„ODTĄD WIELU UCZNIÓW JEGO SIĘ WYCOFAŁO”Najłatwiej jest odejść. Samo mówienie, że coś jest niemożliwe lub nie istnieje, nie wystarczy aby zaprzeczyć, że to nie istnieje . Dlaczego człowiek woli odejść, niż zmierzyć się z problemem? Odpowiedzi jest wiele. Po pierwsze brak wiary. Inną możliwością jest lęk, człowiek boi się podjąć decezji, która może zmienić jego życie. I w końcu lenistwo, czyli uznanie, że niczego więcej do życia nie potrzebuje. Ateizm jest dobrym tego przykładem. Nie mam Boga i problemów nie ma. Co nie znaczy, że Bóg nie istnieje. Gdyby bogaty młodzieniec uznał Jezusa Nauczycielem, zostawił by wszystko i poszedł za Jezusem. Wolał odejść, uciec. To było dla niego łatwiejsze. Podobnie jest z uczniami z dzisiejszej Ewangelii. Uczniowie odeszli, gdyż za trudna to była mowa. Nie uznali Jezusa za Pana i Zbawiciela, którego spożywanie Ciała i Krwi daje życie wieczne. Apostołowie jednak zostali, bo uwierzyli, że On ma słowa życia wiecznego. Ta cała sytuacja pokazuje, że nie ma problemów wielkich albo małych. To my jesteśmy wielcy albo mali wobec wobec Ewangelii. Albo żyjemy Ewangelią, albo żyjemy z dala od Niej. Odejście od Jezusa jednak boli, tak jak bogaty młodzieniec odszedł zasmucony. Odejście od Boga kosztuje, to nie jest dla człowieka obojętne. Można mówić i oszukiwać siebie i innch że tak nie jest ale Św. Augustyn tak prosto i pięknie o tym mówi: „ Niespokojne jest serce człowieka dopóki nie spocznie w Panu”. Tylko przylgnięcie do Pana i wiara w Niego przynosi prawdziwy pokój serca. ks. Wojciech Paszko |
|
ODRZUCAMY SAMO ŻYCIE, ODRZUCAMY DUCHA...Jakże często i my tak myślimy, a nawet mówimy, słuchając Bożych przykazań, narzekając na przestarzałe i niedzisiejsze wymagania moralne. Jakże często i my tak właśnie widzimy rzeczywistość religii, Kościoła, praw Bożych, wymagań stawianych nam jako chrześcijanom. Gorszymy się, oburzamy, utyskujemy, narzekamy, odrzucamy, szemrzemy jak uczniowie Jezusa. Czy nie jest tak właśnie dlatego, że nie rozumiemy? Czy nie jest tak dlatego, że nasze myślenie jest płytkie, przyziemne, egoistyczne, jedynie ludzkie, doczesne ? Mamy swoje racje, swoje tłumaczenia, swoje powody, swoje widzenie świata i rzeczywistości, których Bóg nie chce zrozumieć, których On w swoim "oddaleniu" nie chce uznać. Podobnie jest w sprawie naszej wierności Bogu, w naszych codziennych interesach, w naszej uczciwości, rzetelności, prawości lub raczej jej braku. W tak wielu sytuacjach i w tak wielu wypadkach zapominamy, odrzucamy, buntujemy się, bo wierzymy ciału i podążamy za jego wymogami, za jego racjami i za jego prawem. Nie może żyć człowiek w rozdarciu i nie może żyć podwójnym życiem. Tak bardzo przywiązany do ciała i jego praw odrzuca więc Boga i Jego prawa i nakazy. Często kolejnym krokiem jest rezygnacja z religijnych praktyk, z sakramentów, z łaski, z możliwości nawrócenia. Odrzucamy samo Życie, odrzucamy Ducha, aby iść za ciałem. I w ten sposób rodzi się nasz praktyczny, codzienny materializm, nasze małe codzienne niewierności i odejście w ułudę, w pozorne szczęście. ks. Krystian Kletkiewicz |
|
|
|