baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

komentarze

Szósta niedziela wielkanocna
(J 14,23-29)

Jezus powiedział do swoich uczniów: Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem. Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.

NAJWAŻNIEJSZY EGZAMIN

Szkolni uczniowie raczej nie przepadają za sprawdzianami. Jest to oczywiście zrozumiałe. Sprawdzian jest o tyle niewygodny z perspektywy ucznia, ponieważ w jego efekcie może się okazać, że pewna część materiału przeznaczona do przyswojenia, bądź określone umiejętności nie zostały odpowiednio opanowane. Sięgając nieco wstecz, jeśli uczeń ma zamiar napisać klasówkę, tak by była zaliczona, musi włożyć mniej bądź więcej wysiłku w przygotowanie, by osiągnąć swój cel. Powodzenie - rzecz jasna - jest uzależnione od przygotowania. Każdy, kto nie potrafi dostrzec sensu nauki, kształcenia, pracy w szkole, będzie z pewnością przekonany, że z takim sprawdzianem łączą się same trudności i to bezcelowe. Bo trzeba się przygotować, a to wymaga czasu, poświęcenia, wysiłku. Jednak zdaje się, że tak na dobrą sprawę, chyba każdy jest w stanie dostrzec sens nauki, kształcenia, jednocześnie nie będzie się upierał przy twierdzeniu, że właśnie sprawdziany nie mają najmniejszego sensu.

Przykłady można mnożyć, bo z takimi "sprawdzianami" wbrew pozorom człowiek spotyka się bardzo często. Chociażby w pracy, kiedy trzeba się odpowiednio przygotować do wykonania określonego zadania i wykonać je tak, by zleceniodawca był z jego wykonania zadowolony. Jeśli tak się stanie to chyba większa satysfakcja towarzyszy temu, kto zadanie wykonał. Życie na pewnych etapach, stawia człowieka przed wieloma "egzaminami". Można je zdać pomyślnie bądź nie. Jednak tutaj konsekwencję są o wiele poważniejsze. Bo jeśli się "obleje egzamin" z wychowania dzieci albo z życia w małżeństwie, to konsekwencje w pierwszej kolejności będą dotykały właśnie tej osoby i będą bardzo bolesne. Z drugiej natomiast strony, jeżeli ten "egzamin" zostanie zaliczony pomyślnie, może przynieść wiele radości i głębokiego szczęścia.

W życiu człowieka jest jeszcze ten jeden, najważniejszy egzamin, który rozgrywa się między nim a Bogiem. Bóg wcale nie pełni tu roli nauczyciela, który czeka tylko na to, aby kogoś przyłapać na ściąganiu. Jego rola jest zupełnie inna. Polega przede wszystkim na podawaniu człowiekowi wskazówek, jak pięknie żyć. Ten najważniejszy sprawdzian w gruncie rzeczy rozciąga się na całe życie. Obejmuje nie tylko wypełnianie owych wskazówek dawanych przez Boga. Aby je wypełnić trzeba je bowiem najpierw odkryć i poznać, bo przecież takie proste przykazania jak "kochaj Boga i bliźniego", "nie zabijaj", "nie cudzołóż", "nie kradnij" i inne, muszą być najpierw dobrze zrozumiane. Tak naprawdę wynik tego egzaminu będzie ostatecznie znany dopiero po "drugiej stronie" życia. Nie chodzi w nim tylko o to, by sprawdzić, czy ktoś zachowuje przykazania, czy nie. W gruncie rzeczy jest to egzamin z miłości.

ks. Marek Majewski

linia

WYWRÓCONA ŁODŹ

Na każdym kroku naszego życia jest tyle wzburzeń rozmaitych i sztormów, że aktualną pozostaje obawa, czy aby się łódka naszego życia nie wywróci, a my – w niej podróżujący – czy nie dostaniemy się pod jej spód. A to uczeń wagarujący w perspektywie końca roku szkolnego stwierdza, że wątpliwa może być jego promocja do następnej klasy. A to znów ojciec/matka przeżywa stresy, ponieważ pracodawca planuje redukcje etatów. Albo okazuje się, że znów wakacji nie uda się spędzić w atmosferze radości plażowania i zwiedzania różnych uroczych zakątków kraju, czy zagranicy, albowiem wyniknął nieprzewidywany remont w domu.

Są też sprawy znacznie bardziej delikatne ale i zarazem powodujące niepewność, czy nawet wzburzenie: ukochana córka obwieszcza, że jest w ciąży i w związku z tym planuje „w przyspieszonym” trybie małżeństwo; syn został wezwany na wokandę, ponieważ w bójce poważnie zranił kolegę; współmałżonek dopuścił się zdrady albo okazało się, że miedzy małżonkami pojawiła się oziębłość, pustka i nie mają sobie nic do powiedzenia oprócz tego, że któreś z nich chce od drugiej strony odejść. I co wtedy począć? Jak żyć? Czyżby Pan Bóg stworzył swoisty „bubel” i nie ma nic do zaoferowania wstrząśniętemu człowiekowi, jak tylko te właśnie, wstydliwe czy wprawiające w zniechęcenie, tudzież we wspomnianą niepewność – skutki? Bynajmniej! Przecież On sam dziś zapewnia każdego z nas, że ”Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać”. Jeśli zatem dopuszcza Najwyższy do pewnych rozchwiań to na pewno nie po to, by człowieka dojmująco wypunktować, dać mu „po nosie”. Miłujący Bóg nie ma najmniejszego zamiaru ranić tego, którego Sam ON nazwał „koroną stworzenia”. Pozwalając na to, co na pierwszy rzut oka zdaje się być wątpliwe, niestabilne i prowadzące do mieszanych uczuć pragnie tym samym wskazać, że pora na to, aby wrócić do tego miejsca, gdzie rozpoczęła się ludzka przygoda ze szczęściem, miłością, obdarowaniem i świętością. A chyba oczywistym jest, że miejscem owym zawsze pozostaje świątynia oraz to, co w niej się dokonuje: obdarowywanie człowieka Chrystusowym pokojem: w modlitwie, w sakramentach świętych, w Bożym Słowie.

Nie jeden rozbitek ocalił swe życie właśnie wskutek tego, że dostał się pod spód wywróconej łodzi, bo w ten sposób miał zapewnioną dostateczną ilość powietrza!

ks. Mariek Radomski

Wróć do komentarzy...>>

Jeżeli chcesz nas ubogacić swoim rozumieniem tego fragmentu Ewangelii, zapraszamy do dzielenia.
Brak połączenia z bazą!

linia
hedley 2009