PRAWDZIWY I JEDYNYOtaczający nas świat ma wielu nauczycieli. Uczą oni o życiu, postępowaniu, podają nową moralność – określając jej granice oderwane od Boga. Ci „nauczyciele” propagują pewne trendy, które są wygodne i łatwo przyswajalne dla wszystkich. Tymczasem my, jako wspólnota Kościoła, przychodzimy do prawdziwego i jedynego Nauczyciela – Jezusa Chrystusa. Dzisiejsze słowo Boże uwrażliwia nas, abyśmy zawsze we wszystkim ufali Bogu. Przede wszystkim w chwilach próby i doświadczeń. Przykładem tego zaufania jest prorok Ezechiel. To co zadziwia w powołaniu Ezechiela, to brak jakiegokolwiek oporu ze strony bohatera, który inaczej niż Mojżesz, Izajasz lub Jeremiasz w milczeniu przyjmuje swoje posłannictwo. Ezechiel wie, że odtąd stoi za nim autorytet samego Boga. „Wystarczy ci mojej łaski, moc w słabości się doskonali” – słyszymy słowa w Liście św. Pawła do Koryntian. To Bóg posługuje się człowiekiem i On daje siły do wypełnienia zleconego zadania. On ma „Słowa Życia” Zechciejmy w dzisiejszą niedzielę doświadczyć spotkania z nauczającym i ofiarującym się za nas Jezusem. Pragniemy Go ni e tylko słuchać, ale również uczyć wprowadzać Jego pouczenia w życie. Zechciejmy jednocześnie spożywać Jego Ciało, aby mieć siłę do realizacji wezwania zawartego w Jego orędziu. ks. Piotr Makiłła |
|
JEZUS MOŻE ROZCZAROWAĆDzisiejsza Ewangelia w doskonały sposób pokazuje to co i dziś możemy spotkać bardzo często, a mianowicie, że można patrząc na Jezusa i słuchając go się rozczarować. Mieszkańcy rodzinnego miasta Jezusa rozczarowali się tym co zobaczyli i usłyszeli. Znali Jezusa, syn cieśli i przez trzydzieści lat był to jeden z nich. Kiedy odszedł pewnie nikt tego szczególnie nie zauważył. Ale kiedy wrócił był już znany i sława o nim dotarła do Nazaretu na długo przed nim. Ludzie czekali na sensację, na kogoś niezwykłego, kogoś kto pokaże im coś cudownego. Tymczasem Jezus zaczął mówić prawdę. Nie były to żadne cudowne występy. Dlatego mieszkańcy Nazaretu się oburzyli. Podobna sytuacja może się zdarzyć - i zdarza się - dziś. Sam spotkałem kilka razy ludzi, którzy spodziewali się od Jezusa cudów, a kiedy ich życzenie się nie spełniło byli zawiedzeni. To jest charakterystyczna postawa ludzi, których wiara jest słaba, którzy nie traktują Chrystusa jak Boga, który zbawia, ale jak jakiegoś nauczyciela, który jest bardzo mądry, ale nie potrafi niczym zachwycić, nie wzbudza większej sensacji. Potrzebna jest nam wiara i zaufanie. Potrzebna jest głęboka relacja miłości. Jeżeli kogoś kochamy i ufamy mu to nie potrzebujemy cudów "na zawołanie", bo będziemy w stanie dojrzeć cuda, które są subtelne, które dokonują się w naszych sercach, a których sprawcą jest właśnie Jezus. ks. Marek Dynia |
|
|
|