baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

artykuly
Ks. bp Javier Echevarría Rodríguez w wywiadzie

Bilans Roku Kapłańskiego: „Wierni i odnowieni wewnętrznie”


Ks. bp Javier Echevarría Rodríguez w wywiadzie dla czasopisma Palabra opowiada o owocach Roku Kapłańskiego: głębokiej odnowie osobistej kapłanów.

Kończy się Rok Kapłański ogłoszony przez Ojca Świętego w rocznicę śmierci św. Proboszcza z Ars. Kościół stawia go kapłanom za wzór, na jakie jego cechy zwróciłby Ksiądz szczególną uwagę?

pralat_opus_dei

Na jego pokorę, jego skromność, ducha radości, z jakim przystępował do sprawowania sakramentu pokuty. Ale myślę, że najważniejszą cechą Świętego Proboszcza z Ars jest jego całkowite poświęcenie służbie. Właśnie z tego powodu Benedykt XVI na zakończenie roku kapłańskiego ogłosi go patronem wszystkich kapłanów (patronem spowiedników był już wcześniej).

Postać św. Jana Marii Vianneya zdecydowanie wzywa nas do tego, byśmy byli kapłanami, tylko kapłanami: dla dobra dusz musimy być gotowi pozostawić wszystko, co może nam przeszkodzić w służbie duszpasterskiej, choćby to była drobnostka. Wielki kapłan naszych czasów, św. Josemaría Escrivá de Balaguer, powtarzał, używając obrazowego sformułowania, że musimy być stuprocentowymi kapłanami.

Wiele okoliczności, jak np. skłonność młodych do zaangażowania się w działalność wolontariatu czy przychylna postawa wielu osób sprzyja w pracy kapłańskiej. Jednak nieraz kapłan spotyka się z wyrazami rozczarowania, przeciwnościami: ignorancją religijną, zeświecczeniem, niezrozumieniem itd. Czy księża mogą w dzisiejszych czasach mimo wszystko pracować z ufnością?

Nie tylko możemy, ale wręcz musimy wykonywać pracę kapłańską z optymizmem i ufnością. Wystarczy wziąć pod uwagę, że skuteczność tej służby nie pochodzi od nas, nie jest owocem naszego przygotowania, naszych zdolności itd. – chociaż musimy o to wszystko dbać, by być lepszymi narzędziami – ale owocem działania Chrystusa, w każdym i przez każdego z nas. Jednocześnie musimy podjąć wysiłek walki z tymi przeciwnościami, głosząc prawdę z miłością.

Życie kapłańskie w dużej mierze toczy się wokół liturgii. Jego szczytem jest celebracja Eucharystyczna, szczególnie niedzielna. Czy mógłby Ksiądz Biskup podzielić się z kapłanami kilkoma radami, jak konkretnie sprawić, by celebracja była w pełni owocna?

Ofiara eucharystyczna stanowi, jak głosi Sobór Watykański II, „ośrodek i korzeń całego życia prezbitera.” (Presbyterorum Ordinis 14). W urzeczywistnieniu tego pragnienia często pomaga przygotowywanie się do Mszy już od poprzedniego wieczora poprzez czynienie aktów miłości wobec Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, komunie duchowe, pragnienie towarzyszenia Mu w tabernakulum, a po Mszy czynienie aktów dziękczynienia przez cały dzień. Tak czynił Założyciel Opus Dei, kapłan zakochany w Jezusie Chrystusie. Szczególnie pożyteczne dla w pełni owocnej celebracji jest rozważanie tekstów i rubryk liturgicznych i zgłębianie ich treści. Poza tym powinniśmy podsycać głód i pragnienie oddania Chrystusowi samych siebie gdy w sposób sakramentalny uobecnia się Ofiara Kalwarii.

Co sprawia, że nauczanie kapłana jest skuteczne? Czy mógłby Ksiądz Biskup wskazać na konkretne doświadczenie wskazujące, jak się w tym celu przygotować?

Do głoszenia nauki można przygotować się na różne sposoby. Jak wyjaśnia Synod o Eucharystii, celem homilii jest katecheza i napominanie (por. Sacrosanctum Concilium 46) i nie należy jej mylić z konferencją, lekcją itp. Ma być owocem osobistego obcowania kapłana z Panem. Przekonujące słowa niewiele znaczą bez życia wewnętrznego, bez pobożności. Św. Augustyn radzi kaznodziei, by głosząc naukę starał się na tyle, na ile go stać, by słuchano go z upodobaniem i ze zrozumieniem. Nie ma jednak wątpliwości – dodaje – że to, co osiągnie i sposób w jaki to osiągnie jest raczej owocem jego pobożnych modlitw niż jego daru wymowy. Przeto, modląc się za tych, do których ma mówić, niech będzie raczej mężem modlitwy niż mówcą. (O nauce chrześcijańskiej 4, 15, 32), Wydaje mi się, że ta rada jest całkowicie aktualna.

W swoim wystąpieniu w czasie Synodu Biskupów o Eucharystii poruszył Ksiądz Biskup kwestię koncelebry. Jak ksiądz uważa? Czy można je przygotowywać w sposób ułatwiający pobożne uczestnictwo koncelebrantów, nawet gdy jest ich wielu?

W czasie Synodu wyrażałem powszechne doświadczenie: nierzadko się zdarza, że koncelebra, przede wszystkim, gdy jest duża liczba koncelebransów, utrudnia księżom zachowanie należytej pobożności, tak podczas celebracji eucharystycznej, jak i w czasie poświęconym na osobiste przygotowanie. Podczas tych tłumnych koncelebracji łatwo zatraca się właściwe misterium eucharystycznemu poczucie uwielbienia, również dlatego, że jest wiele okazji do rozproszenia.

Do tych trudności odnosi się Benedykt XVI w postsynodalnej adhortacji apostolskiej Sacramentum caritatis przypominając, że taki rodzaj koncelebry ma mieć charakter wyjątkowy i jednocześnie proponując opracowanie właściwych sposobów zapewnienia godności liturgii oraz pełnego i rzeczywistego uczestnictwa kapłanów i wiernych w celebracji (por. SC 61) przy zachowaniu jej porządku i pełnieniu przez wszystkich właściwych im funkcji.

Udzielanie Bożego Miłosierdzia w Sakramencie Pojednania jest skarbem kapłaństwa. Powiedział Ksiądz Biskup ostatnio, że w istocie nie mamy do czynienia z kryzysem spowiedzi, natomiast słuszniej należałoby mówić o kryzysie spowiedników. Co Ksiądz miał na myśli?

Nie jestem autorem tego wyrażenia, tak mówią wszyscy biskupi Rzymu od Pawła VI po Benedykta XVI. Również tu doświadczenie potwierdza to, o czym mówimy. Znam niezliczone przypadki, w których sprawowanie Sakramentu Pojednania w jego zwyczajnej formie nabrało wielkiej intensywności tylko dzięki wysyłaniu spowiedników do kościołów według znanego godzinowego planu i w porach wygodnych dla wiernych. Pamiętam na przykład, że w czasie Roku Świętego 2000 mogliśmy w Rzymie obserwować jakby „ponowne odkrycie” Spowiedzi Świętej przez osoby w różnym wieku, ale zwłaszcza młode, właśnie dlatego, że przestrzegano pilnie tego punktu.

Przykład św. Proboszcza z Ars jest bardzo wymowny. Prawdziwy duszpasterz nie spocznie póki nie poświęci tej służbie całego potrzebnego czasu, jeśli nie kocha konfesjonału i nie czeka w nim na dusze. A inni – myślę o tych, którzy pracują w biurach kurii, w edukacji itd. również mogą pomóc w tej tak ważnej pracy duszpasterskiej poświęcając nieco czasu na sprawowanie Sakramentu Pojednania w święta, weekendy itp.

Ignorancja w kwestiach religijnych wielu środowisk jest oczywista. Jaka jest rola pracy katechetycznej i formacyjnej? Jak pogodzić ją z pozostałymi obowiązkami kapłana?

Przekazanie wiernym właściwej formacji pełni rolę zasadniczą i w obecnych czasach jest to rzecz absolutnie niezbędna. Kiedyś w wielu środowiskach wychowanie w łonie rodziny i edukacja szkolna zapewniały dzieciom i młodzieży możliwość poznania podstawowych prawd naszej wiary, podstawowych modlitw chrześcijanina, różnicy między dobrem a złem. Dziś w wielu krajach już tak nie jest i należy wypełnić tę lukę bardziej stanowczym wysiłkiem ze strony kapłanów, szczególnie jeśli powierzono im duszpasterstwo w parafii, kaplicach, stowarzyszeniach itd.

Jeżeli nie zaangażujemy się w kształtowanie młodych pokoleń w wierze i moralności Chrystusowej, nasze pozostałe dokonania, choć dobre, okażą się niewystarczające. Formacja religijna jest zadaniem, którego kapłan nie może przekazać do wypełnienia innym, choć oczywiście może poszukiwać współpracowników. Ileż dobra dokonało się dzięki katechezom w wielu środowiskach!

Sposób, w jaki należy pogodzić to głębokie zaangażowanie z pozostałymi zadaniami kapłańskimi, w każdej sytuacji zależy od konkretnych uwarunkowań. W wielu przypadkach wystarczy dobra organizacja przygotowania do Pierwszej Komunii, Bierzmowania czy Małżeństwa, gdzie należy się skupić na sprawach naprawdę istotnych. Przydatne może być również posiadanie przygotowanego programu homilii niedzielnych mającego na celu objaśnienie zasadniczych tematów dotyczących wiary, moralności i liturgii na podstawie Katechizmu Kościoła Katolickiego, co zaleca Zgromadzenie Synodu Biskupów o Eucharystii (por. SC 46).

Pismo mówi że brat wspierany przez drugiego brata jest niczym „miasto otoczone murami.” Św. Josemaría Escrivá de Balaguer, założyciel Opus Dei, często używał tego właśnie wyrażenia. Czy mógłbym poprosić Księdza o odniesienie się do kwestii braterstwa między kapłanami i o jedności każdego z nich z biskupem?

Zacznijmy od tego, że wszyscy jesteśmy słabi. Św. Josemaría używał do zilustrowania sensu braterstwa kapłańskiego – i w ogólniejszym znaczeniu braterstwa chrześcijańskiego – przykładu zaczerpniętego z codziennego życia. Wszyscy pamiętamy zapewne, jak w dzieciństwie wznosiliśmy domki z kart. Założyciel Opus Dei mówił, że my, chrześcijanie, wspierając się wzajemnie z miłości, jesteśmy w stanie wznieść takie budowle. „Wasza słabość – pisał – stanowi jednocześnie oparcie, które was nawzajem podtrzymuje w wypełnianiu obowiązków, jeśli żyjecie w błogosławionym braterstwie; podobnie jak utrzymuje się domek z kart opartych wzajemnie o siebie.” (Droga 462)

Tak jak pierwszym obowiązkiem biskupów jest troska o swoich kapłanów, tak jednym z najważniejszych obowiązków kapłanów jest pomoc swoim duchownym współbraciom w byciu wiernymi sługami Pana. Do tego niezbędne jest, żebyśmy się modlili jedni za drugich nie zostawiając żadnego z nas samemu sobie jeśli chodzi o jego potrzeby duchowe czy materialne, odwiedzać chorych, z radością proponować pomoc tym, którzy dźwigają brzemię nadmiernej ilości pracy itd. Propozycją ze strony Kościoła są tu stowarzyszenia kapłańskie świadczące tego rodzaju pomoc diakonom i prezbiterom, a zatwierdzone przez prawowierne Władze.

Jeśli chodzi o jedność każdego kapłana z jego Biskupem, wystarczy pamiętać, że istotą prezbiteratu – zgodnie z nauczaniem Soboru Watykańskiego II – jest współpraca z episkopatem we wszystkim, co dotyczy misji kapłańskiej (LG 28, PO 4). Z drugiej strony niezwykle istotne jest trwanie w jedności z własnym biskupem, w jedności, która wynika nie tylko z hierarchicznego podporządkowania, nie jest jedynie formą organizacyjną, ale wyrazem miłości i która obok posłuszeństwa i gotowości służby sprawia, że każdy kapłan ofiaruje za swojego biskupa modlitwy i umartwienia.

Co czynić by wzbudzić nowe i liczne powołania kapłańskie?

Po pierwsze, jak zawsze, prosić Pana żniwa. Podkreślam, że trzeba naprawdę się o to modlić, niestrudzenie, codziennie, wyjaśniając przy tym pozostałym wiernym, że obowiązek przysparzania Kościołowi nowych powołań do kapłaństwa dotyczy wszystkich. Po drugie, zastanawiać się, jakie można podjąć konkretne działania, by pomóc młodym okryć Boże wezwanie i na nie odpowiedzieć. Nie byłoby dobrze spychać tę odpowiedzialność jedynie na barki osoby czy osób zajmujących się diecezjalnym duszpasterstwem powołaniowym: wszyscy powinniśmy czuć się zobowiązani do pozostawienia co najmniej jednego następcy na nasze miejsce, gdy my będziemy już starzy, albo gdy Pan nas wezwie do siebie.

Wielu kapłanów wie z osobistego doświadczenia, że obfite owoce przynosi szczególna troska wobec ministrantów czy chłopców współpracujących z parafią w inny sposób, wpajając im elementy pobożności eucharystycznej, ucząc modlitwy, służby bliźnim itd. To samo można doradzić nauczycielom religii, którzy mogą wśród swoich uczniów znaleźć takich, którzy wykazują ludzkie przymioty odpowiednie po temu, by Pan zasiał w nich ziarno powołania kapłańskiego. A miejscem uprzywilejowanym jest konfesjonał, gdzie można prowadzić kierownictwo duchowe i towarzyszyć tym, którzy ujawniają cechy warunkujące powołanie do stanu kapłańskiego.

Jest Ksiądz Biskup przewodniczącym Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża, ściśle związanego z Prałaturą Opus Dei. Jak działa to Stowarzyszenie?

Zawsze wspierając pełną łączność każdego członka z jego biskupem i z duchowieństwem diecezji. Członkowie Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Krzyża starają się żyć duchem Opus Dei i w ten sposób odnajdywać osobiste uświęcenie w wypełnianiu swojej posługi i w środowisku świeckim właściwym swojemu powołaniu. W tym celu im – jak i wielu innym kapłanom, którzy sobie tego życzą – proponuje się w ramach cyklicznych spotkań, osobistych rozmów, kursów formacji stałej itp., środki ku pogłębieniu ich formacji doktrynalnej, ascetycznej i duchowej.

Jako Prałatowi Opus Dei wypadło Księdzu – po ks. Álvaro del Portillo, co do którego panuje powszechne przekonanie o jego świętości – stanąć na czele Dzieła jako kolejny następca św. Josemaríi. Jakie aspekty jego życia były szczególnie podkreślane w czasie tego roku?

Tak św. Josemaría, jak i jego pierwszy następca, Sługa Boży ks. Álvaro del Portillo, byli stuprocentowymi kapłanami. Wychodząc ze swojej konkretnej sytuacji osobistej, poświęcili się realizacji otrzymanej misji i wypełnili ją z wzorową wiernością i z głęboką miłością duszpasterską. Obydwaj wyróżniali się gorliwą miłością do Eucharystii okazywaną w wielu drobnych szczegółach i zapałem apostolskim, który przynaglał ich do ciągłego zapominania o sobie, by myśleć jedynie o dobru bliźnich. Nie chciałbym zatrzymywać się na omawianiu konkretnych szczegółów, które można znaleźć w opublikowanych biografiach, ponieważ wykroczyłoby to poza ramy niniejszego wywiadu.

Wydaje się, że zbliża się moment beatyfikacji Czcigodnego Sługi Bożego Jana Pawła II. Jakie jego cechy jako kapłana i człowieka pozostały w Księdza pamięci? Może nam Ksiądz opowiedzieć o którymś ze spotkań z Papieżem Wojtyłą?

Był świętym kapłanem i niestrudzonym sługą Kościoła, troszczącym się wyłącznie o dobro dusz. Wszyscy z wielką radością oczekujemy chwili jego wyniesienia na ołtarze, będzie to wielkim dobrem dla całego świata.

Jedno ze wspomnień związanych z Janem Pawłem II szczególnie ukazuje jego wielkoduszne oddanie misji następcy św. Piotra. Któregoś razu towarzyszyłem księdzu Álvaro del Portillo podczas audiencji w Apartamentach Papieskich. Była już dość późna godzina. Czekając na przybycie Papieża usłyszeliśmy na korytarzu kroki, jakby ktoś pociągał nogami. To był właśnie Ojciec Święty, widać było, że jest bardzo zmęczony. Ksiądz Álvaro wykrzyknął popchnięty synowską miłością: „Wasza Świątobliwość jest bardzo zmęczony!” Papież spojrzał na niego i stanowczym głosem odpowiedział: „Gdybym o tej porze nie był zmęczony, znaczyłoby to, że nie wypełniłem swoich obowiązków.”

Nie można też zapominać, że to właśnie Jan Paweł II był narzędziem, którym Pan posłużył się by kanonizować św. Josemaríę wskazując go całemu Kościołowi jako wzór i by nadać Opus Dei całkowicie zgodny z charyzmatem założycielskim ostateczny kształt prawny prałatury personalnej z organiczną strukturą składającą się z Prałata, prezbiterów i wiernych świeckich. Również za to jesteśmy mu bardzo wdzięczni.

Już od 25 lat organizowane są Światowe Dni Młodzieży, zbliżają się już kolejne, w 2011 roku, które odbędą się w Madrycie. Jak Ksiądz Biskup ocenia te spotkania i jakie innowacje można byłoby wprowadzić, by ich owoce były jeszcze obfitsze?

Owoce duchowe tych Dni są widoczne dla wszystkich. Nie do mnie należy sugerowanie jakichkolwiek innowacji. Owszem, raczej modlę się – teraz za Dni Młodzieży, które mają odbyć się w Madrycie – a także zachęcam wiernych i współpracowników Prałatury do modlitwy i osobistego włączania się w przygotowanie tego wydarzenia, każdy wedle swoich możliwości, by był to czas łaski dla Kościoła, który – jak przypomniał na początku swojego pontyfikatu Benedykt XVI – jest zawsze młody i piękny, a przez młodzież staje się misjonarzem przyszłości.

Niektóre przykre wieści, jakie do nas ostatnio docierają, a które mogą stanowić przyczynek do kwestionowania celibatu, są dobrą okazją, by wskazać motywy stanowiące podstawę praktyki celibatu kapłańskiego i owoce, których się od tej praktyki oczekuje.

Istnieją poważne badania naukowe, również przeprowadzane przez specjalistów niekatolickich, które dowodzą, że element dyscypliny, jakim jest celibat kapłański nie ma nic wspólnego z godnymi ubolewania przypadkami, o których ostatnio mówiono. Więcej nawet, celibat, jeśli traktuje się go jak dar Boży – którym wszak w istocie jest – i przyjmuje się go z miłości do Boga i wszystkich ludzi (chociaż czasem trzeba walczyć, by go wiernie zachować), stawia kapłana w opozycji do tych aberracji.

Rzeczywiście w obecnej chwili przypomnienie i pogłębienie świadomości motywów, które nie są jedynie natury praktycznej, a które wiążą wprost kapłaństwo z celibatem jako podwójny, imponujący Boży dar, może być szczególnie wskazane.

W obliczu ataków na swoją osobę Ojciec Święty spotkał się również z licznymi przejawami miłości. Abstrahując od chwili obecnej, jak mogą kapłani okazywać swoją jedność z Papieżem i uczyć jej wiernych?

Najlepszą pomocą Ojcu Świętemu, i w tych i w innych okolicznościach jest modlitwa i zachęcanie innych do modlitwy za jego osobę i w jego intencjach; ponadto czytanie, rozważanie, wcielanie w życie jego nauczania i dzielenie się nim, a także polecanie Panu współpracowników Papieża we władzach kościoła, by ich służba w powszechnej misji Biskupa Rzymu była skuteczniejsza.

Wydaje się niewątpliwym fakt, że ogromny wysiłek Kościoła nie zawsze jest wystarczająco doceniany i zrozumiany. Co można zrobić w tym obszarze?

Poza modlitwą – proszę wybaczyć mój upór w tej kwestii, ale modlitwa zanoszona z wiarą jest sprawą fundamentalną – wydaje się stosowne, by na poziomie Konferencji Episkopatu, a nawet na poziomie każdej diecezji, zatroszczyć się o profesjonalistów kompetentnych w obszarze środków społecznego przekazu. By odpowiednio informować o Kościele, nie wystarczy „dobra wola”, należy zacząć korzystać z metod komunikacji instytucjonalnej i zarządzania kryzysowego itd., szczególnie niezbędnych w obliczu globalizacji charakteryzującej współczesne społeczeństwo. W tym kontekście z radością muszę stwierdzić, że ogromnym powodzeniem cieszą się kursy Wydziału Komunikacji Instytucjonalnej Papieskiego Uniwersytetu Świętego Krzyża przeznaczone zwłaszcza dla osób odpowiedzialnych za komunikację instytucjonalną w biurach prasowych diecezji, konferencji episkopatów i innych kościelnych instytucji.

Jakie powinny być trwałe owoce Roku Kapłańskiego?

Jeśli chodzi o kapłanów, głęboka odnowa osobista, konkretne codzienne nawrócenia prowadzące wierniejszej służby, Eucharystii i Sakramentowi Pojednania sprawowanym codziennie i z większą miłością. Co do pozostałych wiernych świadomość – wyrażana nie tylko słowem, ale i czynem – że wszyscy jesteśmy Kościołem. Przyszłość zależy również od nich, od tego jak wypełniają swoje chrześcijańskie obowiązki, jak się modlą za Papieża, za biskupów i za kapłanów, od tego, jak wychowują swoje dzieci, a również od tego, jak rozwijają swoją duszę kapłańską przez pracę i w czasie wypoczynku oraz od tego, jak proszą Pana by wysłał do swojej Winnicy licznych i świętych robotników.

źródło: Opus Dei

Wróć do artykułów...>>

linia
hedley 2009