![]() |
ks. Andrzej LeszczyńskiCzy Rok Kapłański dobiegł końca? |
Podczas spotkania w gronie kapłańskim wysłuchałem relacji jednego z księży z pobytu na rekolekcjach. Nowy ośrodek na południu Polski, doskonałe warunki do skupienia i modlitwy. Któregoś wieczoru kapłani z różnych polskich diecezji rozmawiali na temat Roku Kapłańskiego. W jednej z diecezji co miesiąc duchowni mogą pielgrzymować do Ars, w innej biskupi odwiedzają plebanie, by spotkać się z księżmi. To okazja do modlitwy i rozmowy o troskach i radościach kapłańskiego życia. |
Obywają się też sympozja dotyczące kapłańskiej duchowości i rozeznawania jak najlepszych sposobów ewangelizacji. Mój rozmówca przysłuchiwał się temu z radością, ale i ze smutkiem. O swoim środowisku niestety nie mógł powiedzieć za wiele. W zasadzie nic, bynajmniej nie z jakiejś ignorancji czy braku zainteresowania. Bo w niektórych miejscach może być tak, że oprócz uroczystego rozpoczęcia, będzie wyłącznie równie uroczyste zakończenie. A w środku niewiele. Nadzieję trzeba zatem ulokować gdzie indziej. Jakby poza głównym nurtem, bo ten, jak widać, może być oddalony od przesłania jakie papież przekazał Kościołowi ogłaszając rok poświęcony kapłanom. Nadzieja pierwsza „Nie upadajcie na duchu, ale módlcie się i zachęcajcie do modlitwy o to, aby liczni młodzi ludzie zgodzili się odpowiedzieć na wezwanie Chrystusa”/z przemówienia Benedykta XVI do kapłanów – uczestników międzynarodowych rekolekcji kapłańskich w Ars w 2009 roku/ Dzielenie życiem, we wspólnocie, pozwala odczytywać siebie i innych. Pomaga i pokazuje, że nie jesteśmy sami, a problemy nie tylko stają się znośniejsze, ale też znajduje się dla nich skuteczne rozwiązanie. Są takie kapłańskie wspólnoty, kapłańskie spotkania. Tak jest chociażby od wielu lat we wspólnocie kapłanów Gdańskiej Szkoły Nowej Ewangelizacji. W każdy poniedziałek rozpoczynają adoracją, kończą nieszporami i spotkaniem przy plebanijnym stole. Każdego kolejnego tygodnia u innego kapłana. Jest o czym mówić i o co się modlić. Niejednemu z księży dało to siłę, zainspirowało, może nawet pozwoliło przetrwać. Wytrwać w drodze, powstać umocnionym, zaświecić nowym blaskiem ducha. Nadzieja druga „Drodzy kapłani, pomyślcie też o skrajnej różnorodności posług, jakie wypełniacie na służbie Kościoła. Pomyślcie o wielkiej liczbie Mszy świętych, które odprawiliście i będzie odprawiać, sprawiając, że za każdym razem Chrystus rzeczywiście obecny jest na ołtarzu. Pomyślcie o niezliczonych rozgrzeszeniach, jakich udzieliliście i będziecie udzielać, pozwalając grzesznikowi uwolnić się od swego brzemienia. Wówczas pojmiecie nieskończoną owocność sakramentu święceń. Wasze dłonie, wasze wargi stały się w jednym momencie dłońmi i wargami Boga”/z przemówienia Benedykta XVI do kapłanów – uczestników międzynarodowych rekolekcji kapłańskich w Ars w 2009 roku/ Nadzieja druga wiąże się z Adwentem i Roratami. W większości parafii z tematem zaproponowanym przez redakcję Małego Gościa Niedzielnego. Postać św. Jana Marii Vianneya, jego posługa, styl życia, troska o obecność Boga i trud prowadzenia do nieba to przypomnienie ważnych i podstawowych zasad powołania kapłańskiego. Kolejne roratnie poranki odsłaniały bogactwo ducha i piękno serca św.Jana. Kontakty z ludźmi zawsze były okazją do mówienia o Bogu, a przede wszystkim ukazywania sobą piękna działania Boga. Jak nigdy pierwszymi adresatami tych prostych rozważań byli księża. Propozycja w Roku Kapłańskim jak najbardziej trafiona. Stanowiąca sposobność do duchowych przemyśleń, decyzji i działań duszpasterskich. Może przewartościowania, przemiany, nawrócenia? Tak, by pasja, zapał, troska nie były oddzielone od duszpasterstwa. Nadzieja trzecia „nic nie zajmie nigdy miejsca posługi kapłańskiej w sercu Kościoła. Żywi świadkowie działania Bożej wszechmocy w słabości człowieka, wyświęceni dla zbawienia świata pozostaniecie, moi drodzy bracia, wybranymi przez samego Chrystusa, aby być, dzięki Niemu, solą ziemi i światłością świata” Wiele z tego, co wydaje się powszednie w życiu kapłana, może stać się nowym poprzez spotkanie z drugim człowiekiem. Posługa kapłanów to przecież ciąg spotkań, podczas których niesienie obecności Boga jest wypełnianiem powołania. Dokonuje się to w przepowiadaniu Słowa, sprawowaniu sakramentów, przez katechezę, różnoraką duszpasterską aktywność. Także w odnajdywaniu nowych dróg ewangelizacji, wyciąganiu z przypowieściowego skarbca tego, co stare i nowe. Tradycyjnie w pierwszym miesiącu roku działania kapłanów, w wymiarze parafii, związane są z kolędą. Odwiedziny w domach to wspólna modlitwa, błogosławieństwo i rozmowa. Ludzkie oczekiwania pozwalają wydobyć z kapłanów sens ich posługi. To przecież ze strony świeckich płynie szacunek dla kapłaństwa, wartość posługi księdza, ich księdza. Widać to w przygotowaniu, samym spotkaniu i pewnie także w refleksji pokolędowej. Przemyślenia te zresztą obecne są w wielu parafiach i plebaniach. Wieczorem w kapłańskich rozmowach oraz w końcowych sprawozdaniach odczytywanych w kościołach. I ważne, by nie była to tylko statystyka, ale głębsza refleksja będącą owocem dotknięcia ludzkich spraw i serc. Aby też znalazła ona ciąg dalszy w podejmowaniu takich działań, które będą owocnie budować parafię, środowisko. Wspólnotę ducha, Kościół. Te kroki wymagają od samych kapłanów takich darów, o które trzeba się modlić. Cierpliwości słuchania, rozeznania i odwagi Półmetek kapłańskiego roku za nami. Oby trwał. Wypełniony modlitwą, refleksją, budowaniem kapłańskiej jedności. I stał się dopisywaniem nowych nadziei. O wiele piękniejszych. Osobistych i wspólnotowych. |
||
|
||