baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

kaplanskie_felietony
Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.
felietony
ks_socha

ks. Jacek Socha

Bieniszew i Kodeń
czyli o tym kto jest normalniejszy?

We wtorek wielkanocny wyjechałem na  kilka dni, by odwiedzić znajomego kamedułę w klasztorze w Bieniszewie koło Konina, a stamtąd pojechałem do klasztoru sióstr karmelitanek w Kodniu.  Obydwa miejsca przepełnione są rytmiczną modlitwą. To,  co uderza w sposobie przeżywania liturgii brewiarzowej przez kamedułów i karmelitanki,   to m.in. brak pośpiechu. W Bieniszewie modlitwa jest bardzo prosta, bez śpiewów, typowo męska, „grubo ciosana” i niemal flegmatyczna. Dla gościa z zewnątrz jest to niemały trud, by nie przyśpieszać.

Raz mi się nawet „wyrwało” z ust szybkie „amen”. Nie wytrzymałem.  W miarę upływu czasu było z moim „dopasowywaniem się” coraz lepiej.

Świat  w  którym żyję, nawet ten kościelny,  funkcjonuje ciągle na podwyższonych obrotach. Ostatni mój pobyt we wspólnocie kamedulskiej uświadomił mi jak rozdygotanym rytmem  żyje współczesna ludzkość. Kameduli się nie śpieszą. Nie gnają gdy się modlą, nie pędzą gdy pracują, jedzą i odpoczywają. Oni mają czas na to,  co najważniejsze, a rzeczy mało ważne ich nie interesują. Mój przyjaciel odnalazł tam warunki do modlitwy, czytania duchowego, pracy nad przekładem pism monastycznych, po prostu przestrzeń do życia swoim powołaniem.

W Karmelu kodeńskim przypomniałem sobie pouczającą historię. Otóż pewien ksiądz odwiedzając po raz pierwszy siostry karmelitanki, był niezmiernie zaskoczony kratą, która oddziela klauzurę. Swoje zdziwienie,  a nawet oburzenie wyraził mniej więcej w ten sposób: „To nienaturalne, żeby tak odcinać się kratami od normalnego świata”. Na to jedna z sióstr odrzekła: „Wie ksiądz, to zależy z której strony kraty się patrzy. Nie byłabym taka pewna  po której stronie krat świat jest bardziej normalny”.

Świat za murami klasztorów w Bieniszewie i Kodniu na pewno jest normalniejszy i prawdziwszy od tego zewnętrznego, choć jest to również świat trudny. Tam czas płynie według rytmu modlitwy i liturgii. Jednak i tam toczy się bitwa duchowa,  i jak powiedział mi O. Bernard, ona ma miejsce głównie w sferze myśli. Demon jest rzeczywiście kimś,  kto nienawidzi i nie daje spokoju tym, którzy chcą stawiać Boga na pierwszym miejscu. On nienawidzi przyjaciół Boga. Najważniejsze,  by mu stawić czoło przywdziewając zbroje duchową. Na pewno nie wolno przed nim uciekać, gdyż wtedy będzie nas kopał, a my nawet nie będziemy wiedzieli, gdzie jesteśmy.  

Wyjść na pustynię to narazić się na niebezpieczeństwo śmierci, tam nie ma gdzie się skryć. Również pustynia życia zakonnego obnaża człowieka i pozbawia złudzeń. Od razu trzeba się zmierzyć z własną kruchością, niemocą i niewystarczalnością. Na pustyni z mocą pojawia się pytanie: czy wierzysz, że Bóg ci wystarczy, że On ma moc ciebie uratować? Pomyślałem sobie, że doświadczenie pustyni jest dla każdego, również dla osób nie żyjących w klasztorach. Są takie momenty, gdy Bóg mnie pyta: czy wierzysz, że Ja ci wystarczę? Jak łatwo jest wtedy uciec od tego pytania!  

 

linia
hedley 2009