Klimat Stoczni Gdańskiej z maja i sierpnia 1988 a także rodzący się w moim sercu kult wobec osoby ks. Jerzego Popiełuszki uzmysławiały prawdę, że Kapłan jest sługą tych, którzy są odrzuceni i okłamywani, dla mnie ksiądz był wówczas ( teraz nim także jest co więcej powinien nim zawsze być!) świadkiem sprzeciwu nie tylko wobec systemu odrzucającego Boga, ale także pewnego stylu życia, w którym akceptowane jest zakłamanie i służalcza spolegliwość wobec kłamstwa. Jednak konsekwencja i wola szukania a także uczestnictwo w rekolekcjach powołaniowych w Skrzydlinie Małej u Księży Klaretynów uzmysłowiły mi, że Jezus woła mnie do służby w Kościele gdańskim, w najpiękniejszym na świecie Kościele bogatym piękną i dramatyczną historią. Czas studiów minął jak z bicza strzelił! Tym co najtrudniejszym w seminarium było to jak na każdej uczelni inny styl przyswajania wiedzy oraz wzmożona praca nad formacją duchową. Sześć lat studiów i formacji wobec moich 15 lat kapłaństwa to przedszkole a może i żłobek! Młody 26 – letni mężczyzna jakim ja byłem to mimo święceń kapłańskich nadal według mnie kandydat do kapłaństwa! Kapłaństwa zaczyna się uczyć nie w seminarium ale w Kościele wśród ludzi! Ich pytania, wymagania, pragnienia, koleje życiowe, czy także wrogość wobec Kościoła i Księzy, do tego jeszcze kontakt z dziećmi i młodzieżą podczas katechizacji. Zachowania i komentarze ich wychowawców i rodziców, składają się na to wszystko co stanowi kapłaństwo! Istotnym elementem jest także osobowość młodego mężczyzny. Z jakiej rodziny pochodzi? Jakie ma doświadczenie wiary i życia? Jakie ma podejście do kapłaństwa – może być dla niektórych wygodnym miejscem dla niespełnionych ambicji ( kariera naukowa, bycie gwiazdką w mediach, czy bycie w ogóle kimś innym od otoczenia – a koloratka temu pomaga ). I najważniejsze o czym nie można zapominać!!! Jakim jest człowiekiem!!! Czy kocha siebie i ludzi? Gdyż na pierwszym miejscu wierni zwracają uwagę na kulturę osobistą, szacunek wobec drugiej osoby, empatię!!! To wszystko ma duży a nawet olbrzymi wpływ na wizerunek, ale przede wszystkim na życie księdza. Kapłan staje się kapłanem przez całe swoje życie, nie zostaje nim przez jednorazowy akt nałożenia rąk przez biskupa. Każdy dzień, kolejny poranek w życiu prezbitera to kolejny sprawdzian z jego kapłaństwa i człowieczeństwa z jego wierności wobec Jezusa. Problemem Kapłana nie jest ubóstwo czy celibat tak często podważany. Kapłańskie ubóstwo (w przypadku zakonników, choć Kaplan diecezjalny powinien zachować pewien umiar) i celibat jak są przeżywane to konsekwencja relacji (modlitwy i sakramentu pokuty i pojednania) z Panem Bogiem. Ksiądz, który na pierwszym miejscu będzie miał dobro Pana Boga i Kościoła nie będzie się męczył i nie będzie szukał innych płaszczyzn realizacji swej osobowości bo trudno mówić aby realizował powołanie w czymś co nie ma nic wspólnego z misją prezbiteriatu. Nie można zapomnieć o podstawowym zadaniu każdego kapłana! To zbawienie! Nie może zapomnieć o swoim zbawieniu, nie może być działaczem, biznesmenem ( choć bardzo dobrze gdy jest zaradnym ) czy społecznikiem. Ksiądz nie może wypełniać pustki, która jest przeznaczona dla świeckich, kapłan jest duchownym i duchowo winien spoglądać! Tych kilka zdań to tylko ogólny pogląd na kapłaństwo, jednak nie można zapominać, że kapłanem nikt z nas „czarnych” nie urodził się, nie wyssał go z mlekiem matki, lecz staje się przez następne lata będąc wiernym Jezusowi. Najtrudniej jest spojrzeć na swoje kapłaństwo tym, którzy przyjęli ten dar najwcześniej, gdyż doświadczenie często może przerodzić się w rutynę, a przebywanie z sacrum może zrodzić także brak wrażliwości na to co święta, a co może później zrodzić profanum.
|
|