Przygotowanie formacyjne i samo otoczenie powołanego bardzo często jest porównywane do „życia pod kloszem” i starannego pielęgnowania młodego, jeszcze nie rozwiniętego powołania. Starannie przygotowany program seminaryjny czasami z rzeczywistością kapłańską nie współgra tzn., kiedy przyjdą problemy, przeciwności, to bez tej ochrony seminaryjnego klosza młoda roślinka szybko obumiera. Twarda rzeczywistość dotyka każdego, bez znaczenia kim jest i komu służy, dlatego przede wszystkim dzisiejszy świat potrzebuje kapłana – sługi. Sługi, który nie tylko będzie głosił, ale sam umocni się tym, co głosi i wesprze innych. Nie można świata materializmu wprowadzać do pięknego, przepełnionego tajemnicą życia kapłańskiego. „Ci, którzy są ze świata nie rozumieją Boga”. Jednak Bóg i ci których posyła rozumieją człowieka ponieważ służą tym, do których zostali posłani. Kapłanie, który kończysz seminarium i idziesz do ludzi, którzy napełnią twoje życie słodyczą, ale i też goryczą. Którzy będą ciebie słuchać, ale i też przeklinać. Klaskać i kiedy się odwrócisz pluć za twoimi plecami. Musisz kochać każdego, ponieważ to nie ty wybierasz, ale Bóg, który kocha każdego. Ponieważ to nie ty idziesz, ale Ten w tobie, który ciebie wybrał i powołał i który do końca z tobą zostanie. Chociaż inni odejdą On – nie. Idziesz jak owca między wilki, które czyhają na twoje świeże Boże spojrzenie, ale i do owiec, które czekają na świadka i wiernego Sługę Jezusa Chrystusa.
|
|