PRZEKONAĆ ŚLIMAKA, ŻEBY POKAZAŁ ROGI
1. "Przyprowadzili Mu głuchoniemego".
Postawiono przed Panem Jezusem człowieka głuchoniemego. Nie mówił, nie słyszał, tylko stał i patrzył. Może była to jakaś prowokacja ze strony przeciwników Jezusa. Na pewno jednak był to akt bezsilnej nadziei bliskich tego człowieka. Nie mogli mu pomóc sami, więc postawili go przed nauczycielem z nadzieją, że On coś zmieni. Trzeba zatem najpierw zauważyć troskliwą obecność ludzi związanych z chorym człowiekiem. Trzeba to zauważyć, aby pamiętać jak bardzo człowiek w stanie choroby potrzebuje życzliwej obecności innych. Kiedy człowiek zachoruje z reguły traci siłę i inicjatywę w działaniu. Choroba często przyciąga za sobą bezradność. Trzeba zatem, aby chrześcijanin był gotowy do pomocy i potrafił wstawiać się za tego, kto utracił siły duszy i ciała.
2. "Prosili Go, żeby położył na niego rękę".
Pan Jezus staje więc wobec trudnego zadania: ma otworzyć zamknięte usta i uszy człowieka chorego. Trudność mogła być czysto zewnętrzna. Mogła dotyczyć mechanicznego uszkodzenia organów mowy i słuchu. I to Jezus Chrystus mógł dość łatwo pokonać swoją mocą. Jednak trudność mogła być także natury wewnętrznej. Mogła dotyczyć zamknięcia się owego człowieka na relacje ze światem ludzi a może także na relacje z Bożą obecnością. Taka przeszkoda jest poważniejsza, bo jej skutkiem jest odchodzenie w pustkę samotności.
Trudność przed którą stanął Pan Jezus podobna była do wysiłku jaki czasami podejmują dzieci, które napotkawszy ślimaka starają się nakłonić go by wyszedł ze swojej skorupy i pokazał rogi. Pamiętam z dzieciństwa jak czasami z rówieśnikami przez długi czas klęczeliśmy przy jakimś ślimaku i wiele razy powtarzaliśmy: "Ślimak, ślimak, pokarz rogi, dam ci sera na pierogi". Z czasem nauczyłem się, że wcale nie chodziło o kaprys ślimaka, ale o coś bardziej ważnego: o jego poczucie bezpieczeństwa. Ślimak chowa się kiedy czuje się zagrożony. Wydaje się, że tą cechę człowiek dzieli ze ślimakami. Lęk przed zranieniem powoduje wycofywanie się, a zbyt częste doznawanie krzywdy może wyzwolić tak gruby mur psychiczny i duchowy, że praktycznie traci się kontakt z człowiekiem. Tak więc, Chrystus staje przed niełatwym zadaniem: ma wyciągnąć człowieka z jego głębokiego ukrycia, z ucieczki przed relacjami, z mroku samotności. Wydaje się, że Jego interwencja jest rozpaczliwie oczekiwana przez wielu współczesnych nam ludzi.
3. "On wziął go osobno, a spojrzawszy w niebo, rzekł: Otwórz się!"
Dlaczego Pan Jezus uzdrawiając niemego nie powiedział po prostu: zacznij mówić. Powiedział mu: otwórz się. Widać, że chodziło o coś więcej niż tylko uzdrowienie zewnętrznych narządów mowy i słuchu. Skoro Pan Jezus posługuje się terminem: Effatha, to domyślamy się, że dokonuje On podwójnego uzdrowienia: otwiera człowiekowi uszy i usta lecząc jego zmysły zewnętrzne ale otwiera mu także duszę lecząc jego zmysł duchowy. Dla nas ważne jest, że Chrystus ma moc uzdrawiania całego człowieka. A nasze zaufanie do Niego jeszcze wzrasta kiedy przypomnimy sobie za św. Janem, że Jezus wszystkich dobrze zna i wie co kryje się w człowieku. Wiemy zatem, że Chrystus wydobywa człowieka z niewoli osamotnienia i to jest nadzieja dla wszystkich ślimaków, ukrytych głęboko w swoich skorupach z lęku przed zagrożeniem.
Jako uczniowie Pana Jezusa mamy Go naśladować. Uczymy się, że innym trzeba okazywać cierpliwą życzliwość. Jeśli będziemy w tym wytrwali, to mamy szansę, że dzięki nam niejeden ślimak pokarze rogi czyli otworzy się i wyjdzie ze swojego ukrycia.
ks. Jacek Nawrot