baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

swiadectwa

o. Piotr Męczyński O. Carm.

Pod płaszczem Maryi

Sługa Boży Jan Paweł II nawiązując do testamentu Chrystusa na Golgocie (J 19,26-27) mówi: „To macierzyństwo Maryi, jakie staje się udziałem człowieka, jest darem: najbardziej osobistym darem samego Chrystusa dla każdego człowieka. U stóp Krzyża ma początek to szczególne zawierzenie człowieka Bogarodzicy, które w ciągu dziejów Kościoła na różne sposoby bywało podejmowane i wyrażane” (RM, 45).

Ojciec Święty w Liście skierowanym do kapłanów na Wielki Czwartek 1986 roku, zachęcał: „Zawierzmy nasze kapłaństwo Maryi Dziewicy, Matce Kapłanów”. Podobnie Benedykt XVI mówiąc, że „Maryja ma w nich upodobanie z dwóch powodów: ponieważ są najbardziej podobni do Jezusa, największej miłości Jej serca oraz ponieważ, podobnie jak Ona, są oni zaangażowani w misję przepowiadania, świadczenia i dawania Chrystusa światu.

Aby utożsamić się i sakramentalnie upodobnić się do Jezusa, Syna Bożego i Syna Maryi, każdy kapłan może i powinien czuć się prawdziwie umiłowanym synem tej najwspanialszej i najpokorniejszej Matki.

Sobór Watykański II zachęca kapłanów, by spoglądali na Maryję jako na doskonały wzór swego życia, przyzywając Ją jako „Matkę Najwyższego i Wiecznego Kapłana oraz Królową Apostołów i podporę swego posługiwania”. Prezbiterzy zaś – stwierdza Sobór - niech "miłują Ją (...) i otaczają synowskim oddaniem i czcią” (por. Presbyterorum ordinis, 18). Święty Proboszcz z Ars lubił powtarzać: „Jezus Chrystus, dawszy nam wszystko, co mógł nam dać, chce nas jeszcze uczynić dziedzicami tego, co ma najcenniejszego, to znaczy swojej Najświętszej Matki” (B. Nodet, Il pensiero e l’anima del Curato d’Ars, Torino 1967, p. 305). Dotyczy to każdego chrześcijanina, każdego z nas, lecz w sposób szczególny nas, kapłanów”.

Pozwólcie najmilsi, że w pokorze serca podzielę się z wami moim osobistym doświadczeniem tego synowskiego zawierzenia względem Bogarodzicy. Jako młodzieniec zawsze nosiłem na łańcuszku Cudowny Medalik Maryi Niepokalanej. Przypominał mi słowa św. Bernadety z Lourdes: „Dziecko oddane Maryi nigdy nie zginie”. Jednak pierwszy mój w pełni przygotowany i świadomy akt oddania Matce Bożej dokonał się w Oborach. Było to po trzech miesiącach mojego pobytu w Nowicjacie Karmelitów. W ramach przygotowania do tego aktu czytałem i rozważałem „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” świętego Ludwika Marii Grignion de Montfort. Była to moja pierwsza lektura w nowicjacie.

„Wspomniane nabożeństwo – pisze św. Ludwik – polega na zupełnym oddaniu się Najświętszej Dziewicy, aby przez Nią należeć całkowicie do Pana Jezusa. Trzeba Jej oddać:
1) nasze ciało ze wszystkimi jego zmysłami i członkami;
2) naszą duszę ze wszystkimi jej władzami;
3) nasze dobra zewnętrzne, czyli majątek, który obecnie posiadamy, jak i ten, który w przyszłości posiądziemy;
4) nasze dobra wewnętrzne i duchowe, to znaczy nasze zasługi, cnoty i dobre uczynki, zarówno dawne, jak teraźniejsze i przyszłe; słowem, wszystko, co posiadamy w porządku natury i łaski, oraz wszystko, co w przyszłości posiąść możemy w porządku natury, łaski i chwały. A to wszystko oddajemy Maryi bez żadnych zastrzeżeń, nie rezerwując dla siebie choćby jednego grosza, jednego włosa lub najmniejszego dobrego uczynku. Tę naszą ofiarę czynimy na całą wieczność, nie żądając ani nie spodziewając się w zamian żadnej innej nagrody, prócz zaszczytu należenia do Pana Jezusa przez Maryję i w Maryi...”.

Aktu oddania dokonałem 24 marca 1984 roku, w wigilię uroczystości Zwiastowania NMP. „Niepokalane Serce Maryi oddaję Ci siebie w Niewolę Miłości” – słowa te wypisałem pod papieskim Aktem Oddania Matce Najświętszej z 25 marca. Pragnąłem jak najściślej, w sposób osobisty, włączyć się w ten wielki akt poświęcenia Kościoła i świata Jana Pawła II, dokonany zgodnie z życzeniem Pani Fatimskiej. Tego dnia przyjąłem mały szkaplerz Matki Bożej z Góry Karmel, jako znak mojego poświęcenia się Niepokalanemu Sercu Maryi. Dodam tylko, że ten pierwszy szkaplerz dał mi mój ojciec. Przywiózł go z Jasnej Góry, podobnie jak ten drewniany różaniec na którym modlę się już prawie 30 lat. To był dar od ojca na drogę do Obór, na drogę życia zakonnego i kapłańskiego, zgodnie ze staropolskim: „Szkaplerz noś, a na różańcu proś”.  To był pierwszy wyraźny akt oddania Matce Bożej, który rozpoczął moją drogę z Maryją.

Potem, do końca lat osiemdziesiątych, wielkim nauczycielem tej drogi całkowitego oddania Niepokalanej stał się dla mnie św. Maksymilian Maria Kolbe. Święty Rycerz Niepokalanej uczył: „Oddać się Niepokalanej możemy w różnoraki sposób, a oddanie to możemy wyrazić różnymi słowami, a nawet wystarczy jedynie wewnętrzny akt woli, bo ten właściwie zawiera istotę naszego oddania się Niepokalanej. Można na przykład klęknąć przed obrazem czy figurą Matki Najświętszej i z całą gorliwością oddać się Jej na własność, jako narzędzie w Jej niepokalanych rękach. Oddajemy jej całą istotę swoją, wszystkie władze duszy, a więc i rozum, i pamięć, i wolę; wszystkie władze ciała, więc zmysły wszystkie i każdy w szczególności i siły, zdrowie czy chorobę, oddajemy Jej całe swoje życie ze wszystkimi jego przejściami czy przyjemnymi, czy przykrymi czy obojętnymi. Oddajemy Jej naszą śmierć, kiedykolwiek i gdziekolwiek i w jakikolwiek sposób ona nas spotka. A nawet i wieczność całą. Owszem spodziewamy się, że tam dopiero bez porównania doskonalej do Niej należeć będziemy mogli. W ten sposób wyrażamy pragnienie i błaganie, by nam dozwoliła coraz doskonalej pod każdym względem stawać się Jej”.

Szczególnie uroczystym dniem mojego poświęcenia Matce Bożej stał się dzień złożenia ślubów wieczystych czystości, ubóstwa i posłuszeństwa w Zakonie Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel. Było to w Krakowie 19 marca 1988 roku. Maryja stała się matką i pierwowzorem mojej zakonnej konsekracji, mojego całkowitego poświęcenia się Chrystusowi. W dobrym przygotowaniu do tego wydarzenia pomogła mi encyklika Jana Pawła II „Redemptoris Mater” oraz adhortacja apostolska „Redemptionis Donum”. W późniejszej adhortacji „Vita Consecrata” z roku 1996 Ojciec Święty pisze: „Synowska więź z Maryją stanowi uprzywilejowana drogę wierności wobec otrzymanego powołania oraz najskuteczniejszą pomoc do wzrastania w nim i przeżywania go w pełni” (VC, 28).
Ta synowska więź z Maryją stanowi też szczególną cechę Karmelu. Kult Maryjny należy do istoty naszej duchowości i posłannictwa w Kościele. Ideał życia maryjnego w Karmelu pięknie przedstawił Arnold Bostiusz w swym traktacie z roku 1479. Pozostawił w nim praktyczne wskazówki do całkowitego oddania się Maryi przez szkaplerz i konsekrację zakonną, praktykowane dzień po dniu, wśród ukrytych małych spraw codziennego życia. Zachęca on wszystkich do właściwej odpowiedzi na miłość Maryi naszą miłością, która ma rozpalić się przy kontemplowaniu Jej piękna, do Jej naśladowania i całkowitego uzależnienia się od Maryi. „Karmelita żyje stale i z obowiązku w całkowitej i absolutnej zależności od Maryi, ponieważ jest on Jej całkowicie poświęcony”. Według zaleceń Bostiusza, karmelita przez cały dzień, czyli ustawicznie, powinien być zjednoczony z Maryją: „Pamięć o Niej pełna miłości niechaj ci towarzyszy we dnie i w nocy, podczas twoich ćwiczeń, prac, rozmów – w twoich radościach, smutkach i spoczynku. Niech Ona zajmuje pierwsze miejsce w twojej pamięci. – Jakąkolwiek rzecz chcesz ofiarować Panu – powierz ją rękom Maryi. Ona troskliwie będzie dbać o sprawy swojego brata” (Speculum Carmelitanum, t. I, s.416-417). Moje osobiste nabożeństwo do Maryi wzrastało i rozwijało się w klimacie tej wielkiej tradycji i duchowości Karmelu. Wyraża ją wymownie średniowieczne hasło: „Carmelus totus Marianus est”, tzn. Karmel jest cały Maryjny.

W dniu moich święceń kapłańskich w roku 1991 Ojciec Prowincjał zapytał: - Gdzie chciałbyś pracować? Odpowiedziałem: - Ojcze, będę tam, gdzie Ojciec Prowincjał zechce. Lecz jeśli to możliwe, to pragnąłbym pracować w jednym z naszych sanktuariów maryjnych”. - Dobrze. Będziesz w Oborach u Matki Bolesnej.
Na koniec ze wzruszeniem powracam jeszcze raz do mojego osobistego doświadczenia.

Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia, Oborska Matko Bolesna, życie, słodyczy i nadziejo nasza, witaj! – słowa tej antyfony wypowiadam codziennie zaczynając nowy dzień i całując szkaplerz Maryi. Dziękuję Matce Bolesnej za ocalenie życia w wypadku samochodowym w piątek 28 stycznia 2005 roku, gdy wracałem do Jej Domu w Oborach. Dziękuję za Jej opiekę nad wszystkimi uczestnikami tego zdarzenia. We wszystkim, co się wtedy wydarzyło dostrzegam szczególny znak czułej i troskliwej opieki Matki niebieskiej. Czuję, że życie zostało mi jakby przedłużone i na nowo darowane. Prawdziwie Maryja Bolesna jest Matką życia mojego, od tej chwili moje życie jeszcze bardziej do Niej należy. Bursztynowy różaniec, dziękczynne wotum złożone w pokorze serca u Jej stóp przypomina mi codziennie, że jest Matką życia mojego, daną mi przez Jezusa pod krzyżem. Na Golgocie zrodziła mnie w bólu do życia łaski przez Krew Syna Bożego. To właśnie wtedy Jezus powiedział: Oto Matka twoja. O tym nieustannie przypomina mi Cudowna Pieta, Jej słodkie i miłosierne oblicze pochylone nad Jezusem i nade mną. Moje serce wypełnia pokój i radość, wdzięczność i pewność, że bez względu na okoliczności spoczywam w Jej matczynych dłoniach, prowadzony miłością Jej Serca. Moje życie całkowicie do Niej należy. O tym przypomina mi spoczywający na piersiach szkaplerz karmelitański, znak troskliwej opieki i miłości niebieskiej Matki i mojego całkowitego oddania Maryi.

Posługując pielgrzymom w Oborskim sanktuarium pamiętam też o słowach umiłowanego Ojca Świętego Jana Pawła II: „My, kapłani, jesteśmy powołani, aby rozwijać w sobie głęboką i pełną miłości pobożność do Maryi Dziewicy, naśladować Jej cnoty i często się modlić” (Pastores dabo vobis).

Obory, 15 sierpnia 2010 r.


wróć do świadectw...>>

linia
hedley 2009