Powołanie do świętości jak przypomniał Jan Paweł II w Liście Apostolskim „Novo millennio ineunte” jest pierwotnym powołaniem ludzi żyjących we wszystkich stanach życia: „wolą Bożą jest bowiem wasze uświęcenie i to zadanie nie dotyczy tylko niektórych chrześcijan, ale wszyscy chrześcijanie jakiegokolwiek stanu i zawodu powołani są do pełni życia chrześcijańskiego i do doskonałej miłości”. Jak czytamy z kolei w Katechizmie Kościoła Katolickiego w nr 1024: „Niebo jest celem ostatecznym i spełnieniem najgłębszych dążeń człowieka, stanem najwyższego i ostatecznego szczęścia. To doskonałe życie z Trójcą Świętą, ta komunia życia i miłości z Nią, z Dziewicą Maryją, aniołami i wszystkimi świętymi”. Tymczasem jedni zadają sobie pytanie: czy bycie świętym jest w ogóle możliwe; inni: czy warto? Trzeba przyznać, że są i tacy, którzy boją się słowa „świętość” jak ognia. Najczęściej jednak słyszy się odpowiedź, że to tak bardzo trudne, że nie dla mnie, że może ktoś inny. Warto jednak przy okazji uroczystości Wszystkich Świętych postawić sobie to fundamentalne pytanie dotyczące naszej wiary: czy ja chcę być święty, to znaczy: czy chcę po śmierci żyć z Bogiem? Jako ksiądz diecezjalny, ja również wciąż zadaję sobie to pytanie: w jaki sposób mogę być człowiekiem świętym? Zauważam jednak, że jest to pytanie, na które odpowiadać trzeba sobie każdego dnia, w tej konkretnej sytuacji, w jakiej się znajduję. Nie mogę sprawy mojej świętości odkładać na jakieś „potem”, ale już dziś muszę podejmować wysiłek życia pełnią życia chrześcijańskiego i pełnią miłości. Jest wiele rzeczy, które mogą pomóc w dążeniu do świętości, pozwólcie, że wymienię niektóre z nich, te, które mi jako kapłanowi pomagają bardzo. Po pierwsze: mam żyć jak ksiądz. Wydaje się to dość banalne, ale rzeczywiście życie powołaniem na 100 procent jest drogą ku świętości. Zwyczajnie lifestyle może bardzo pomóc albo przeszkodzić w osobistej świętości. Nawet coś tak zwyczajnego, jak fakt noszenia koloratki czy sutanny jest w stanie ułatwić dążenie do celu, jakim jest osobista świętość. A’propos dyżurnego sloganu, że „nie szata zdobi człowieka” chciałbym przypomnieć pewną anegdotę: „Dwóch panów wybierało się na wesele. Jeden z nich założył garnitur i krawat, a drugi poszedł w zwykłej koszuli, bez krawata. Zapytany przez kolegę w krawacie: gdzie masz garnitur i krawat? – rezolutnie odpowiedział: krawat to ja noszę w swoim sercu i w ten sposób mam zamiar uszanować wesele. Pan w garniturze spokojnie, ale stanowczo odpowiedział – wiesz krawat nosi się pod szyją, a nie w sercu!” Jeśli regularnie i często (powiedzmy raz na dwa tygodnie) będę przystępował do spowiedzi świętej, jeśli codziennie znajdę czas na adorację Najświętszego Sakramentu to wierzę, że jestem na dobrej drodze, że mam duże szanse na to, aby być świętym księdzem. Szatan boi się bardzo regularnej i częstej spowiedzi oraz trwania przy Najświętszym Sakramencie. To zresztą doświadczenie każdego księdza. Jeśli trwam odpowiednio długo wpatrując się w żywego, prawdziwego i świętego Boga to moje serce upodabnia się do Tego, z Którym przystaje – „Świętymi bądźcie, jak Ja Jestem święty, Pan Bóg wasz”. W dążeniu do świętości zauważam ogromną pomoc w tym, że jestem dla innych stałym spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Fakt ten już sam w sobie jest bardzo mobilizujący do życia duchowego i trwania przeze mnie w stanie łaski uświęcającej. Zachęcam więc każdego księdza, aby nie bał się być stałym spowiednikiem i kierownikiem duchowym, zwłaszcza dla tych, którzy o to wyraźnie proszą, co więcej zachęcam do sugerowania penitentom, aby w taki sposób dbali o swoje życie duchowe. Należy zauważyć, że świętość jest przede wszystkim łaską, jest darem od Boga, którego On Sam hojnie udziela tym, którzy Go miłują. Ostatecznie nie jest ona owocem naszego wysiłku czy nagrodą za coś, ale jest sztuką życia zgodnie ze swoim powołaniem, sztuką naśladowania w miłości Tego, który jest Samą Świętością. |
||
Ala
2011-01-19 11:33:47 Aby byli święci kapłani najpierw muszą być święte matki i święci ojcowie. A co dzieje się z ludźmi XXI wieku? Kobiety odarte ze swej godności - i jak w takiej sytuacji geniusz kobiecy ma ukazywać światło Bożej Miłości współczesnemu mężczyźnie - mężowi, dorastającemu synowi, może przyszłemu kapłanowi? Jak oni mają dawać wzór i świadectwo gdy sami nie otrzymali przykładu dojrzałego życia. Agnieszka
2010-11-08 20:02:02 DZIĘKUJĘ za przypomninenie prawdy o świętości...niech szczególnie towarzyszy ona wszystkim kapłanom - bo nic tak nie świeci w świecie jak właśnie świętość kapłanów..... |
||
|
||