baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

swiadectwa

Ks. Adam

Ty nic nie rozmiesz!

,, Ty nic nie rozumiesz” -  jeszcze kilka lat temu denerwowały mnie stwierdzenia starszych (zaledwie o kilka lat) księży . ,,Jak to, ja nic nie rozumiem... mam sporo różnych  życiowych doświadczeń, przeczytałem dużo książek, mam wielu przyjaciół i tak dalej...”. I zbywałem szybko takie rozmowy, bo co mi tam ktoś będzie tłumaczył i mnie pouczał. Lekarzu, ulecz samego siebie –wołałem. Bo przecież ja wiem lepiej, ja mam receptę na wszystkie bolączki świata.

Jako kleryk poszedłem na zastępstwo na katechezę do liceum, które kilka lat wcześniej ukończyłem. Z pewnością i odwagą z dziennikiem lekcyjnym pod ręką szedłem do sali. Na korytarzu spotkałem swoja dawną nauczycielkę fizyki. Zapytala mnie: ,, Czy odczuwasz stres i drżenie serca przed pójściem na lekcje?”. Jakże byłoby się przyznać, wszyscy, ale nie ja: ,, Nie jestem dobrze przygotowany” – odpowiedzialem. ,, To lepiej nie idź na lekcje”- odpowiedziała patrząc mi w oczy - ,,bo jak nie odczuwasz drżenia serca i niepewności przy spotkaniu z drugim człowiekiem, to znaczy, że nie zobaczysz w nim człowieczeństwa głodnego, nie wiedzy i kolejnych partii materiału do wyuczenia się na pamięć, ale człowieczeństwa głodnego Tajemnicy”. Poklepała mnie po policzku i poszła. Mnie, który wszystko rozumie i wie lepiej od innych...

Teraz wiem, ze to głupie i sam często powtarzam: ,,ja nic nie rozumiem”. Nie dlatego, że jestem głupi, ale dlatego, że jako kapłan dotykam dwóch największych tajemnic wszechświata: Boga i człowieka. A obcując z Tajemnica nie mogę pretendować do bycia specjalistą, skoro wciąż jestem... na początku drogi.  Nigdy nie dorosnę, aby zrozumieć samego Boga, bo ,, im głębiej tym ciemniej...’’. I nigdy nie odkryję w pełni samego siebie, a tym bardziej innego człowieka. Aby zrozumieć choć maleńki fragment Tajemnicy trzeba się nisko pochylić... A wtedy Tajemnica przygarnie Mnie...bez rozjaśnienia umysłu, ale za to z czułością...

PS: Odczytane dziś na nowo życzenia napisane dla mnie przez moją przyjaciółkę, teraz rozumiem niby trochę więcej, ale to zawsze dopiero początek drogi..

,, przekroczyłeś próg do kapłaństwa – jakże osobliwego życia osobistego i duszpasterskiego. Będziesz zmagał się z dylematami niełatwymi do rozstrzygnięcia. Będziesz wszystkim dla wszystkich, by wszystkich zbliżyć do Chrystusa. Abyś nigdy sobą nie przysłaniał Boga, ale jednocześnie żebyś nie był nieludzki. Zatem szanuj prawo, ale pamiętaj, że najważniejsza jest miłośc. Jako ksiądz będąc zanurzonym w świecie takim jakim on jest, nie możesz należec do świata tak do końca. Dotykac świata i nie zabrudzic się? Kochac świat i nie przywiązywac się do niego? To nie jest proste! Ale pamiętaj, nie jesteś sam!

Będziesz zapewne wysłuchiwał opowieści o życiu ludzi, o ich sukcesach i porażkach. Będziesz patrzec na piękno ludzkiego życia i jakże często na jego koszmar. Będziesz w świecie często uznany za „głupca” tego świata.  Czasem ksiądz potrzebny jest ludziom tylko jak np. fryzjer, u którego ktoś chce się ostrzyc i za chwilę jest on mu obojętny, a nawet obcy.

Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, że Bóg nie daje powołania za darmo. Za powołanie się płaci. Nie jest to ofiara wynikająca z celibatu i rezygnacji z własnej naturalnej rodziny. Zapłata za powołanie przychodzi w momencie najczulszym – w dynamice powołania. Gdy spełnia się rolę niesienia Chrystusa światu, a świat tego nie chce, gdy mówi się o Bogu, a ludzie tylko wzruszają ramionami’’.

wróć do świadectw...>>

linia
hedley©2009