![]() |
ks. Andrzej PrzybylskiModlitwa i prostota |
Dzień bez medytacji to dla mnie dzień stracony. Dziwią mnie pytania niektórych, skąd biorę tematy czy treści do wpisów na blogu, do kazań i do rekolekcji. Pewnie każdy ksiądz wie o tym doskonale, że bez codziennego rozmyślania po prostu się usycha. Żeby świadczyć, trzeba doświadczyć, żeby głosić Boga, trzeba Go najpierw nieustannie słuchać. |
“Słuchaj Izraelu Pana” - to jakby instrukcja dla każdego, kto pragnie żyć w komunii z Bogiem. Nasze puste gadanie zaczyna się od braku codziennego rozmyślania. Wtedy automatycznie sięga się po cudze teksty, cudze myśli, szpera się po internecie, żeby wydrukować jakieś mądre kazanie, ale nie da się nie zauważyć, że te słowa nie pochodzą z serca mówiącego, z jego osobistego spotkania z Bogiem. Bardzo trudno nam do tego przekonać nawet niektórych kapłanów, a przecież jest to istota naszego osobistego uświęcania się i naszej posługi wobec ludzi. Podziwiam ludzi świeckich, którzy mimo wielkiego zabiegania i pracy walczą o swój namiot spotkania z Bogiem, o taką konfrontację aktualnego życia ze światłem Bożego Słowa. W dzisiejszej Ewangelii, Jezus, po trudnym doświadczeniu braku reakcji na Jego nauczanie i cuda, najwyraźniej odchodzi na bok, żeby to wszystko zobaczyć z perspektywy Ojca, który jest w niebie. Uwielbia Ojca za to, że zakrył te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawił je prostaczkom. Ewangeliczna prostota to codziennie pochylanie się nad Pismem Świętym, słuchanie Boga i otwieranie swojego serca na Boże poruszenia. Chrześcijanin, który nie medytuje Słowa Bożego traci prostotę serca i staje się mądralą, który nie głosi już Jezusa, ale siebie i swoje mądrości o Nim. O jakże inaczej wyglądałoby nasze kapłańskie życie, nasze głoszenie kazań i prowadzenie katechezy, gdybyśmy umieli powalczyć każdego dnia o 30 minut rozmyślania, takiego sam na sam z realnym Słowem Boga. Ponoć pierwsze z czego rezygnujemy po wyjściu z seminarium to rozmyślanie. Zostawiamy sobie jeszcze różaniec, bo można go zmówić praktycznie wszędzie i w każdych okolicznościach Zostawiamy odmawianie brewiarza, bo czujemy na sobie ciężar przyrzeczenia do modlitwy z Kościołem i za Kościół. A jednak nic nie zastąpi codziennej medytacji, takiego osobistego namiotu spotkania z Panem. Prostactwo to prawie zupełny zanik obecności Bożego Słowa i oparcie się na sobie samym. Owocem prostoty serca jest łaska Boża i pragnienie ewangelicznego życia. Prostactwo natomiast owocuje pychą, szukaniem siebie i nieustannym krytykowaniem innych. Bez częstego rozmyślania każdy z nas może szybko stać się prostakiem i nie mieć nic wspólnego z ewangeliczną prostotą serca. |
||
|