baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

kaplanskie_felietony
Opis świata, który często do nas dociera nosi na sobie ślad autora. Ważne jest to, o czym słyszymy, ale również i to, kto o tym pisze. Świadczą o tym postawione akcenty i wyróżnienia. Zawsze jednak pojawia się problem prawdy i obiektywizmu. Chrześcijanin w kierowaniu się tymi kryteriami nie pozostaje sam. Prawda Bożego Słowa pozwala docierać do ukrytych znaczeń. Odkrywać sens zdarzeń i nie zawężać ich do tego tylko, co można zobaczyć i dotknąć. Tak właśnie chcemy postrzegać świat. I dzielić się tym, o czym wszyscy mówią albo tym, co osobiście staje się doświadczeniem naszego życia. Zawsze jednak przeglądając doczesność w wieczności.
felietony
diakon

Dk. Karol Ciesielski

„Przyjacielu”

Postać niejasna, trudna do rozgryzienia, poplątana. Człowiek „zagadka”. Brak wyrazistości i przejrzystości powoduje, że ciężko go rozpracować. Czasem mówimy: „ja nie mogę tego człowieka rozszyfrować, nie mogę go zrozumieć”. Taki zagmatwany! Niby na zewnątrz wszystko dobrze, a wewnątrz, nie wiemy co się dzieje. Jakim człowiekiem był Judasz? Dlaczego nigdy nie mówił do Jezusa Panie? Widział w Nim tylko Nauczyciela. Dlaczego uciekał od Światła, a tak często wchodził w noc? W świetle więcej widać, może on nie chciał zobaczyć pewnych rzeczy w sobie?

Chciał je ukryć głęboko, może za głęboko. W ciemności można wiele rzeczy skrzętnie ukryć. Chodził z tym, co go bolało sam, z nikim się nie podzielił. Chciał to wszystko schować tam, gdzie nie dochodziło światło. Nie miało szans dochodzić, bo on już się przyzwyczaił do ciemności. Ukochał ciemność. Dlaczego wolał noc? Gdy wychodzi z wieczernika napisane jest: „a była noc”. I sam stał się nocą… Noc wchodzi w noc. Dla niego „życie” rozpoczynało się głęboką nocą. Z dnia na dzień, odrzucając światło, było w nim coraz więcej ciemności. Judasz jest przyjacielem nocy!

Co zniszczyło Judasza? Brak wiary w Boga? Chciwość na pieniądze? Przecież był tak blisko Jezusa („jednym z Dwunastu”). Bliżej już być nie mógł, a jednak był tak daleko… Za daleko, by żal skruszył jego chciwe i nazbyt twarde serce. „Ten, którego POCAŁUJĘ  to On”. Dziwny znak zdrady. Dlaczego akurat pocałunek? Jest on określony jest tu greckim słowem katafilein.  Jest to pocałunek bardzo czuły, intensywny, kilkakrotnie powtarzany. Był on zawsze wyrazem szacunku i miłości. W tym wypadku tak nie jest. Ten pocałunek jest niebezpieczny, niosący śmierć. Był on zatruty, bynajmniej nie wynikający z miłości. Zadziwiające, że Ewangelia nie opisuje żadnej innej osoby, która by pocałowała Jezusa, nawet ten umiłowany młody Jan spoczywał „tylko na piersi”. Od tego „znaku” zostaje uruchomiona lawina cierpień, które przejdzie Jezus. Czy tak postępuje „przyjaciel”? Widać Judasz jest „patronem” niebezpiecznych pocałunków, jest „patronem” każdego człowieka, który wypowiada słowa bez pokrycia. Tego, kto nie żyje tak, jak mówi.
Judasz to człowiek, który pomaga niszczyć drugiego człowieka, za wszelką cenę (w tym przypadku bardzo nędzną). Co on wtedy mógł czuć Judasz? Kiedyś Jezus pochwycił go dla siebie, teraz ten „odwzajemnia się”. Jest tym, który POMAGA „pochwycić go” ludziom szalonym, bo czy ta „wielka zgraja z mieczami i kijami” nie była szalona, żeby na jednego człowieka potrzebowała tyle „sprzętu”. Jest taka POMOC w naszym życiu, która jest zła, szatańska, interesowna. Takiej POMOCY przyjąć nie wolno.  Judaszowa pomoc…

„Żal doskonały to taki, z którym przychodzi się do Jezusa. Żal prawdziwy trzeba wyrazić przed tym, kogo się skrzywdziło. Judasz wszystko robił za plecami Jezusa: kradł, donosił, zdradził i nawet żałował. To jak żal alkoholika, który płacze pośród tych, co z nim piją, a nie przed tymi, których skrzywdził.” Mąż z Kariotu sprzedał się… swoje powołanie… w krótkim czasie stracił tak wiele, a tak wiele mógł otrzymać. Przed nim mogło być „piękne kapłaństwo”, naprawdę… Jednakże On „wydał swoje kapłaństwo” na śmierć. Pieniądze go pożarły. Wolał innego „przyjaciela” – mamonę.
Na czym polegała tragedia Judasza? Judasz nie potrafił przebaczyć samemu sobie. Czasem mówimy „nigdy sobie tego nie wybaczę”.  I to „nigdy” było jego udziałem, aż po  wydarzenie, które miało miejsce na drzewie. Czemu nie uwiesił się Słowa, a gałęzi? Przecież mógł zawisnąć na SŁOWIE! Tam, na drzewie było dopełnienie tego „nigdy”. Judasz nie myślał po Jezusowemu, zdając się na siebie uważał, że jest już za późno. A Jezus czekał… na przyjaciela!

Jezus widział w nim człowieka nieszczęśliwego, który pogrzebał swoje ideały. Dlatego mówi: „PRZYJACIELU, po coś przyszedł?”. Nawet w takiej chwili widział w nim przyjaciela…Posługuje się językiem miłości, chce skruszyć jego serce. Wzrokiem ogarnia pokłady dobra, które się w nim jeszcze tlą. Tli się przyjaźń, którą Judasz kiedyś odwzajemniał. Nie dało rady. Za twardy był Judasz. Nieugięty. Teraz już tylko czuć swąd spalonej przyjaźni, utraconej…
Najpiękniejsza i najtrudniejsza jest ta miłość, przyjaźń, która, cokolwiek by się działo, mimo wszystko, potrafi wybaczyć każde zło. WYBACZYĆ, czyli ukochać jeszcze raz na nowo. Bynajmniej spróbować. Jezus chciał dać mu szansę, on nawet po nią nie przyszedł, sam sobie wymierzył karę… Do czego prowadzi pycha…

A mogło być całkiem inaczej, gdyby Judasz, „przyjaciel marnotrawny” wrócił. A on co zrobił? Chciałoby się powiedzieć, „był umarły (duchowo) i ciągle chciał umierać, nie chciał żyć, nie „odnalazł się” w tym wszystkim. Czyżby nie kochał życia? Czy przyjaźń z Jezusem dla niego już nic nie znaczyła? Przecież przyjaciel to ktoś, przed kim można głośno myśleć. A nie ten przed kim trzeba wszystko ukrywać. Judasz bał się „głośno myśleć” przed Jezusem… Za dużo myślał przed sobą! Zdrada wisi na włosku i nas nie omija. Zawsze znajdzie się jakiś Judasz, a to pieniądze ukradnie, „pocałuje” uśmiechem, poklepie po ramieniu, zaprosi na kawę, a potem utopi w łyżce wody, szepnie co nieco, gdzie trzeba. Gdy obmawiają przytaknie, a za chwilę na spacer z tobą pójdzie, jak chcą, przyniesie „niezbite dowody” przeciw tobie. Zdradzi przyjaźń, już nie będzie z Tobą (w) przy - jaźni. I to wszystko w białych rękawiczkach, z czarnym sumieniem. Esencja zła…

„Judasz mógłby zostać świętym - patronem nas wszystkich, którzy nie przestajemy zdradzać."

wróć do felietonów...>>

linia
hedley©2009