Księżyc, który ma dawać światło oraz gwiazdy, które mają ją uczynić tajemniczą, ale i przyjazną. Trzeba Bożej mądrości, żeby zrozumieć, że dłuższy odpoczynek, nie tylko jest zgodny z wolą, ale wręcz przez niego zalecony. Pozostaje jednak pytanie, jak ów błogosławiony czas wykorzystać. Dla mnie, właśnie tak jak w Mt 6, 31 – 32. Trzeba wtedy zniknąć ze swojej parafii, i udać się na biblijną pustynię. Nie przypadkiem Jezus kieruje uczniów, po ciężkiej pracy, właśnie tam. W Piśmie Świętym pustynia jest miejscem spotkania człowieka z Bogiem. Nie trzeba się, więc bać, że kapłan, który będzie chciał znaleźć chwilę wytchnienia, zatraci tam swoje powołanie albo wróci gorszy niż przedtem. Po poprzednich dziesięcioleciach zostało w niektórych przekonanie, że urlop nie jest istotny, że trzeba zatracać się w pracy. Dobry proboszcz i dobry wikariusz w opinii niektórych to tacy, którzy nie opuszczają swojej parafii już od wielu lat. Inni wyjeżdżają, ale oni zawsze są na miejscu. Kościół polski końca poprzedniego wieku, naznaczony był trochę propagandą społeczną czasów. Dobry kapłan nie wyjeżdża, (bo ludzie też nie mogli), czuwa i ciągle pracuje. Jeśli już opuszcza parafię to tylko na pielgrzymki i oazy. Tymczasem trzeba pamiętać, że nasze parafie w wakacje także się wyludniają. Ludzie szukają wypoczynku i zmiany miejsca pobytu, bo jest im to potrzebne. Kapłani wyjeżdżając mają szansę spotkać wielu wspaniałych ludzi, z którymi da się o Bogu porozmawiać. Poza tym parafianie, chcieliby jakiejś odmiany i chętnie posłuchaliby kazań czy spowiedzi księży gości i zobaczyli fizycznie postać innego kapłana, niż tego co zawsze. Najgorsze jest jednak to, że po takich pracowitych wakacjach spędzonych we własnych parafiach, Boży Słudzy wiele razy podkreślają swoje poświęcenie, chociażby na kazaniach czy w biurze parafialnym. Takie słowa bardziej niż litość wzbudzają u parafian irytację, bo przecież nikt nikomu nie zabraniał wyjechać. Już na początku swojego pontyfikatu Jan Paweł II przestrzegał: „Aby wakacje rzeczywiście były czasem odprężenia i zaowocowały dobrym samopoczuciem, każdy powinien odnaleźć równowagę w stosunku do samego Siebie, do innych ludzi i do środowiska. Właśnie ta wewnętrzna i zewnętrzna harmonia regeneruje ducha i przywraca energię ciału i duszy”/Jan Paweł II/. W Biblii wielokrotnie widzimy także Chrystusa, który doświadcza trudów głoszenia Dobrej Nowiny i odpoczywa: „Jezus, więc, zmęczony podróżą, usiadł sobie przy studni” (J 4, 4) Jaki więc powinien być kapłan na wakacjach? Otóż według mnie taki:
Wszyscy musimy pamiętać, że w przypadku ludzi wierzących to nie długość wakacji, pogoda czy pieniądze dają gwarancję dobrego wypoczynku. Wielu z nas oprócz snu potrzebuje przebaczenia, uzdrowienia i uwolnienia po ostatnich miesiącach pracy. Trzeba znaleźć czas, żeby przyjść do Jezusa i zaczerpnąć od Niego życia. On sam to przewidział mówiąc: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”( Mt 11,25-26.28-29) |
||
Agna
2012-03-12 14:02:00 Oj, Zofio ...bez przesady: zapracowany i padający na twarz ksiądz nie jest zbyt budującym widokiem. Niewiele z takiego pożytku: zmęczony, zirytowany i zapominający (np. że miał umówioną spowiedź). Księża naprawdę też potrzebują oderwać się od swojej codzienności i odetchnąć innym powietrzem. Bardzo po prostu im wakacje też się należą i nie muszą być one za jakieś wielkie pieniądze, bo: a) nie o to chodzi (czasem wystarczy wyjazd do domu rodzinnego) oraz b) nie każdego księdza stać na "wypasione" wakacje. I może nieco prowokacyjnie dodam, że dobry ksiądz, aby być dobrym dla innych, musi zacząć od tego, aby być dobrym dla siebie (nie mylić z pobłażliwością!). Zofia
2011-12-27 11:25:36 Tak to wszystko się zgadza i znajduje potwierdzenie w Piśmie Świętym ,tylko jak zdobyć pieniądze na jakikolwiek wyjazd?Ludziom brakuje podstawowych rzeczy egzystencjonalnych ,ogromne bezrobocie i bezradność ,jak to się ma do tego co ksiądz pisze?Może dobry ksiądz miałby więcej radości pomagając innym z własnych środków,a nie wzrastać na urlopie? |
||
|
||