baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

komentarze

XXX Niedziela Zwykła
Mt 22,34-40

Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że Jezus zamknął usta saduceuszom, zebrali się razem, a jeden z nich, uczony w Prawie, zapytał, wystawiając Go na próbę: Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

"Gdybym mówił językami ludzi i aniołów..."

Słowa św. Pawła z Hymnu o miłości są potwierdzeniem słów Chrystusa. Nie są one tylko definicją miłości, ale analizą, jaka powinna być miłość. Miłość jest darem, który otwiera człowieka na innych i dlatego ważnym jest, aby umieć kochać najpierw siebie samego!

To znaczy zaakceptować siebie, takim jakim jestem, ze wszystkimi wadami, słabościami. Miłowanie bez wstydu swej słabości czyni nas bardziej wyrozumiałymi względem innych, ale także motywuje do pracy nad sobą. Znając swoje wady jestem bardziej otwarty na innych ponieważ zło rodzi lęk przed zdarciem maski fałszywego obrazu naszej osoby. Ten lęk czyni nas nie prawdziwymi, a tym samym zamyka nie tylko przed ludźmi ale i Panem. Człowiek żyjący w prawdzie nie boi się, otwiera swe serce na łaskę Boga, która w nim będzie działać. Miłość i prawda są elementami świętości do której jesteśmy wezwani.

ks. Jarosław E. Piotrowski
linia

Kochać – nie kochać… Oto jest pytanie!

Walczący z Jezusem

Przyznam szczerze, że zaczyna mnie już męczyć ta walka faryzeuszy i uczonych w piśmie z Jezusem. Trwa ona już od kilku tygodni. Jeśli ktoś ma możliwość śledzenia codziennych tekstów Słowa Bożego, to przyzna mi zapewne rację, że po ludzku mówiąc Żydzi „przesadzają”. W dodatku ciągle te same metody, pochwycenia Jezusa w słowie albo w czynie. Wpędza to ówczesnych Jezusowi w jakąś duchową schizofrenię, gdyż z jednej strony walczą o czystość wiary, a więc w obronie Judaizmu – kultu Boga Jahwe, a z drugiej strony przeciwko właśnie temu Bogu. Totalne pogubienie. Dzisiaj sięga to jakiegoś apogeum, gdy zdeterminowani, by zabić Jezusa, by Go zlikwidować, pytają Pana o największe z przykazań? Gdzie sięga więc w człowieku, granica obłudy i zafałszowania? Pytaniem tym jednak, strzelają sobie do własnej bramki, bo oto Jezus udziela im odpowiedzi, która dla Izraelitów była oczywista. Zburzyło to nadzieje pytających na to, że uda im się oskarżyć Jezusa o niezgodność z Bożymi przykazaniami. Niestety!

Kochający Jezusa

I znowu jak przed tygodniem, odwołam się do naszej obecnej rzeczywistości i nieco się powtórzę. Otóż dzisiaj jakby na nowo ten świat, a na tym świecie my właśnie, często ochrzczeni, przychodzimy do Jezusa by zadawać Mu pytanie o najważniejsze sprawy, ale z nadzieją, że Jezus się pogubi. Dokładnie czynimy to samo, co Żydzi dwa tysiące lat temu. Tyle, że oni nie poznali Jezusa! Nam zaś został już Bóg w Jezusie objawiony! Więc jak to wyjaśnić…? Odpowiedź jest banalna. Po prostu poszukujemy usprawiedliwienia własnych grzechów i słabości. Poszukujemy odpowiedzi na dręczące nas pytania o wiarę, Kościół, Boga, sens życia, ale stajemy niejednokrotnie z pozycji tych, którzy nie tyle szukają prawdy, co zadowalającej odpowiedzi.
Nasz Bóg jednak nie rezygnuje z człowieka. Stąd najważniejszym przykazaniem jest kochać Stwórcę. Dlaczego? Gdyż w momencie kiedy zdołamy kochać, znaczyć to będzie, że stało się wcześniej możliwe przyjęcie miłości samego Boga! To dowód na otwarte serce, które już nie poszukuje odpowiedzi, by się usprawiedliwić, ale poszukuje ich po to, by bardziej kochać. Troszkę to zagmatwałem. Rzecz po prostu w tym, że to Bóg pierwszy kocha, a człowiek może na tę miłość odpowiedzieć tak lub nie i od tego będzie zależeć wypełnienie tego najważniejszego z przykazań.

Kochający człowieka

Ta odpowiedź pociąga za sobą olbrzymie konsekwencje. Mogłoby się wydawać, że jest to tylko moja prywatna sprawa, podczas gdy, owo zaakceptowanie propozycji Boga, by kochać, skutkuje także w relacji do mojego brata czy siostry. Jeśli mamy dzisiaj pewien kryzys w relacjach międzyludzkich, kryzys przyjaźni, małżeństwa, kapłaństwa czy wierności ogólnie pojętej, to myślę, że w dużej mierze jest on wypadkową odrzucenia miłości do Pana Boga. Nie jest możliwe w tedy, kochać bliźnich, skoro moje serce nie nauczyło się kochać Boga. W ten sposób bardzo trudno nam, a czasami wręcz niemożliwe jest pokochać człowieka tak w pełni, tak na zawsze, tak prawdziwie. Można by postawić sobie więc pytanie; kochać – czy nie kochać? Zdecydowanie polecam KOCHAĆ! To naprawdę daje o wiele lepsze perspektywy i jest bardzo przyjemne – jeśli można tak powiedzieć i nie spłycić – gdyż stajemy się wtedy spełnionymi jako ludzie. Serce człowieka już od urodzenia jest bowiem nastwione na miłość. Zarówno tę Bożą, jak i tę ludzką. Dajmy więc dzisiaj miejsce miłości, tej Bożej i tej ludzkiej. Odważmy się powiedzieć dzisiaj za Janem Pawłem II:
Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość wszystko rozwiązała -
dlatego uwielbiam tę Miłość,
gdziekolwiek by przebywała.  

Ks. Michał Olszewski SCJ
linia

Ukrywana słabość jest największą chorobą

Spróbuj dokończyć zdanie: Miłość jest jak ... Z takimi słowami zwróciłem się kiedyś do uczniów jednej z klas, w której katechizowałem. Młodzież spontanicznie i na ogół poważnie podała kilka porównań. Jedno z nich skojarzyło miłość z kroplą wody, a opisane potwierdziło niemal banalnie brzmiącą prawdę o tym, że miłość to duchowa woda, bez niej - jak zapisuje poeta "na kamieniu rośnie kamień". Filozof dodaje, że "bez miłości ludzkość nie mogłaby istnieć ani jednego dnia". Słowa te, choć ważne, stanowią niejako plan ogólny, co do którego zgadzają się niemal wszyscy. Szczegóły to codzienność, która potrzebuje jasnego i konkretnego opisania miłości. Czym jest? Jak ją okazywać? Jak nią uszczęśliwić siebie i innych?

Przykazanie miłości Boga i bliźniego to najważniejsza reguła moralności. Przypomina najpierw o tym, że człowiek nigdy nie jest pozbawiony miłości Boga. Ludzie zawodzą, Bóg nigdy tego nie zrobi, bo musiałby zaprzeć się samego siebie. Miłość człowieka do Boga to odpowiedź na to, co wcześniej od Niego otrzymał. Jezus podaje miarę tej miłości, stanowi ją miłość samego siebie. Może zaskakująco to brzmi. Ale miłość własna to nie egoizm i myślenie o sobie. Prawdziwie rozumiana oznacza akceptację siebie, ze swoimi wadami i zaletami. To umiejętność równowagi i wewnętrznej zgody. Człowiek tak uporządkowany może owocnie przeżywać miłość, bo wypełnia jej niezmienne i wieczne reguły.

ks. Andrzej Leszczyński

"Dlaczego miłość?"

W dzisiejszych czasach bardzo często i wiele mówi się o miłości. Jej temat pojawia się w różnych sytuacjach, kontekstach, odniesieniach. Można powiedzieć, że miłości ma wiele twarzy; nie jedno ma oblicze. Istnieją bowiem różne rodzaje miłości. Istnieje miłość małżeńska, rodzicielska, braterska - a to tylko niektóre z jej rodzajów.

Miłość przenika całe nasze życie i ma odniesienie do każdej jego sfery. Miłość nadaje sens naszemu życiu i bez niej ciężko jest żyć. Każdy pragnie kochać i być kochanym.
W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus, w odpowiedzi na zadane Mu pytanie, odpowiada, że najważniejszym i pierwszym przykazaniem jest przykazanie miłości Boga i bliźniego. Dlaczego akurat właśnie to przykazanie...?
W Starym Testamencie, w Księdze Rodzaju czytamy, że Pan Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo Swoje. Jak to rozumieć.? W odpowiedzi na to pytanie pomoże nam św. Jan Apostoł, który w swoim liście stwierdza, że Bóg jest miłością. A więc skoro nasz Stwórca jest miłością, to powołując nas do istnienia, uczynił nas istotami zdolnymi do kochania. I rzeczywiście, spośród wszystkich stworzeń, tylko człowiek potrafi kochać. I właśnie ta cecha najbardziej upodabnia nas do Pana Boga.

Ale czym jest miłość; co to znaczy kochać? Przede wszystkim należy powiedzieć, że miłość nie jest "uczuciem". Uczucia bowiem są całkowicie niezależne od naszej woli; one w nas po prostu są. Często gwałtowne, szybko przychodzą i równie szybko mijają. I niekiedy nie jesteśmy w stanie ich kontrolować. A miłość? Z miłością jest inaczej. Miłość jest całkowicie zależna od naszej woli; na miłość człowiek musi wyrazić zgodę. Nikt przecież nie może zmusić drugiego człowieka żeby go kochał. Czym więc jest miłość?

Św. Tomasz z Akwinu powiedział, że kochać, to pragnąć autentycznego dobra dla drugiego człowieka. A więc miłość wiąże się z pragnieniem dobra osoby kochanej. Karol Wojtyła, w swojej książce "Miłość i odpowiedzialność" podał natomiast taką definicję: miłość jest bezinteresownym darem z siebie. W tym przypadku miłość oznacza więc oddawać samego siebie ukochanej osobie, nie oczekując nic w zamian. Dlatego można powiedzieć, że prawdziwie kocha się nie "za coś", lecz "mimo wszystko." Jak więc moglibyśmy określić "miłość"?

Miłość jest swoistą "relacją", jaka istnieje pomiędzy osobami; jest "rzeczywistością", w której one wspólnie żyją. Jest "dobrem", które powinny pielęgnować i o które winny nieustannie walczyć. Miłość bowiem "nie dzieje się sama". Trzeba o nią dbać i codziennie sprawiać, aby nie wygasła.
W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus stawia miłość na pierwszym miejscu. Najpierw tą do Boga, a następnie tą ludzką - do drugiego człowieka. Czyni z niej jednocześnie najważniejsze prawo, jakim powinien kierować się człowiek. Miłość bowiem powinna być fundamentem wszelkich praw. Jest ona swoistym streszczeniem wszystkich przykazań. Przestrzeganie zaś jakichkolwiek praw i przykazań ma sens tylko wtedy, gdy się autentycznie kocha; gdy czynimy to z miłości i z miłością.

Tak więc trwają te trzy: wiara, nadzieje i miłość. Z nich zaś największa jest miłość - napisze św. Paweł Apostoł w swoim Liście do Koryntian. Dlaczego miłość.?

Matka Teresa z Kalkuty zwykła mawiać, że na sądzie Bożym będziemy sądzenie z miłości; z tego na ile i jak w życiu kochaliśmy. Bóg uczynił nas zdolnymi do kochania. Dlatego dzielmy się tym, co mamy najcenniejsze, tym, czym On sam jest. Bóg kocha każdego człowieka i tego samego oczekuje od nas.

Miłości zawsze towarzyszy wolność. Jednak tym, co powinno ją cechować przede wszystkim jest odpowiedzialność za drugiego człowieka i za siebie. Współczesny świat niestety, ale stara się zredukować miłość jedynie do sfery cielesnej, utożsamiając ją głównie z przyjemnością. Autentyczna miłość jest natomiast czymś zupełnie innym, o wiele głębszym i złożonym. Jaka więc zachodzi relacja pomiędzy miłością i wolnością? Bardzo pięknie wyraził ją św. Augustyn, który powiedział: kochaj i rób co chcesz! Dlatego akt prawdziwej wolności ma miejsce jedynie wówczas, gdy dokonywany jest z miłości.
Prośmy więc kochającego nas Boga, abyśmy obdarowani Jego miłością, potrafili kochać innych; aby nasza miłość będąc piękną i bezinteresowną, wypływała z miłości do Niego. Abyśmy poprzez to zasłużyli na ostateczną nagrodę - Królestwo Niebieskie. Amen.

Ks. Rafał Sawicz

linia
hedley©2009