![]() |
Ks. Andrzej PrzybylskiJak nie słyszysz to się schyl |
Jeśli możemy się z czegokolwiek chlubić w naszym życiu to tylko w Panu, bo przecież wszystko co mamy, od życia aż po śmierć, mamy dzięki Bogu. Bóg w miłości do nas poszedł tak daleko, że stał się jednym z nas, przyjął ludzkie ciało, wszedł w ludzką historię, żeby Jego relacja do nas nie była zawieszona w wielkiej przestrzeni między niebem a ziemią. |
Jezus skrócił dystans między nami a Bogiem do wymiarów komunii, niespotykanej jedności i bliskości. Jeśli zgodzę się na narodziny Boga we mnie, stanie się On kimś o wiele bliższym dla mnie niż najbliższy człowiek. Choć Bóg wszedł w ludzką samotność, to jednak w Nim nie ma samotności, z Nim nie jesteśmy samotni. Chciałbym, że wszyscy ludzie mogli doświadczyć ten niepojętej komunii z Bogiem. Bóg wymaga niewiele. Tak naprawdę nie tyle chce być obdarowanym ile bardziej pragnie naszej gotowości do brania Jego darów. Najważniejszym wymiarem tej gotowości jest nasza pokora. Odprawiałem ostatnio Mszę świętą w kaplicy Małych Sióstr od Jezusa. U nich przez cały rok jest żłóbek i gliniana figurka Dzieciątka Jezus z wyciągniętymi rączkami w stronę ludzi. Nie da się inaczej odpowiedzieć na ten gest Jezusa jak tylko przez przyklęknięcie i głęboki pokłon. Nie da się wziąć dziecka w ręce, jeśli człowiek najpierw się nie schyli. Słyszałem kiedyś historię o kardynale Wojtyle. Podczas wizytacji dziecko składało mu życzenia. Mówiło bardzo cicho, tak, że nikt nie słyszał i nie rozumiał tego co mówi. Kardynał poprosił zdecydowanie: "Mów głośniej, bo nie słychać!" "Jak nie słyszysz to się schyl" - odpowiedziało dziecko. Piękna historia, szczególnie w obliczu Bożego Narodzenia. Jak nie słyszysz Boga, to się schyl! Jak Go nie rozumiesz, nie czujesz, nie wiesz jak otworzyć się na Jego łaskę - to się schyl. Dokładnie tak, jak aniołowie z nieba, oddający chwałę nowonarodzonemu Bogu, jak prości pasterze, jak zwierzęta, wreszcie, dokładnie tak samo, jak mędrcy ze Wschodu. Tylko pokora otwiera mnie na Boga i może właśnie dlatego największym korzeniem grzechu jest pycha. Pycha bowiem oddziela mnie od Jezusa, czyni mnie niezdolnym do życia w komunii z Nim i z braćmi. Pycha zniewala mnie poprzez fałszywe wyobrażenia o mnie, o ludziach, o świecie. Przez pychę staję się niewolnikiem siebie, odwróconym od prawdziwej osoby Boga, od Jego prawdziwego działania i miłości. Tylko pokora czyni mnie wolnym. Stąd całe Boże Narodzenie ubrane jest w pokorę, biedę, prostotę, skromność, małość. Najambitniejszym postanowieniem w tym świątecznym czasie powinno być dla nas ćwiczenie się w pokorze. Bez niej wciąż będziemy mijać się z Bogiem i jak wielu w tamtych czasach, nawet nie zauważymy, że On prawdziwie się narodził i żyje pośród nas! Wesołych Świąt! Jak nie czujesz jeszcze, że Bóg się narodził, to zostaw wszystko i dołącz do Maryi i Józefa, do aniołów i pasterzy i zrób dokładnie to co oni - schyl się przed Panem. |
|