baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

swiadectwa

ks. Krzysztof

Zrób uwielbienie

Święcenia kapłańskie przyjąłem 11 lat temu. Mam za sobą posługę w dwóch parafiach , aktualnie pracuję w dużym mieście, a obecny proboszcz jest moim czwartym przełożonym. To trudne zadanie dać świadectwo o relacji proboszcz-wikariusz lub przełożony-podwładny. Jeden z księży kiedyś opowiadał o innym to, że jak był wikariuszem to krytykował proboszczów, a jak został proboszczem to największe zło widział w wikariuszu. Trudno być obiektywnym w tej sprawie, punkt widzenia często bywa zależny od tego, gdzie jesteśmy. Ta stara prawda na szczęście nie zawsze się sprawdza, ponieważ Jezus Chrystus zaprasza nas do przekraczania samego siebie. Nasze parafialne relacje powinny opierać się na braterstwie. Niestety mało się dzisiaj o tym mówi w naszych środowiskach. Relacja braterska to relacja nie zawsze idealna, ale oparta na zrozumieniu siebie, wzajemnym wspieraniu w budowaniu wspólnoty parafialnej czy zakonnej.

Ta relacja często jest trudna ponieważ nie wybieramy sobie proboszczów, to przecież wola Boża, z którą się trzeba zmierzyć. W budowaniu braterstwa fundamentem jest modlitwa za siebie. Trudno jest budować jedność jeżeli się nie rozumie drugiego człowieka.

W moim życiu kapłańskim różnie się układało z wieloma sytuacjami w parafii. Często nie zgadzałem się, próbowałem nawet walczyć z proboszczem o zmianę, ale nic to nie dało. Byłem zdziwiony, że przecież chcę dobrze, a nic nie wychodzi. Musiało minąć trochę czasu zanim zrozumiałem, że za parafię odpowiedzialny jest proboszcz i nie organizuje się parafii dla wikariusza, aby spełniał wszystkie swoje ambicje. Kiedy czytamy dzieła wielu świętych mistrzów życia duchowego, to na pierwszym miejscu w budowaniu wspólnoty stawiają posłuszeństwo. To jest klucz do budowy jedności kapłańskiej. Myślę, że do problemu podjęcia bądź zaniechania w danym momencie konfrontacji z proboszczem, powinno być zawsze dodane ważne uzupełnienie. Można je zawrzeć w pytaniu: co jest w danej sytuacji lepsze dla wspólnoty, której razem posługujemy? Właściwą odpowiedzią jest modlitwa w celu rozeznawania woli Bożej. Zawsze bowiem grozi niebezpieczeństwo, że „ja” wikariusz chcę zająć miejsce proboszcza, a przecież nie może być dwóch proboszczów na parafii. Walka między proboszczem a wikariuszem nigdy nie jest dobra, ponieważ zawsze na przegranej pozycji są parafianie. Z pokory rodzą się największe owoce łaski Bożej.

W drugiej mojej parafii organizowaliśmy przez kilka lat pełne Triduum Paschalne z Nocną Wigilii Paschalnej. Niesamowite przeżycie. Po zmianie moją ambicją było to, by w nowym środowisku podobnie przeżywać to wielkie wydarzenie liturgiczne. Tymczasem spotkałem się z przebiegiem Triduum Paschalnym na sposób tradycyjny. Wigilia Paschalna o 19.00 , Rezurekcja o 6 rano, raczej z tendencją do skrótów. Wielki ból i rozterka. Próbuję namawiać proboszcza raz, drugi i nic. Następne Triduum podobnie. W trzecim roku na Wigilii Paschalnej wraz z organistką zagrała młodzież. Myślałem, że znowu będzie tak samo. Kiedy jednak kończyła się komunia święta i wracałem przez kościół do prezbiterium usłyszałem wewnętrzny głos „zrób uwielbienie” . Przechodząc obok scholii młodzieżowej rzuciłem w ich kierunku: robimy uwielbienie. Nie byli na to specjalnie przygotowani. Ja natomiast po puryfikacji podniosłem ręce do góry i wypowiedziałem słowa „Uwielbiamy Cię Panie Jezu…”. Po kilku zdaniach modlitwy popłynęła piosenka „Bo góry mogą ustąpić” i wtedy pierwszy raz tak wyraźnie poczułem obecność Jezusa Chrystusa w naszej wspólnocie parafialnej. Pierwszy raz usłyszałem jak zgromadzeni w kościele modlą się sercem. Bardzo mnie samego ta modlitwa poruszyła. To był czas Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. To On sam poradził sobie z całą liturgią, z księdzem proboszczem i ambitnym wikariuszem. Tam, gdzie po ludzku jesteśmy bezradni, tam w pełni objawia się moc Boża. Pokora, braterstwo, jedność osiągamy nie sobą, ale obecnością naszego Zbawcy.   

wróć do świadectw...>>

Zapraszamy do dzielenia...


Grzegorz
2010-11-13 16:03:07

Nieźle księże Krzysztofie. właśnie otwarcie na podszepty Ducha Świętego przynoszą najlepsze rezultaty. Choć czasem nie sposób zrozumieć, co przełożony ma na myśli, to jednak trzeba zaufać, że Bóg działa nawet w najbardziej abstrakcyjnych sytuacjach. Osobiście dziękuję za to świadectwo.






linia
hedley 2009