![]() |
|||||
![]() |
|||||
ks. Krzysztof Hawro SUBTELNY GŁOS |
Pragnę się podzielić świadectwem, którego treść jest dla mnie wymownym znakiem, co w życiu człowieka może zdziałać modlitwa i obecność kapłana. Będąc uczniem liceum, nie mogłem zdecydować się na wybór drogi życiowej. W duszy swojej słyszałem ciche wezwanie: Pójdź za Mną! Głos ten stale prowadził mnie po drogach młodości. Był mi jak cień, który idzie za mną krok w krok. W mojej duszy toczyła się walka. Nie czułem się godny tak szczególnego wejrzenia. Bóg wołał, a ja się opierałem. Szukałem przewodnika, który mi wskaże drogę, który poprowadzi. Nie mogłem zdobyć się na odwagę, nie potrafiłem przełamać się i pójść do księdza, by opowiedzieć mu o tym, co przeżywam i jakie mam rozterki i pytania. |
||||
Po długim czasie walki wewnętrznej zdecydowałem się na taką rozmowę. A stało się to po długiej modlitwie. W kościele parafialnym w mojej miejscowości jest Obraz Jezusa Miłosiernego. Wielokrotnie klękałem przed Tym obrazem, by modlić się o światło Ducha Świętego. Nigdy się nie zawiodłem. Właśnie przed tym obrazem wyprosiłem sobie odwagę, by otworzyć swe wnętrze przed kapłanem, który uczył mnie katechezy. Bardzo pragnąłem wypowiedzieć wszystko, co mam w swoim wnętrzu, wszystko, co czuje osoba, która słyszy w sobie ten subtelny głos, który wzywa. Pewnego razu, zaraz po lekcjach, poszedłem do kościoła. Uklęknąłem w ławce, na której leżał modlitewnik, którego tytuł pamiętam do dziś: Podnoszę z ziemi mój głos… Zacząłem wertować jego stronnice. Wśród modlitw, jakie się w nim znajdowały, była ta jedna szczególna, która dała mi to, czego tak bardzo pragnąłem. Była to modlitwa o prawdziwego przyjaciela, o kogoś, kogo można obdarzyć zaufaniem. Wtedy na mojej drodze stanął wspaniały kapłan, który pomógł mi odpowiedzieć na Boże wezwanie. W latach mojej formacji seminaryjnej starałem się – gdy tylko miałem okazję - wracać przed obraz Jezusa Miłosiernego, bo tam szkoła się zaczęła, młodość się zaczęła, studia się zaczęły i kapłaństwo się zaczęło… (Jan Paweł II). Od ponad miesiąca jestem kapłanem. Nie umiem podziękować Bogu słowami za Dar i Tajemnicę, którą mnie obdarzył. Moja wdzięczność jest wielka, choć wiem, że jak mówi św. Faustyna, wieczności mi będzie za mało, by za to wszystko dziękować. Na swojej drodze spotkałem wielu wspaniałych kapłanów, którzy prowadzili mnie do Boga, udzielając Sakramentów, ale też i pomocy, zarówno duchowej jak i materialnej. A to oznacza, że żyją wśród kapłani, którzy „ nie mają rodziny, ale należą do rodziny całego świata. Przed nimi wylewamy najbardziej gorzkie łzy, a u ich stóp składamy najskrytsze tajemnice…” (Lamatrie). |
|