę myślę o sobie i czy rozumiem to, co mówię o sobie. Kapłaństwo jako urząd jest bardzo rozpoznawalne, bo można je opisać wymieniając zadania, które na co dzień wykonuję. Kapłaństwo jako sakrament jest jednak tajemnicze, bo jak opisać działanie mocy Bożej przechodzącej przeze mnie jako kapłana. Kapłaństwo, to najpierw spotkanie z samym sobą. Doznaję w sobie nieustannego rozdarcia... więcej...>>

Ks. Marek Radomski

TESTIMONIUM INTERNET

Jedna z osób, które figurują jako moi znajomi na Facebook`u zapytała mnie:  Proszę wybaczyć, ale jestem ciekawa, jak Ksiądz łączy służbę Bogu i ludziom z bytnością w Internecie. Wszędzie Księdza pełno - na FB, na Frondzie...

To mnie zmobilizowało do skupienia się na daniu sensownej i w miarę wyczerpującej odpowiedzi. Tak się jakoś stało, że jak już napisałem i wysłałem, to dopiero przeczytałem uważnie. I zdaje mi się, że wyszło z tego wszystkiego kawałek świadectwa z mego kapłańskiego żywota. Oto, co napisałem w odpowiedzi. więcej...>>

Ks. Krystian Wilczyński

JEZUS UWALNIA

Mówi się często, że największym wrogiem Kościoła jest niewierzący ksiądz. Jest w tym trochę prawdy, jednak nie można tego powiedzieć bez szkody dla kapłanów. O wielu sprawach księża (także przyszli księża) nie wiedzą. Życie pośród ludzi ujawnia jednak prawdę o wielkiej sferze duchowej, w jaką człowiek jest zanurzony. Całe szczęście w seminarium duchownym miałem kontakt z księdzem profesorem biblistą, który pełnił jednocześnie funkcję diecezjalnego egzorcysty. Czasem dzielił się na wykładach swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniem. Zawsze brałem "na serio" jego opowieści, wierząc, że istnieje zło osobowe i że ludzie bardzo się w nie wikłają. Sprawy te - jak Maryja chciało by się powiedzieć - zachowywałem wiernie w swoim sercu. Pewnie po to, żeby w drugim roku kapłaństwa odkryć potrzebę modlitwy więcej...>>

ks. Grzegorz Mirosławski

DROGA KAPŁAŃSTWA

Kiedy rozpoczynał się czas seminaryjny, pełen entuzjazmu i nadziei wkroczyłem w tajemnice rozpoznawania swojego powołania. Niełatwa to droga, wybrać Pana Jezusa, jako swojego Mistrza i Nauczyciela. Wtedy to zderzyłem się z codziennością Tego, za którym podążam, a także z tym, co dzisiejszy człowiek i świat proponuje i czego oczekuje.

Zapał i świadomość tego, do czego się przygotowuję przysłania bardzo często rzeczywistość dnia codziennego i to z czym spotyka się każdy kapłan. Przygotowanie seminaryjne nie daje wszystkich wskazówek dotyczących życia w kapłaństwie. Ale jest coś czego uczy i co się przydaje, to pójście za Chrystusem wymaga codziennego wyboru na nowo Jego samego i spalania swojego „ja” dla Niego. więcej...>>

ks. Jacek Szczygieł SCJ

DLACZEGO ZOSTAŁEM I JESTEM SERCANINEM?

„Istnieje właściwy każdej osobie kierunek jej rozwoju przez zaangażowanie się całym życiem w służbie pewnych wartości. Kierunek ten każda osoba powinna trafnie odczytać, przez zrozumienie z jednej strony tego co w sobie nosi i co mogłaby z siebie innym dać, a z drugiej strony zaś – czego się od niej oczekuje”. Karol Wojtyła „Miłość i odpowiedzialność

W Sercu Boga
Karola Wojtyły definicja powołania, pomaga mi wierzyć, że moje powołanie zrodziło się w samym Sercu Boga - zanim jeszcze się narodziłem. To co się wydarzało przez kolejne lata mojego życia, począwszy od dnia narodzin, było i jest ciągłym powoływaniem. Bóg powoływał i powołuje mnie w każdym momencie mojego życia. więcej...>>

br. Kamil OFM Cap.

ZWYCZJANE-NIEZWYCZAJNE POWOŁANIE

POWOŁANIE, ile razy słyszę to słowo, to  wzbudza ono we mnie refleksję i wdzięczność  Bogu za to, co się już dokonało w moim życiu i to, co On w nim nieustannie czyni. Ktoś kiedyś powiedział, że „powołanie to marzenie Pana Boga o mnie”. Uświadamia to, że Pan Bóg powołuje nie tylko do kapłaństwa czy życia konsekrowanego, również do małżeństwa, rodzicielstwa czy samotności. Pan Bóg powołuje wszystkich przede wszystkim do jednego - do ŚWIĘTOŚCI.

Mam 22 lata i jestem zakonnikiem i alumnem, przygotowującym się do złożenia ślubów wieczystych i  przyjęcia kapłaństwa. Patrząc na historię mojego powołania mogę stwierdzić, że nie jest ona jakaś niezwykła czy wręcz mistyczna. więcej...>>

ks. Sławomir Patalan SJ

OGIEŃ PRZYSYPANY POPIOŁEM

Gdy miałem 18 lat, przeżyłem chrzest w Duchu Świętym. Rok wcześniej, 9 listopada 1990 r. „przypadkiem” wszedłem na chwilę do kościoła NSPJ w Gdańsku-Wrzeszczu na nocne czuwanie młodzieży. Zaraz po wejściu do kościoła zaskoczył mnie entuzjazm zebranych tam ludzi, pełne radości śpiewy i świadectwa, w których młodzi opowiadali, jak Jezus przemienił ich życie. Pozostałem w kościele do… trzeciej nad ranem. Rano, gdy się obudziłem, wszystkie moje myśli wypełniał Jezus Chrystus – jak żywa osoba. To był niesamowity dzień! Od tamtego momentu zaangażowałem się we wspólnotę młodzieżową, która zorganizowała to czuwanie. Zacząłem modlić się każdego wieczora – na początku przez 5 minut, potem przez 10, a po roku na codzienną modlitwę poświęcałem już godzinę. więcej...>>

Fr. Dominic A. Kirwan CR

OBECNOŚĆ

Pewne doświadczenie, które przeżyłem będąc młodym księdzem uczącym w Scollard Hall, wywarło na mnie głębokie i długotrwałe wrażenie. W pewien weekend miałem pomóc w pewnej parafii w Temagami, które leży około 100 km od North Bay, ale proboszcz poprosił mnie, abym zamiast tego udał się do kościółka na Bear Island, wyspę, na którą trzeba było płynąć łodzią prawie 30 km.

Udzielił mi wszystkich potrzebnych informacji: jedz w hoteliku na wybrzeżu niedaleko kościoła, spowiedź o 7, do spania masz składane łóżko w zakrystii, Msza św. o 10 rano. Kiedy już odwiózł mnie do łodzi, podkreślił: „Pamiętaj, przed mszą policz tych, którzy chcą przystąpić do Komunii i spożyj wszystkie hostie, które pozostaną, ponieważ na Bear Island nie przechowujemy Najświętszego Sakramentu.” więcej...>>

ks. Bogdan

KTÓRA PROWADZI MNIE DO BOGA

Nie łatwo mi pisać o moim życiu. Tak wiele się w nim zmieniło. Jedno jest pewne, szczególe miejsce zajmuje w nim Maryja. Odkąd pamiętam zawsze pragnąłem być samodzielny. Już w latach szkoły średniej, co rok połowę wakacji przeznaczałem na prace zarobkową, czy to na budowach, czy to instalując sieci telefoniczne. Przed egzaminami maturalnymi razem z kolegami rozpoczęliśmy instalować sieci teletechniczne w halach produkcyjnych pobliskich fabryk samochodowych. Ocena maturalna na świadectwie nie była tak ważna, jak ważny był portfel, który dość szybko się zapełniał. Rozpocząłem pracę w firmie telekomunikacyjnej. Początki nie były łatwe, lecz z czasem zacząłem awansować, w ciągu czterech lat siedmiokrotnie. Dobry samochód, zapełniające się konto bankowe, rozpoczęte studia informatyczne były atutami dobrego startu w dorosłe życie. więcej...>>

ks. Dariusz

ANIŃSKA SZKOŁA PRZYJAŹNI - PIERWSZA PARAFIA I PIERWSZY PROBOSZCZ

Dziś mogę tylko podziękować Panu Bogu za doświadczenie pierwszej parafii. Zaraz po święceniach kapłańskich ksiądz biskup wysłał mnie z dekretem do Anina. Znałem anińską parafię z praktyk, jakie w czasie studiów mogłem tam odbywać. Zostałem przyjęty jak w domu. Wiele też od samego początku mnie fascynowało: ogromna i niekłamana życzliwość, witalność grup i wspólnot parafialnych, ale najbardziej urzekał klimat wzajemnej więzi i współpracy między nimi. Myślałem wówczas: ktoś tu dokonał wielkiego dzieła. Nie tylko w wymiarze materialnym – budowy kościoła, ale przede wszystkim w wymiarze duchowym – tworzenia wspólnoty. więcej...>>

ks. Pedro

TERAZ WIEM

Chcę szczególnie mocno podziękować za ostatnie świadectwo Ks. Jacka, który nie wstydził sie napisać o swojej depresji i historii życia jako DDA. Ja nie jestem DDA, ale przechodzę od 4 miesięcy przez podobna historie walki o życie i kapłaństwo, i dotknąłem potwornego bólu depresji. Tak jak Ks. Jacek widzę w tym ogromną obecność Boga, który chce mojego oczyszczenia z grzechów dorosłości. a wiec popełnionych również jako Kapłan.

Teraz widzę bardziej niż na początku tej walki jaką szanse Bóg daje mi, aby zawrócić z pustki i zacząć Jezusa na nowo przeżywać. Ja również zbliżam sie do  20 lecia kapłaństwa i na tej drodze było wszystko obecne, ale najmniej - szczególnie w ostatnich kilku latach - było przeżywania i dotykania Boga. więcej...>>

ks. Jacek

„PRZEZ ŚMIERĆ STARYCH UCZUĆ DO NARODZIN NOWEGO SERCA”

Jestem kapłanem katolickim od 20 lat. Choć moje losy różnie się toczyły natrafiając na małe i duże zwątpienia, to jednak tej tożsamości nigdy nie podważyłem. Zatem: „jestem kapłanem katolickim”, to jeden z najważniejszych filarów mojej tożsamości i to bardzo pozytywny. Jednak mojej drodze kapłańskiego życia towarzyszy także inny element tworzący tożsamość: „jestem dorosłym dzieckiem alkoholika”. Lata mojego życia pokazały, że to jest także jeden z najważniejszych filarów mojej tożsamości i to negatywny. Widzę zatem dwie podstawowe siły kształtujące mnie przez minione 20 lat. Jeśli byłem otwarty na pracę z nimi, spotykało mnie dużo błogosławieństwa, lecz kiedy zamykałem się na ich obecność udając że ich nie ma, poznawałem co znaczy dotknąć przekleństwa. więcej...>>

ks. Krzysztof

LIST MŁODEGO

Do moich Braci i Sióstr w Roku Kapłańskim!

Mija trzeci miesiąc mojej kapłańskiej posługi. Nigdy bardziej nie czułem się szczęśliwszy niż w kapłaństwie. Trzymać w swych dłoniach Boga, Jego Ciało, głosić Jego słowo, być pozdrawianym Jego Imieniem, nauczać o Jego Miłosierdziu. Zawsze było we mnie pragnienie świętości. Kapłaństwa pragnąłem jak niczego więcej, bo pragnąłem w swych dłoniach trzymać Nieogarnionego. Bóg mi pozwolił. Doświadczyłem rzeczy niezwykłej: w konfesjonale jestem szafarzem Bożego Miłosierdzia, w moich dłoniach, na moje słowo rodzi się Chrystus, On przemawia moimi ustami, moje słowa, są Jego słowami… więcej...>>

ks. Krzysztof Nowak

SŁOWO

"Panie, naucz nas modlić się" (Łk 11, 1). Błogosławiony, kto dojdzie w swoim życiu duchowym do takiego momentu, w którym całym sobą wypowie tę prośbę wobec Jezusa. Życie we Wspólnocie Kościoła prowadzi ochrzczonych przez różne etapy aktywności dla Boga, aby każdy mógł się przekonać o ich niewystarczalności. Dziecięca wiara bez granic, młodzieńczy bunt i chęć budowania nowego świata, dorosła ostrożność i chłodny rozsądek powodują, że choć kochamy Boga i ufamy Mu, doświadczamy jednak wrażenia jakby Ewangelia zawierała w sobie tylko część prawdy, a pozostałych jej okruchów należy szukać gdzieś indziej. Słowa Jezusa "nie samym chlebem żyje człowiek ale każdym SŁOWEM, które pochodzi z ust Pana" zmieniają wszystko. Zaczynam szukać SŁOWA, odkrywam, że od lat jest blisko mnie i poznaję Jezusa, który ucieka w każdej wolnej chwili od tłumu i zgiełku bo jest stęskniony za Swoim Ojcem. Muszę więc zostawić pracę synom tego świata i troskę o życie zapatrzonym w ziemię. Odkrywam pełne chwały i miłości przesłanie Apokalipsy: "Przyjdź Panie Jezu"! Przyjdź abym mógł chwalić Ciebie na wieki!" Amen.

Ks. Jerzy Skiba

 „OTO JA WAS POSYŁAM”

Posyłam was jak owce między wilki, idźcie i głoście Ewangelię światu…, można jeszcze wiele cytatów odnośnie posłania apostołów tu przytoczyć, lecz pragnę się podzielić moją refleksją, o byciu posłanym, o Przystanku Jezus w ramach Przystanku Woodstock. Myśl o tym, aby jechać na przystanek Jezus nurtowała mnie od kilku lat, ale wiemy, że to Pan sam posyła i wybiera czas właściwy, dlatego dopiero teraz, gdy przyszedł mój czas, zdecydowałem się tam być. Może też (zabrzmi to banalnie) zobligowała mnie do tego smycz z Przystanku Jezus, którą dostałem w prezencie i noszę przy kluczach, była ona trochę jak wyrzut: nosisz ją, a nie byłeś na Przystanku.

Zapisując się na stronie Wspólnoty Tymoteusz na Przystanek odczułem wielka radość, że będę tam, gdzie są księża zaangażowani w Nową Ewangelizację, że będę mógł być jednym z nich, ale gdy zbliżał się wyjazd, czułem coraz większy lęk. więcej...>>

ks. Krzysztof Hawro

SUBTELNY GŁOS

Pragnę się podzielić świadectwem, którego treść jest dla mnie wymownym znakiem, co w życiu człowieka może zdziałać modlitwa  i obecność kapłana. Będąc uczniem liceum, nie mogłem zdecydować się na wybór drogi życiowej. W duszy swojej słyszałem ciche wezwanie: Pójdź za Mną! Głos ten stale prowadził mnie po drogach młodości. Był mi jak cień, który idzie za mną krok w krok. W mojej duszy toczyła się walka. Nie czułem się godny tak szczególnego wejrzenia. Bóg wołał, a ja się opierałem. Szukałem przewodnika, który mi wskaże drogę, który poprowadzi. Nie mogłem zdobyć się na odwagę, nie potrafiłem przełamać się i pójść do księdza, by opowiedzieć mu o tym, co przeżywam i jakie mam rozterki i pytania. Po długim czasie walki wewnętrznej zdecydowałem się na taką rozmowę. Stało się to po długiej modlitwie. W kościele parafialnym, w mojej miejscowości, jest Obraz Jezusa Miłosiernego. Wielokrotnie klękałem przed Tym obrazem, by modlić się o światło Ducha Świętego. Nigdy się nie zawiodłem. Właśnie przed tym obrazem wyprosiłem sobie odwagę, by otworzyć swe wnętrze przed kapłanem, który uczył mnie katechezy. Bardzo pragnąłem wypowiedzieć wszystko, co mam w swoim wnętrzu, wszystko, co czuje osoba, która słyszy w sobie ten subtelny głos, który wzywa. więcej...>>

kleryk IV roku

JEZUS

Dwadzieścia dwa lata minęły jak jeden...no właśnie, tyle lat upłynęło od momentu moich narodzin, lecz obecnością Jezusa w moim życiu, obecnością prawdziwą, w której rzeczywiście doświadczam Jego obecności, i co więcej chcę jej doświadczać, cieszę się dopiero okresem około pięciu lat. Moje życie wcześniej, przed poznaniem Jego, było czasem próbowania i częstowania się tym wszystkim co proponował mi świat, a konkretnie tym czym żyło środowisko, w którym się "wychowywałem", w którym przeżywałem swoją młodość. A wzrastałem i żyłem w grupie osób, które były starsze ode mnie. Ja wchodząc w środowisko podwórka, boiska, miałem zaledwie dwanaście lat a Ci, którzy mnie otaczali, przeważnie mieli już po siedemnaście, osiemnaście lat. Zatem żyjąc z nimi i pośród nich zacząłem niejako powielać ich sposób życia, po prostu robiłem to co oni, żyłem tym, czym żyli starsi koledzy i koleżanki. Mając więc dwanaście lat zacząłem palić papierosy, potem szybko dołączył się do tego alkohol, z początku ten najprostszy - piwo, a dalej było już tylko gorzej. Pamiętam że, na osiemnastych urodzinach mojego brata, który starszy jest ode mnie o pięć lat, pierwszy raz napiłem się mocniejszego alkoholu - wódki, mając zaledwie trzynaście lat. Następnym grzechem, jaki pojawił się w moim życiu, był grzech nieczystości. Kolejnym grzechem, ponieważ nigdy nie kończy się na jednym, grzech po prostu rodzi grzech była narkomania. Historia z narkotykami zaczęła się gdy miałem niespełna szesnaście lat. Oczywiście, jak wcześniej zaczęło się od najdelikatniejszych narkotyków, od marihuany, potem pojawiła się amfetamina, potem jeszcze mocniejsze - LSD, zwane " extazą", a skończyło się na jednorazowym zażyciu kokainy. więcej...>>

ks. Wojciech Paszko

ZMIANY

Czerwiec to w wielu diecezjach miesiąc zmian. Przeżylem ich juz kilka, dlatego chciałbym w tym gorącym dla nas czasie, podzielić  się kilkoma myślami. Zmiana przychodzi nieoczekiwanie, jest zawsze zaskoczeniem, złodziejem, który przychodzi w nocy . Jeszcze tyle było do zrobienia, do przekazania, do podzielenia, a  tu  trzeba wędrować dalej.  Ostatnie słowa, pożegnania, pytania wiernych: dlaczego?  Komu to ma służyć? Dla mnie czas zmian kojarzy się z dwoma postaciami: Abrahamem, który zostawia wszystko i idzie w niezanany świat i św. Pawłem, który żegna się  z mieszkańcami Efezu Dz 20, 36-38. Abraham zostawia wszystko i wszytskich, niewiele może ze sobą wziąć, faktycznie nic, bo jego serce jest w przyszłosci. Jego nadzieja jest jedank niepokojem. Zmusza ona  do tego by wciąż coś porzucał, zwłaszcza to co kocha i dobrze zna.   Dla św. Pawła najważniejsze jest aby dokończył biegu i posługiwanie, które otrzymał od Chrystusa Pana, by dał świadectwo o Ewangelii Dz 20, 24. Zmaina parafii była dla mnie zawsze trudnym doświadczeniem. Znakiem krzyża, który jest nieustannym dawaniem. Nie można mieć wiele, bo wtedy staje się człowiek niewolnikiem miejsca i czasu. Pozostają jeszcze ci, których się opuszcza, owi obdarowani,  którzy może niekoniecznie wybuchają wielkim płaczem i rzucają się na szyję jak to było ze św. Pawłem Dz 20, 37-38 ale pamiętają i są wdzięczni. Jak opuszczałem angielską parafię sześciolatek wręczył mi na pożegnanie swoją podobizę, bo nie umiał jeszcze pisać. Tak to jest w wędrowaniu, że drogi się rozchodzą, ale wędrować trzeba dalej by dawać świadectwo Ewangelii, pełni nadzieji, że spotkamy się kiedyś wszyscy w domu naszego Ojca, gdzie mieszkań jest wiele. A czym dla Was są zmiany, napiszcie.

ks. Jan Uchwat

BO JAK ŚMIERĆ POTĘŻNA JEST MIŁOŚĆ

Podczas mojego pobytu w Hiszpanii, przez trzy i pół roku pełniłem służbę kapelana w dwóch dużych szpitalach w Pampelunie, stolicy Nawarry. Były to: Hospital de Navarra i Hospital Virgen Del Camino... Bywałem tam trzy razy w tygodniu, w godzinach nocnych. Miałem do dyspozycji niewielki pokój ze szpitalną kozetką, a w nim zawsze „pod ręką” dyżurny telefon komórkowy, który łączył mnie z personelem wszystkich oddziałów  tzw. „czerwona linia”, przypominająca mi w jakim celu tu jestem. Jest na pewno po północy, myślę, że około godziny drugiej. Dzwoni telefon komórkowy. Zrywam się na nogi. Podnoszę słuchawkę. Jak zwykle padają rutynowe informacje: nazwa pawilonu, numer pokoju, płeć, stan chorego… Ruszam na wskazane miejsce. W pokoju zastaję starszego mężczyznę... więcej...>>

ks. Kuba

JAK SIĘ MASZ?

Znajomy ksiądz zapytał: jak się masz? Patrząc na mnie z boku wydawało się wszystko w jak najlepszym porządku. Wzorowy wikariusz, uwielbiany katecheta, wzięty kaznodzieja, kochany przez młodych i starszych spowiednik i tylko od czasu do czasu ktoś przyłapywał mnie na „byciu daleko stąd” Za zamkniętymi drzwiami mojego mieszkania nie było już żadnej z tych masek. Moje podwójne życie...Zapytał więc: jak się masz? Zaufałem i powiedziałem  prawdę o sobie. Zrozumiał, pomógł poszukać wyjścia, uporządkować. Rozpocząłem walkę o własne życie. Bez księży nie było to możliwe. więcej...>>

ks. Grzegorz

TRWAM

Nazywam się Grzegorz jestem księdzem od roku, za parę dni papierowa rocznica :-) Kapłaństwo odkrywam nie wiem, czy to nie jest duchowy ekshibicjonizm, ale pierwsze miesiące posługi to właściwie mrok, ciemność. I widzę jedno, bez Chrystusa wszystko jest byle jakie, szare... Widzę też jak wiele ukrywałem w seminarium, zwłaszcza to co trudne. Może to zabrzmi mało wiarygodnie, ale w grzechu, upadku nawet neon może myśleć o odejściu. POWSTAŁEM dzięki mądrym ludziom, kapłanom, pomocy wielu. I trwam, i choć mam świadomość, że przechowuję ten skarb jak w glinianych naczyniach to jednak dziś powiem: JESTEM SZCZĘŚLIWYM mężczyzną, kapłanem, żyję pełnią życia i trwam.

Ks. Zbigniew Wądrzyk

KAPŁAN JAK GRÓB...

Co ma wspólnego kapłan i grób? Może to, że milczy jak grób – zachowując tajemnicę spowiedzi. A może coś więcej?

W życiu spotkałem bardzo różnych kapłanów: otwartych i zamkniętych, zaangażowanych i nieobecnych, pracowitych i leniwych, oddanych i egoistów, radosnych i ponurych, spokojnych i krzykaczy, pokornych i pyszałków. Już dawno wyleczyłem się z udawania, że jak ktoś jest księdzem, to musi być z definicji nieskazitelny.Taki obraz pozostał we mnie po formacji seminaryjnej, w której nie nauczyłem się przyjmowania prawdy, że będąc księdzem pozostanę zawsze grzesznikiem. Owocem tego było morze niepotrzebnych frustracji i nerwów, a ile zakłamania przed sobą i ludźmi. Akceptacji swojej grzeszności w stanie duchownym nauczyłem się na kursie Filipa, po którym radość z posługi kapłańskiej wzrosła o 1000%. więcej...>>

ks. Marek Czyżewski

OBDAROWANY

Z wdzięcznością i radością myślę o pomyśle, w którym moi znajomi i przyjaciele dali mi taki prezent: podzieliliśmy się i każdy z nas modli się za ciebie w inny dzień tygodnia. Rozmawiam z ojcem rodziny i słyszę w słuchawce: pamiętamy o tobie z żoną, bo dzisiaj nasz dzień modlitwy za ciebie i wyobrażam sobie jego pobrudzone i zniszczone ręce w warsztacie samochodowym. Myślę o mojej przyjaciółce, która ze względu na charakter pracy tuła się środkami lokomocji po różnych częściach miasta jadąc w tramwaju czy autobusie modli się za mnie. Znajoma siostra zakonna przysyła wiadomość modliłam się za księdza przed obrazem Czarnej Madonny i przesyła słowa: Nie zapomnę o tobie, będę wspierać każdego dnia - to stało się dla mnie wielkim wsparciem. Cicha modlitwa mojej mamy i najbliższej rodziny, która wypływa na powierzchnię w Wielki Czwartek, gdy widzę ich na Eucharystii modlących się za mnie. Ślad w poczcie elektronicznej: nie zapomniałam – modlę się. L.

Doświadczenie takiej modlitwy to doświadczenie mocy Jezusa, której w Kościele potrzebuje każdy zwłaszcza kapłan. Apostoł Narodów pisał w Liście do Efezjan (6, 12)… nie toczymy walki przeciw ciału i krwi. Dlatego też weźcie na siebie pełną zbroję Bożą. Dziś w Kościele, jak w czasach Apostoła walczymy z potężnymi złymi duchami, dla których mądrość i moc ludzka nie są straszne, a jedynie oręż Boży budzi trwogę. Modlitwa innych za mnie to oręż Boży, jaki daje Bóg pełen Miłości. Jestem obdarowany.

kl. Michał

O POWOŁANIU SŁÓW KILKA...

Samo zjawisko “powołania” wielu osobom kojarzy się z czymś nadzwyczajnym, tajemniczym, czasami nawet wręcz magicznym. Pamiętam jak kiedyś jedna z moich nauczycielek z liceum, kiedy spotkała mnie już jako absolwenta, zadała mniej więcej takie oto pytanie: Michał, powiedz mi jak to jest z tym powołaniem, bo ja w takie cudowne objawienia i „głosy z góry” nie wierzę. Nie powiem, trochę mnie zdziwiła ta jej dosłowna wizja powołania, która z pewnością ma swoje konkretne przykłady u wielu postaci zarówno Starego jak i Nowego Testamentu (chociażby „płonący krzew” i powołanie Mojżesza, powołanie Samuela, czy „osobiste” zaproszenie przez samego Jezusa wielu Jego uczniów), ale w moim przypadku – i myślę, że w większości przypadków w dzisiejszym świecie – „cudowne” powołanie poprzez wizję czy głos z nieba jest raczej rzadkością. więcej...>>

linia
hedley©2009