Rozmowa z Samarytanką, jaka jest treścią Ewangelii dzisiejszej niedzieli, ukazuje znaczenie osoby Jezusa. Jezus nie jest tylko nauczycielem, mistrzem, przykładem, źródłem dobrych rad dla człowieka. Jest kimś znacznie więcej. Samarytanka nie rozumie Jezusa. Mówi On do niej: "Woda, którą ja [.] dam, stanie się [.] źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu". Jezus nie posiada niczego podobnego do tego, co oferują inni ludzie. Posiada dar jedyny: On ostatecznie ma życie wieczne. Dobrze nam jest z Jezusem. Lubimy coś o Jezusie wiedzieć, nieraz powiedzieć . Często mówimy, że przychodzimy do Jezusa. Czy po to co trzeba? Po to, co rzeczywiście ma nam do ofiarowania? "Gdybyś znała dar Boży" - mówi dzisiaj Jezus do Samarytanki. Od Jezusa mamy wziąć to, co najcenniejszego ma w swoim posiadaniu: prawdę o mnie i życie wieczne. Chyba trzeba sobie postawić także pytanie, czy nie za często po prostu ocieramy się o Niego a nie dochodzi do prawdziwego spotkania. Samarytanka doświadcza rzeczy niebywałych - rozmowy Żyda z Samarytaninem - a jednak i tak nie to było najważniejsze. Miała obok siebie Pana Życia. Podobnie niejednokrotnie i my. Wydaje się nam, że żyjemy "religijnie", poprawnie no i Jezus coś dla nas znaczy. No właśnie, ale czy to wszystko? Ponieważ On chce rzeczywiście być motorem mojej wiary, mojego chrześcijaństwa. Dzisiejsza Ewangelia, choć tego nie mówi wprost, chce ukazać taki zachwyt osobą Chrystusa, który wszystko albo wiele potrafi zmienić w moim życiu. A więc jesteśmy wszyscy zaproszeni do pójścia do Jakubowej studni. Nie po wodę jednak, nie po spełnienie tylko naszych zwyczajnych spraw, ale mamy się wybrać na spotkanie z Tym, który wszystko może, a przede wszystkim, który daje mi życie wieczne. Ono już dzisiaj się we mnie zaczyna . ks. Andrzej Dańczak |
||
SAMARATYNKASpotkanie Jezusa z Samarytanką przy studni może nas wiele nauczyć. Chociaż, jak mówimy, wierzymy w Boga, to jeszcze bardziej wierzymy w siebie. Ta wiara w siebie nieraz jest tak silna, że często z prawdziwej i żywej wiary w Boga już niewiele pozostało, no, może niektóre praktyki religijne i to od czasu do czasu. Samarytanka z dzisiejszej Ewangelii miał prawo nie znać Jezusa Chrystusa, mogła nie wiedzieć, że rozmawia z Mesjaszem, Zbawicielem człowieka, dlatego usłyszała słowa: O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi "Daj mi się napić". Gdy się już dowiedziała z kim rozmawia, zajęła właściwą postawę wobec Chrystusa. Nasza sytuacja jest gorsza, bo my już znamy Jezusa, wiemy kim On jest i wiemy co zrobił, aby nas zbawić. Logiczną konsekwencją naszej wiedzy o tym, kim jest Chrystus, powinna być nasza pełna pokory i miłości postawa wobec Chrystusa. Z naszych serc powinno wybrzmiewać permanentne pragnienie wyrażone przez Samarytankę w słowach: Daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać. Tymczasem my nie pragniemy (Chrystusa), nie mamy dla Niego czasu, nie mamy potrzeby, no może gdzieś na starość. Jakże biedny jest człowiek, który nie pragnie Chrystusa, który nie wie i nie chce wiedzieć, że: Kto będzie pił wodę, która Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki…, stanie się źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Podobno najboleśniej umiera się z pragnienia, pragnienia wody i Boga, a stan ten przedłuża się na wieczność. ks.Wojciech Chistowski |
||
| Jeżeli chcesz nas ubogacić swoim rozumieniem tego fragmentu Ewangelii, zapraszamy do dzielenia. |
||
|
||