baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

artykuly

Józef Augustyn SJ

NAJTRUDNIEJSZA I NAJPIĘKNIEJSZA POSŁUGA

„Niech miłosierdzie będzie tym większe, im większy jest upadek moralny penitenta. [...] Chciałbym, aby w tym sprawowaniu sakramentu pokuty dochodziło do głosu przede wszystkim serce rozpalone miłością, serca kapłana, który próbuje, choć ideał jest niedościgły, naśladować Jezusa cichego i pokornego Serca".
(Jan Paweł II)

stula

Spowiednik mocą władzy kapłańskiej zostaje wezwany, aby być „świadkiem" intymnego dialogu człowieka grzesznika z Bogiem Ojcem o tym, co w ludzkim życiu jest z jednej strony najtrudniejsze i najboleśniejsze: osobistej porażki ujawniającej się w każdym grzechu, z drugiej strony zaś tego, co najpiękniejsze: radosnego przebaczenia i pojednania (1). W spowiedzi grzesznik odsłania przed spowiednikiem całą swoją ludzką słabość i nędzę. Grzechy są wyrazem życiowego niepowodzenia, upadku i klęki. Nie jest łatwo ukazywać przed drugim człowiekiem „własny cień", negatywną stronę własnego życia. O swoich upadkach moralnych większość ludzie mówi wyłącznie na spowiedzi. Ale właśnie owo dotknięcie bolesnych strun staje się źródłem pokoju i radości.

Podwójne zaufanie

Spowiednik winien być świadom niezwykłego zaufania, jakim zostaje obdarzony zarówno ze strony Chrystusa, który wybiera go jako „znak" przebaczającej miłości Ojca, jak też zaufania ze strony samego penitenta. To podwójne zaufanie bardzo zobowiązuje. Siadając w konfesjonale, winniśmy mieć świadomość, iż poprzez naszą posługę w pełni ujawnia się nie tylko nasze kapłaństwo, ale także nasze człowieczeństwo. Można powiedzieć, iż jako ludzie i kapłani najpełniej „sprawdzamy się" w konfesjonale. Moglibyśmy znacznie głębiej poznać siebie i naszą posługę kapłańską, gdybyśmy uważnie i systematycznie rozeznawali nasze posługiwanie w konfesjonale. W konfesjonale bowiem „intymność" ludzka i duchowa penitenta, która zostaje wyznana przed spowiednikiem, spotyka się z naszą własną „intymnością" ludzką i duchową, która dla penitenta zostaje jednak zakryta. Spowiedź dokonuje się jedynie „w jedną stronę". Jest to wyznanie grzechów penitenta przed kapłanem, nie odwrotnie.

Ale nawet jeżeli jako spowiednicy nie wyznajemy grzechów przed penitentami, to jednak całym sposobem traktowania ich wiele mó­wimy o nas samych: o naszym życiu i całej naszej posłudze kapłańskiej. Każdy spowiednik spowiada bowiem innych tak, jak sam się spowiada; w taki sposób traktuje grzechy penitentów, w jaki najpierw traktuje swoje własne; tak głosi miłosierdzie grzesznikom, w jaki sposób sam najpierw je przeżywa; o tyle może zrozumieć innych, o ile rozumie samego siebie. Podstawowym ludzkim narzędziem w sakramencie pojednania jest nasze własne życie z całym jego bogactwem i jego nędzą.

Jedność łaski i ludzkiego działania

W spowiadaniu wiernych ważną rolę odgrywa zarówno płaszczy­zna wiary kapłana, jak jego ludzka postawa. Jan Paweł II podkreśla, iż w posłudze sakramentu pojednania penitenci winni doświadczyć nie tylko łaski sakramentu, która działa niezależnie od ich posługi (opus operatum), ale także „owoców osobistej świętości kapłana". Świętość spowiednika sprawia, iż penitent może w jego posłudze dostrzec, jak w zwierciadle, „posługę przebaczającego" Boga Ojca. Im bardziej „przejrzystym lustrem" jest kapłan, tym łatwiej można poprzez jego słowa, gesty i całą osobowość dostrzec miłosierdzie samego Boga.

Szczególnym wyrazem świętości spowiednika, na który zwraca uwagę Jan Paweł II, jest ludzka otwartość na penitenta, „wrażliwość na problemy psychologiczne, jego [...] wyrozumiałość oraz wciąż pogłębiająca się wiedza". W postawie ludzkiej kapłan winien „starać się odtworzyć, w miarę możliwości, ludzką doskonałość jaśniejącą w Synu Bożym, który stał się człowiekiem, ujawniającą się szczególnie wyraziście w Jego postawie wobec innych". Owocami świętości kapłana w sprawowaniu sakramentu pojednania, podkreśla Papież, jest także „jego wstawiennictwo" za penitenta u Boga, siła jego „osobistego przykładu" oraz pokuta ofiarowana w intencji tych, których spowiada. Papież zaznacza przy tym, iż nie są to jakieś nadzwyczajne działania spowiednika, ale „są to sprawy oczywiste".

Jan Paweł II powtarza nauczanie Katechizmu Kościoła Katolickie­go, w którym czytamy: „szafarz tego sakramentu [...] powinien mo­dlić się za penitenta i pokutować, powierzając go miłosierdziu Pana". W sytuacjach trudnych i bolesnych, w jakich znajdują się niektórzy penitenci, kapłan może ich bardzo podnieść na duchu i umocnić, jeżeli zapewni ich o swojej modlitwie w ich intencji. Takie zapewnienia nie powinny jednak stawać się tanią pociechą, ale winny być raczej świadectwem wiary oraz wyrazem miłości braterskiej. W ten sposób posługa kapłana staje się „ojcowskim i braterskim darem złączonym z modlitwą i ofiarą za dusze, które Pan stawia na waszej drodze: Teraz [...] ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół" (Kol 1, 24). Papież stwierdza dalej, iż posługa sakramentu pojednania sprawowa­na w ten sposób staje się nie tylko miejscem wzrostu duchowego penitenta, ale stanowi także „narzędzie uświęcenia samego spowiednika".

Jan Paweł II o spowiadaniu się kapłanów

„My kapłani" - mówi Jan Paweł II - „możemy z własnego do­świadczenia śmiało powiedzieć, że im pilniej korzystamy z sakramentu pokuty, przystępując doń często i dobrze przygotowani, tym lepiej sami wypełniamy posługę spowiedników i jej dobrodziejstwo zapewniamy penitentom. W dużej mierze natomiast posługa ta traci swą skuteczność, jeśli w jakikolwiek sposób przestajemy być dobrymi penitentami". Sposób patrzenia spowiednika na grzechy pe­nitenta jest jedynie odbiciem jego spojrzenia na swoje własne upadki; powierzanie grzechów bliźnich miłosierdziu Bożemu jest jedynie przedłużeniem własnego powierzania siebie przebaczającej miłości Boga. Spowiedź jest miejscem nawrócenia zarówno dla penitentów jak i dla samych spowiedników. Każdy spowiednik, posiadając choć minimum krytycyzmu w stosunku do siebie, jest świadom, iż często pełni posługę sakramentalną wobec wiernych, którzy przewyższają go gorliwością, świętością i doskonałością życia. Dobrze spełniana posługa spowiednika nie pozwala księdzu nigdy zapomnieć: kim jest naprawdę, jaki jest cel jego służby jaka jest jego rola jako kapłana.

„Duchowe i apostolskie życie kapłana" - mówi Papież - „poziom tego życia i jego żarliwość, zależy od wytrwałego i sumiennego oso­bistego korzystania z sakramentu pokuty. Sprawowanie Eucharystii i szafarstwo innych sakramentów, zapał duszpasterski, stosunki z wiernymi, komunia ze współbraćmi, współpraca z biskupem, życie modlitwy, jednym słowem całe życie kapłańskie nieubłaganie doznaje uszczerbku, jeśli brak w nim, wskutek niedbalstwa czy z innych przyczyn, regularnego, przenikniętego autentyczną wiarą i pobożnością zwrócenia się do sakramentu pokuty". Uważna refleksja nad naszym posługiwaniem wiernym w konfesjonale może stać się dla nas kapłanów jednym z najważniejszych sposobów określania naszej toż­samości kapłańskiej we współczesnym świecie.

Uszanowanie wolności penitenta

Dobry spowiednik zawsze szanuje ludzką wolność. Nie tylko spowiedź, ale wszystko, co człowiek czyni w dziedzinie życia duchowego, posiada wartość tylko wówczas, kiedy oparte jest na wolnej i nieprzymuszonej woli. „Spowiednik nie jest panem, lecz sługą Bożego przebaczenia. Szafarz tego sakramentu powinien łączyć się z intencją i miłością Chrystusa" - podkreśla Katechizm Kościoła Katolickiego. Spowiednicy lękowo przejęci swoją rolą w konfesjonale mogą zapominać o najprostszym fakcie, iż wolność penitenta i świadomość jego sumienia są podstawą sakramentu pokuty. Spowiednik jest jedynie „świadkiem" tego, co dokonuje się pomiędzy grzesznikiem a przebaczającym Ojcem. Nigdy nie może on decydować za penitenta i nigdy nie może mu narzucać czegokolwiek wbrew jego wolności. Spowiednik potwierdza jedynie „w sposób sakramentalny" - w imieniu Chrystusa i Kościoła - łaskę przebaczenia, której udziela grzesznikowi sam Bóg. Sztywność i zbytnia surowość spowiednika w konfesjonale może być powodem niewystarczającego liczenia się z wolnością penitenta. Jakiekolwiek zbytnie formy nacisku na wolność penitentów mogą powodować ich zniechęcanie się do spowiedzi. Penitent „dla świętego spokoju" zgodzi się nieraz ze spowiednikiem i zewnętrznie przyjmie jego nakaz, ale nie podejmie już wysiłku, aby wprowadzić go w życie. Wyszukane i trudne pokuty sprawiają, że penitenci odkładają spowiedź bądź też w kolejnej spowiedzi wyznają, iż nie wykonali pokuty. Decyzje i postanowienia poprawy, podjęte pod presją spowiednika, nie posiadają zwykle większej wartości. Wolność wewnętrzna jest zawsze w centrum spotkania człowieka z Bogiem.

Delikatność spowiednika

Każdy spowiednik - odwołując się także do swojego własnego przeżywania spowiedzi - winien nieustannie pamiętać o tym, iż wyznanie grzechów jest zwykle dla penitenta trudne i wymaga jego wewnętrznego upokorzenia się. Jest to jednak w swojej istocie upokorzenie się przed Bogiem, a nie przed człowiekiem - spowiednikiem. Spowiednik winien z najwyższym szacunkiem i delikatnością odnosić się do penitenta wyznającego z pokorą swoje grzechy. Bardzo łatwo jest bowiem zranić człowieka, który odsłania swoje słabości. Brak delikatności spowiedników w konfesjonale bywa nieraz wielką krzywdą. Krzywda ta sprawia, iż wierni - mimo regularnego uczęszczania na Mszę św. i codziennej modlitwy - porzucają praktykę spowiedzi nieraz na wiele lat. I chociaż taka reakcja bywa niekiedy wyrazem urażonej dumy, to jednak odpowiedzialnym za nią jest także spowiednik, któremu zabrakło delikatności i wyczucia.

Rezygnacja ze spowiadania się jest zwykle dla osób wierzących dużym ciężarem. I choć tęsknią oni za szczerym wyznaniem grzechów, to jednak lęk przed kolejnym zranieniem bywa czasami silniejszy. Wielką łaską jest zawsze kolejne - nieraz po wielu latach - uklęknięcie przed księdzem z prośbą o wysłuchanie spowiedzi. W takiej sytuacji konieczna jest szczególna uważność i delikatność. Tę delikatność i życzliwość spowiednika penitenci traktują zwykle jako wielki dar, jako znak łaski Boga. Dzięki życzliwości spowiednika peniten­towi łatwiej uwierzyć w delikatność i życzliwość przebaczającego Boga.

Ułatwić penitentowi wyznanie grzechów

Jan Paweł przypomina spowiednikom, że ich „ważnym obowiązkiem [...] jest ułatwienie penitentowi wyznanie grzechów. Dbając o integralność spowiedzi - nieodzowną w przypadku grzechów ciężkich - to znaczy dążąc do ustalenia ich rodzaju, okoliczności decydujących o rodzaju oraz liczbie grzechów, trzeba troszczyć się, aby spowiedź nie stała się praktyką odpychającą i przykrą". O tę delikatność należałoby starać się szczególnie wobec ludzi „o słabej pobożności lub wchodzących na drogę nawrócenia" - przypomina Jan Paweł II. Spowiedź nie jest prywatnym spotkaniem. Dokonuje się w ramach wspólnoty Kościoła i jest jego oficjalną posługą. Stąd też spowiednik nie ma prawa „nigdy interesować się tymi dziedzinami życia penitenta, których poznanie nie jest konieczne do poprawnej oceny jego postępowania" - stwierdza Papież. Nie powinien też nigdy używać „słów obrażających uczucia, nawet jeśli słowa te nie naruszają zasady sprawiedliwości i miłości" - dodaje Jan Paweł II.

Księża posiadający pewną skłonność do posługiwania się mocniej­szymi sformułowaniami winni być szczególnie ostrożni, by „w źle pojętej gorliwości" o dobro penitentów nie ranić ludzi bardziej wrażliwych. Upominanie grzesznika, które jest wyrazem troski o niego, nie może być upokarzaniem go, czy też wzbudzaniem w nim lęku. Doświadczenie wielu dobrych spowiedników wskazuje, iż wierni nie obrażają się tak łatwo w konfesjonale, jeżeli upomnienie przekazywane jest w klimacie spokoju, braterskiej życzliwości i Bożego miłosierdzia. Większość penitentów życzliwe napomnienie spowiednika odbiera z wdzięcznością jako wyraz ojcowskiej miłości. Każdy spowiednik upominając penitenta winien pamiętać, iż sam jest grzesznikiem i sam potrzebuje nieustannego napominania ludzkiego i Bożego. Aby napominanie wiernych było skuteczne, konieczna jest ze strony spowiednika modlitwa wstawiennicza za grzeszników, których Bóg powierza jego pieczy.

Szczególną delikatność poleca Papież spowiednikom przy oma­wianiu spraw związanych z ludzką seksualnością: „Należy przy tym zawsze kłaść ogromny nacisk na potrzebę wielkiej delikatności w traktowaniu spraw związanych z szóstym przykazaniem Dekalogu". Problemowi delikatności i dyskrecji przy spowiedzi w zakresie szóstego przykazania wiele miejsca poświęca Vademecum dla spowiedników.(2) Papież przestrzega ponadto, aby nie czynić z konfesjonału ambony: „Chociaż formacja sumienia wymaga wyjaśnienia istotnej treści Bożych przykazań, sakrament pokuty nie jest i nie powinien być okazją do tłumaczenia tajemnic życia". W sytuacji zaś, kiedy zadawanie pytań wydają się być konieczne dla określenia integralności spowiedzi, winny być stawiane z wyczuciem i dyskrecją. Każde zbędne pytanie w materii szóstego przykazania może być odebra­ne przez penitenta jako ingerencja w jego intymne sprawy, a przez to bardzo raniące.

Aby uniknąć zbędnego stawiania pytań w konfesjonale, należałoby przed spowiedzią pouczać wiernych, jak przygotowywać się do spowiedzi i w jaki sposób wyznawać grzech. Takie pouczenia mogą uchronić penitenta przed zadawaniem mu trudnych pytań. Bardziej jednoznaczne nazywania grzechów pozwoliłoby uniknąć sytuacji przykrych zarówno dla spowiadającego się, jak i dla spowiednika. Pełna akceptacja oraz delikatność spowiednika ma się wyrazić poprzez dyskretne zachowanie się wobec penitenta. „Spowiednik nie powinien nigdy okazywać zaskoczenia słuchając wyznania grzechów penitenta" - mówi Papież. Winien pohamować swoje zdziwienie także wówczas, gdyby grzechy penitenta „były wyjątkowe poważ­ne i- jeśli tak można powiedzieć - niesłychane". Jan Paweł II zachęca także, aby kapłan nigdy nie stwarzał „wrażenia, że potępia grzesznika, a nie jego grzech".

Postawa cierpliwości i pogody ducha

Bardzo ważnym warunkiem dobrego spowiadania jest niewątpli­wie ofiarowanie penitentowi odpowiedniej ilości czasu. Pośpiech jest jednym z większych grzechów, jaki wszyscy - spowiednicy jak i pe­nitenci - popełniamy przeciwko sakramentowi pokuty. Pośpiech penitentów w przygotowywaniu się do spowiedzi i w samym wyznaniu grzechów, jak też pośpiech spowiedników staje się powodem powierzchowności w przeżywaniu i sprawowaniu tego sakramentu. Jeżeli spowiedź ma być przeżyta głęboko, wymaga ona czasu - tak od penitenta jak i od spowiednika.

Księża nie powinni żałować czasu na posługę sakramentu pojed­nania. Obok sprawowania Eucharystii spowiedź jest jedną z najcenniejszych kapłańskich posług. Doświadczenie duszpasterskie pokazuje, że w kościołach, gdzie księża „siedzą w konfesjonale", wierni spowiadają się częściej, chętniej i głębiej. Ksiądz w konfesjonale jest znakiem Boga, który czeka na grzesznika i gotów jest mu przebaczyć jego nieprawości „w każdej chwili", jeżeli ten powierzy Mu je z zaufaniem i pokorą. Hojność w ofiarowaniu czasu penitentowi jest znakiem hojności Bożego miłosierdzia. Nieobecność zaś księży w konfesjonale sprawia, iż wierni nie proszą o spowiedź. Jeżeli duszpasterze parafialni nie mają dość czasu na spowiadanie wiernych, jest to znak, że ich posługa sprawowana jest bez duchowego rozeznania.

Szczególną refleksję należałoby podjąć nad spowiadaniem dzieci. Pośpiech i formalizm w spowiadaniu najmłodszych parafian przyczynia się w niemałym stopniu do formalizmu w korzystaniu z sakramentu pojednania młodzieży i osób dorosłych. Ojciec Święty zachęca spowiedników do cierpliwego słuchania penitentów: spowiednik „nigdy nie powinien okazywać zniecierpliwienia lub pośpiechu, zawstydzając penitenta natarczywymi ponagleniami". Delikatne zwrócenie uwagi penitentowi jest możliwe tylko w sytuacji wyjątkowej, kiedy jego „wyznanie grzechów przeradza się w wielomówstwo". Jan Paweł II napomina spowiedników: „Jeśli chodzi o postawę zewnętrzną, spowiednik powinien być pogodny i unikać gestów wyrażających zdziwienie, dezaprobatę czy ironię". Szczególną cierpliwość i wyrozumiałość zaleca Papież spowiednikom wobec ludzi „dręczonych przez skrupuły".

Kompetencja kapłana w konfesjonale

Jan Paweł II podkreśla także znaczenie kompetencji spowiedni­ków. Chodzi zarówno o kompetencja w zakresie teologii moralnej i prawa kanonicznego, jak też kompetencję psychologiczną. „Kapłan - spowiednik" - stwierdza Papież - „musi opanować teologię moralną i prawo kanoniczne [...] dotyczące postępowania ludzi w zwykłych sytuacjach, ze szczególnym uwzględnieniem ogólnych uwarunkowań, narzuconych przez dominujący etos społeczny". Obok podstawowych studiów teologii moralnej i prawa, które mają miejsce w okresie seminarium, spowiednicy powinni nieustannie pogłębiać przygotowanie teologiczne i prawne. Papież przypomina kapłanom o potrzebnie lektury „dzieła poważnych autorów". Przygotowanie w zakresie teologii moralnej i prawa wydaje się być oczywiste. Niezwykłe jednak ważne wydaje się to, iż Jan Paweł II zwraca uwagę także na przygotowanie w zakresie psychologii. Chociaż bowiem „sakrament pokuty nie jest i nie powinien stać się techniką psychoanalityczną czy terapeutyczną, tym niemniej, dobre przygotowanie psychologiczne i znajomość nauk o człowieku w ogóle z pewnością ułatwią spowiednikowi poznanie tajników sumienia oraz dokonywanie rozróżnień - co nie zawsze jest łatwe. Psychologiczny talent spowiednika - mówi Ojciec Święty - może ułatwić wyznawanie grzechów penitentom nieśmiałym, wstydliwym bądź małomównym. Wrażliwego i pełnego chrześcijańskiej miłości kapłana znamionuje intuicja, umiejętność wyprzedzania faktów i przywracania wewnętrznego spokoju". Sytuacje ludzkie, z jakimi spowiednik może spotkać się w konfesjonale, są nieraz bardzo trudne.

Papieska zachęta do młodych księży

Spowiednik, szczególnie w pierwszych latach kapłaństwa, nierzadko jest konfrontowany z sytuacjami, w których nie wie jak po­stąpić. Co w tych sytuacjach może zrobić? Papież podpowiada dwa możliwe rozwiązania: po pierwsze, „po rozważeniu stopnia pilności sprawy i stanu psychicznego penitenta oraz innych konkretnych okoliczności, roztropność duszpasterska połączona z pokorą każe spowiednikowi odesłać penitenta do innego kapłana". Jeżeli zachodzi taka sytuacja, kapłan winien umieć przyznać się wówczas wobec penitenta do tego, iż nie jest w stanie rozwiązać jego problemu. Drugie rozwiązanie, które podpowiada Jan Paweł II, każe „wyznaczyć penitentowi kolejne spotkanie, do którego spowiednik będzie mógł lepiej się przygotować". Przygotowanie to może polegać na zasięgnięciu rady innego kapłana, lepiej przygotowanego i bardziej doświadczonego. Papież przestrzega jednak, aby nie była narażona „na szwank tajemnica spowiedzi penitenta".

Księża młodsi - mówi Jan Paweł II - „nie narażając na szwank tajemnicy spowiedzi" swoich penitentów, winni często korzystać z wiedzy i doświadczenia starszych spowiedników. Zachęca ich, aby brali przykład z doświadczonych starszych kapłanów: „Pokorna świadomość, że byliśmy dla wiernych pośrednikami tych owoców Chrystusowego miłosierdzia, budzi w nas, kapłanach starszych wiekiem, ogromną wdzięczność wobec Tego, który raczył uczynić nas swoimi żywymi narzędziami. Perspektywa pełnienia tej samej wzniosłej misji niech pobudza was, młodzi kapłani, nadzieją Kościoła, do zdobycia należytego przygotowania kulturowego i ascetycznego, niech kształtuje w was wolę całkowitego poświęcenia się posłudze".

* * *
Jan Paweł II w Reconciliatio et paenitentia kolejny raz zwraca uwa­gę księżom, że ich sposób sprawowania funkcji kapłańskiej, zależy w znacznym stopniu od ich osobistego korzystania z tego sakramentu: „Duchowe i apostolskie życie kapłana [...] zależy od wytrwałego i sumiennego osobistego korzystania z sakramentu pokuty. [...] Ażeby mógł być dobrym i skutecznym szafarzem Pokuty, powinien uciekać się do źródła łaski i świętości, jakim jest ten sakrament".
Abyśmy jako kapłani mogli się dobrze spowiadać, sami najpierw potrzebujemy dobrych spowiedników. Stąd też wielką naszą troską winna być wzajemna posługa sakramentu pojednania połączona z kierownictwem duchowym wśród samych księży. Nasza miłość pasterska do wiernych przejawia się najpierw w tym, iż sami najpierw zatroszczymy się o siebie nawzajem. Aby stawać się dobrymi, kompetentnymi spowiednikami, konieczne jest wzajemne udzielanie sobie pomocy wśród księży.(3)

Józef Augustyn SJ (ur. 1950), rekolekcjonista, redaktor naczelny kwartalnika „Życie duchowe", kierownik duchowy, profesor Wyższej Szkoły Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum" w Krakowie. Ostatnio opublikował: Rozmowy o trudnych sprawach oraz Spragnieni miłości.

(1) Dokumenty wykorzystane w niniejszym opracowaniu: Posługa kapłańska w sakramencie pojednania. Przemówienie Jana Pawła II do członków Penitencjarii Apostolskiej, „L'Osservatore Romano", (wyd. pol.), 5-6/1993, s. 43-44; Sakrament pokuty wielkim darem Bożego miłosierdzia. Przesłanie Papieża do uczestników kursu zorganizowanego przez Penitencjarię Apostolską, „L'Osservatore Romano", (wyd. pol.), 6/1996, s. 10-12; Formacja prawego sumienia. Przemówienie Jana Pawła II do uczestników kursu zorganizowanego przez Penitencjaria Apostolska, „L'Osservatore Romano", (wyd. pol.), 6/1997, s. 37-38; Sakrament pokuty wżyciu Kościoła. Przesłanie Ojca Świętego do Penitencjarii Apostolskiej, „L'Osservatore Romano", (wyd. pol.), 5-6/1998, s. 4-6; Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Reconciliatio et Paenitentia, Rzym 1984; Jan Paweł II, Adhortacja Apostolska Pastores dabo vobis, Rzym 1992; Jan Paweł II, List Apostolski Tertio millennio adveniente, Rzym 1994.

(2) Papieska Rada ds. Rodziny, „Vademecum dla spowiedników. O niektórych zagadnieniach moralnych dotyczących życia małżeńskiego", Rzym 1997.

(3) Por. J. Augustyn SJ, Sakrament pojednania, Kraków 2000.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji "Sztuka spowiadania", która ukazała się nakładem Wydawnictwa WAM

Wróć do artykułów...>>


Ewa
2012-04-02 14:29:56

Jest bardzo dużo kapłanów, którzy są wspaniałymi spowiednikami. Czasem kapłan zadaje pytania, czasem milczy i czeka aż wszystko powie penitent. Szczera spowiedź zawsze procentuje radością.

Anka
2011-08-11 14:41:23

Ja poszłam po wielu latach. Trwało to dość długo. W sumie ten ksiądz nie był ani specjalnie miły ani też surowy, zadawał mi krępujące pytania, ale jakie to miało znaczenie? Żadnego, bo potem i tak płakałam ze szczęścia.Osoba spowiednika nie miała w sumie znaczenia. To była bardzo głęboko przeżyta spowiedz. Potem chodziłam często, ale to już jakby nie było to samo.

Joanna
2010-10-21 11:39:23

Gdyby ksiądz, który w konfesjonale potrafi poganiać, nawet przeinaczać moje wyznanie, a ja nie wiem co zrobić, żeby zrozumiał, gdyby to wszystko wiedział jaki to sprawia potem ból i cierpienie i zniechęcenie, może spróbowałby naprawdę SŁUCHAĆ tego co się do niego mówi. Bardzo cierpię z powodu braku spowiednika, prawdziwego spowiednika. Wiem, że spowiedź i tak była przecież szczera, ale i tak cierpię. Wiem, że Bóg nie odezwałby się tak jak czasem odzywa się kapłan, jak wtedy traktować te słowa? Czy Bóg dopuszcza to zranienie z jakiegoś powodu?

karolina
2010-09-25 23:09:20

Dziękuję bardzo za artykuł i pozdrawiam serdecznie swojego Spowiednika, który wkłada, krew, pot i łzy w formację mojego sumienia... No, może przesadziłam trochę. Ale jest święty

misjonarz
2010-09-12 11:24:09

Spowiedź to cud Miłosierdzia Bożego. To łaska i to tym piękniejsza, że zakłada współpracę człowieka z Bogiem - możemy coś dla Pana Boga zrobić - dać oczyścić swoje serce aby "żyło". Dzięki Ci Boże za ten cud.

Kasia B. :-)
2010-09-11 22:05:51

Nigdy nie zapomnę spowiedzi w swojej rodzinnej miejscowości u o. paulinów. To było dla mnie bardzo trudne ale radość ksiedza w konfesjonale, jego zapewnienia, że Bóg się tak cieszy, że się w koncu zdecydowałam na spowiedź była tak CUDOWNIE SZCZERA, taka autentyczna ! Nie miałam watpliwości, czułam, że to sam bóg cieszy się z nawróconego grzesznika. NIGDY nie zapomne tej spowiedzi. Ona pozwoliła mi odczuc Ogrom bożego MIŁOSIERDZIA. Dzieki Bogu za takich kapłanów.






linia
hedley©2009