baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

swiadectwa

ks. Krzysztof

LIST MŁODEGO

Do moich Braci i Sióstr w Roku Kapłańskim!

Mija trzeci miesiąc mojej kapłańskiej posługi. Nigdy bardziej nie czułem się szczęśliwszy niż w kapłaństwie. Trzymać w swych dłoniach Boga, Jego Ciało, głosić Jego słowo, być pozdrawianym Jego Imieniem, nauczać o Jego Miłosierdziu. Zawsze było we mnie pragnienie świętości. Kapłaństwa pragnąłem jak niczego więcej, bo pragnąłem w swych dłoniach trzymać Nieogarnionego. Bóg mi pozwolił. Doświadczyłem rzeczy niezwykłej: w konfesjonale jestem szafarzem Bożego Miłosierdzia, w moich dłoniach, na moje słowo rodzi się Chrystus, On przemawia moimi ustami, moje słowa, są Jego słowami…


I kiedy dziś mija kolejny dzień mojej kapłańskiej posługi, chcę powiedzieć wam wszystkim, że spośród dotychczasowych dni w kapłaństwie, żadnej chwili nie żałuję z wyjątkiem tych, w których popełniłem grzech. Nie żałuję chwil spędzonych przy Ołtarzu, czy w konfesjonale. Niczym było moje zmęczenie, kiedy trzeba było usiąść, zatrzymać na chwilę bieg mojego życia i wsłuchać się w historię życia moich braci i sióstr. Jako kapłan tak bardzo doświadczyłem faktu, że za drzwiami domów, dzieją się dramaty i brakuje miłości. Tak bardzo pragnę wam wszystkim pomóc. Chciałbym się dla was wszystkich wypalić jak świeca. Chciałbym swoim kapłaństwem wypełnić wszystkie braki ludzkiego życia. Jestem kapłanem dla was! I chcę wam pokazać, jak wielka jest miłość Boga! On Bóg wszechświata oddał się w słabe ludzkie dłonie. Czy zasłużyliśmy na taki dar? Ja wciąż czuje się niegodny, a w mojej duszy wciąż toczy się swoisty targ. Ja mówię nie, a On mówi tak. Zawsze Bóg wygra bo jest mocniejszy… Od pewnego czasu, każdego dnia, trzymam w swej dłoni Nieogarnionego. Chcę wam wszystkim podać Tego, którego tak bardzo ukochałem. Weźcie Go proszę do waszego życia. Wsłuchajcie się w Jego słowa. Niech Bóg będzie stale w waszym życiu. Nie  bójcie się Jego! On niczego wam nie zabierze, choć świat będzie mówił co innego. Ale nie wierzcie światu, uwierzcie Chrystusowi, który nigdy nie zabierze wam wolności, ale da Wam jej jeszcze więcej, bo tylko przy Chrystusie będziecie wolni od zła, jakie daje ten świat. Chrystus nie zabierze wam życia, bo przecież On sam jest Życiem, które daje nam nadzieję i światło na nasze drogi.

W Roku Kapłańskim, pragnę was prosić o jedno: o modlitwę za mnie i moich braci w kapłaństwie! Proszę, pamiętajcie o nas, jako o tych, którzy wśród was żyją, pracują i idą przez życie podobną drogą. My też doznajemy słabości, dlatego potrzebujemy waszego wsparcia. Nie odmawiajcie nam, nie odmawiajcie przede wszystkim Chrystusowi! Niech On będzie uwielbiony przez nasze posługiwanie w Kościele…

Kochani!
Być może ktoś z was pomyśli, że jestem jeszcze młody, że jestem pełen ideałów. Macie do tego prawo. Ale wiedzcie, że bardzo mi na was zależy! Kocham was wszystkich moim kapłańskim sercem. Spośród was wezwał mnie Chrystus i dla was jestem kapłanem! Dopóki moje oczy są otwarte, a usta są w stanie mówić, będę szedł do przodu i dopóki noszę na sobie czarną sutannę będę was szukał, aż razem spotkamy się w Domu Ojca. Bardzo pragnę odnaleźć wszystkich, którzy jesteście zagubieni, którym poplątało się życie. Przychodźcie do mnie kochani…

I jeszcze jedno: moje kapłańskie serce bije dla was! Uwierzcie w to! I to serce dziś wyraża wam wszystkim wdzięczność za szacunek, jakim mnie otoczyliście do tej pory. Ze wzruszeniem wspominam chwile, jak całowaliście moje kapłańskie dłonie, gdy udzielałem wam prymicyjnego błogosławieństwa; serce aż się rozrzewniło, gdy wspomniałem jak całowano moja sutannę, gdy wychodziłem z konfesjonału… Jakież to było wzruszające, gdy przede mną – młodym, niedoświadczonym jeszcze księdzem, pochyliła się 90-letnia staruszka, całując moja sutannę…

Za słabości w moim życiu – przepraszam;

Za życzliwość i miłość – dziękuję;
O modlitwę – proszę…
Zostańcie z Bogiem!

wróć do świadectw...>>

linia
hedley 2009