Pierwsze jest odkrywanie tego, co Bóg czyni dla nas, odkrywanie Jego planu jaki ma w odniesieniu do naszego życia, zwłaszcza zaś jest to odkrywanie jego miłości. Dopiero później szukamy prawdy o nas, o naszej słabości, zawodności, niewierności, niewdzięczności. To, co Bóg w swojej miłości czyni dla nas jest większe i ważniejsze od tego, w jaki sposób my w swojej ludzkiej małości i zawodności odpowiadamy na Jego inicjatywę. Dlatego pytanie o Boga, o to, co czyni dla nas jest pierwsze w rachunku sumienia. Liczyć na łaskę Bożą Poznanie Boga to przede wszystkim poznanie Jego bezwarunkowej miłości wobec człowieka. Bóg kocha człowieka nie dlatego, że jest dobrym i porządnym człowiekiem; miłość Boga nie jest uzależniona od naszej doskonałości moralnej. Człowiek jest kochany przez Boga nie za to, jakim jest, ale dlatego, że jest, że istnieje. Słabość, niewierność, grzech człowieka nie są przeszkodą dla miłości Boga. Ta bezwarunkowość miłości sprawia, że stawanie przed Nim grzesznika nie będzie doświadczeniem przykrym i upokarzającym. Dopiero w blasku prawdy o nieskończonej i bezinteresownej miłości Boga człowiek może zmierzyć się z prawdą o sobie, o swoim grzechu i „znieść" tę prawdę. Poznanie miłości Boga otwiera nasze oczy i serce na Jego dary, którymi nieustannie nas obdarowuje. Odkrywamy wówczas, że wszystko co mamy jest z Jego ręki. Z ręki Boga wyszliśmy, tzn. nasze życie jest pierwszym i największym darem naturalnym, jaki otrzymaliśmy. Chrześcijanin odkrywa, że sam z siebie nie posiada swojego istnienia. Życie, które jawi się nam jako coś oczywistego, samo w sobie nie jest oczywiste, lecz jest nam każdego dnia darowane przez Boga. Żyję tu i teraz dzięki łaskawości Boga. Podobnie to, co nas spotyka pochodzi od Boga. Cóż masz, czego byś nie otrzymał? - pyta nas św. Paweł (1 Kor 4, 7). Wraz ze wzrostem świadomości, że jesteśmy ciągle przez Boga obdarowani powinno rodzić się w nas uczucie wdzięczności. Dostrzegając miłości Boga odkrywamy, że „zawsze za wszystko winniśmy dziękować Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa (Ef 5, 20). Czy pamiętam o tym, że Bóg jest kochającym Ojcem i że z Jego ręki mam wszystko co posiadam? Modlitwa miłującej uwagi i odpowiedzialności Rachunek sumienia nie jest jedynie wysiłkiem intelektu, którym usiłujemy przywołać i policzyć minione wydarzenia oraz porachować popełnione grzechy. Jest on przede wszystkim spotkaniem z Jezusem, który jest Drogą i Prawdą. Spotkanie to jest wydarzeniem, które dokonuje się głównie na płaszczyźnie serca i w klimacie mOdlitwy. Jeśli braknie klimatu modlitwy, która jest pełnym miłości dialogiem ze Stwórcą, to wówczas rachunek sumienia staje się jałową refleksją nad sobą, trwożliwą introspekcją psychologiczną, bardziej podsycającą ambicje niż służącą naszemu rzeczywistemu uświęceniu w Chrystusie. Prosić o łaskę poznania grzechów Dochodzenie do prawdy o Bogu i człowieku nie jest łatwe, ponieważ po grzechu pierworodnym zdolność i łatwość okrywania tego, co dobre i prawdziwe została w znacznym stopniu osłabiona. Ponieważ grzech jest częścią naszego jestestwa od samego początku, dlatego trudno też poznać nam gdzie jest grzech i czym jest grzech. Nieprawość mówi do grzesznika w głębi jego serca. Oszukuje sam siebie, że szuka swej nieprawości, aby ją znienawidzić (Ps 36). Grzech, który nosimy w sobie łatwo nas zwodzi i oszukuje (por. Hbr 12, 1). Wprowadza on ciemność w serce, która sprawia, że człowiek w grzechu tak naprawdę nie wie dokąd dąży (por 1 J 2, 9. 11). Nadto sam grzech jest tajemnicą nieprawości trudną do przeniknięcia. Jeśli chcemy poznać prawdę o grzechu, to istnieje tylko jedna droga: prosić o łaskę poznania grzechu. Człowiek po grzechu do poznania prawdy potrzebuje światła od Boga. Łaski poznania grzechów udziela Duch Święty. Zapowiadając zesłanie Ducha Świętego Jezus mówił: On zaś, [Duch Święty] gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie (J 16, 8). Duch Święty - jak wyjaśnia Jan Paweł II - jest „boskim adwokatem" w procesie przeciwko światu i grzechowi. „Przekonując «świat» o grzechu Golgoty, o śmieci niewinnego Baranka [...] Duch Święty przekonuje zarazem o każdym grzechu, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełnionym w dziejach człowieka: wskazuje bowiem jego związek z Krzyżem Chrystusa. «Przekonywanie» - to wykazywania zła grzechu, każdego grzechu - w relacji do Krzyża Chrystusa. Ukazany w tej relacji grzech, zostaje rozpoznany w pełnej skali zła, jako jest mu właściwa, zostaje zidentyfikowany w pełnym wymiarze misterium iniquitatis, jakie w sobie zawiera i kryje". (3) Jeśli więc chcemy poznać prawdę o grzechu, to powinniśmy prosić Ducha Świętego o światło poznania tajemnicy nieprawości, oraz zwrócić się ku słowu Bożemu, które jest słowem Bożej prawdy. Stąd też modlitwa do Ducha Świętego o światło dla serca przed rachunkiem sumienia pozostaje koniecznym krokiem i warunkiem dojrzałego oraz wnikliwego badanie sumienia i odkrywania prawdy o grzechu. Bóg daje siłę odkrywania prawdy o nas i do zaczynania od nowa. Należy pytać siebie: Czy modlę się o dobrą spowiedź? Odkryć korzenie grzechu Ponieważ w nawróceniu nie chodzi najpierw o poprawę, nie o czyny zewnętrzne, nie o „wór pokutny i popiół", ale o nawrócenie serca, pokutę wewnętrzną, dlatego w czasie rachunku sumienia trzeba sięgnąć najgłębszych pokładów serca. Jeśli nawrócenie ma być radykalną przemianą całego życia, nawróceniem się do Boga całym sercem, zerwaniem z grzechem, odwróceniem się od zła, to trzeba najpierw odkryć korzenie zła. Często te korzenie są nie tylko mocno zapuszczone w sercu, ale również ukryte. Należy podjąć wysiłek okrycia tych korzeni. „W rachunku sumienia muszę zyskać wziernik w całość moich postaw, nie tylko wgląd w moje świadome, błędne decyzje, dostrzec muszę wyraźnie wszystkie zasadnicze motywy kierujące moim postępowaniem, poznać życiowe przyzwyczajenia, różne strony mojego charakteru - wówczas dopiero uświadomię sobie, że niejedno woła o gruntowną napraw, i wtedy dopiero poczuję się zdolny do wykonania tej pracy nad sobą"(4). Chociaż w sakramencie pojednania trzeba „wyznać co do liczby i rodzaju wszelkie grzechy ciężkie popełnione po chrzcie"(5), to równie ważne i konieczne jest poznanie motywów naszego działania. Dlatego w rachunku sumienia obok pytania: „co" uczyniłem, powinno pojawić się pytanie: „dlaczego". Jest to pytanie trudniejsze, ponieważ serce człowieka jest zatwardziałe i ociężałe, niechętne do odkrywania prawdy. Jest to jednak pytanie niezmiernie ważne w perspektywie rzeczywistej przemiany życia, jaka ma się dokonać. Pytanie: „dlaczego" ma prowadzić do postawienia właściwej diagnozy choroby naszych grzechów, a ta jest warunkiem skutecznego zdrowienia. Powinniśmy zatem pytać siebie: Czy jestem świadomy, że moje grzechy wyrastają z korzeni serca? Odkryć związek między grzechem a cierpieniem Każdy grzech naruszając synowską więź, będąc aktem nieufności, niewdzięczności i arogancji wobec Stwórcy rani Boga, ale rani również człowieka. Człowiek odrywając się przez grzech od Boga, który jest źródłem życia skazuje siebie na cierpienie i w konsekwencji na śmierć, zapłatą bowiem za grzech jest śmierć (Rz 6, 23). Grzech wywraca ład nie tylko w relacji człowieka do Boga, ale niszczy ład w człowieku. Grzech według tradycyjnego określenia jest nieskończoną obrazą Boga i największym nieszczęściem człowieka na ziemi. Jednakże niszczące działanie grzechu nie zawsze od razu staje się widoczne. Zakazany owoc zawarty w grzechu spożywany przez człowieka może się wydawać na początku nawet słodki; ujawnia on swoje zgubne i niszczące działanie po jakimś czasie. Robiąc rachunek sumienia powinniśmy prosić o łaskę odkrycia zależności między grzechami a cierpieniami naszego życia. Wiele cierpień naszego życia rodzi się jako gorzki owoc naszych grzesznych wyborów: wybierając grzech skazujemy się niejako na własne życzenie na cierpienia. „W rachunku sumienia usiłujemy dostrzec związek między niektórymi dotykającymi nas cierpieniami a nie uporządkowanymi postawami wewnętrznymi: zamknięciem się w sobie, egoizmem, postawą niechęci do przebaczenia, wygórowaną ambicją, łatwym zniechęceniem się, uleganiem lękowi, zmysłowością. Dzięki konsekwentnej walce z tymi postawami i uczuciami, moglibyśmy uniknąć wielu niepotrzebnych cierpień i udręk"(6) Powinniśmy zatem pytać siebie: Potrzeba poszerzania rachunku sumienia „Do przyjęcia sakramentu pokuty należy przygotować się poprzez rachunek sumienia, przeprowadzony w świetle słowa Bożego. Najbardziej nadają się do tego teksty, których należy szukać w katechezie moralnej Ewangelii i Listów Apostolskich: w Kazaniu na Górze i pouczeniach apostolskich"(7). Zasadniczym drogowskazem w szukaniu prawdy o nas jest słowo Boże. Nie tylko słowo Dekalogu, ale również nauka moralna ogłoszona przez Jezusa w Ewangelii. Słowo Boga jest niczym lustro w którym każdy może się przeglądnąć i zobaczyć jakim jest naprawdę. Rachunek sumienie winien być również „szczerą i spokojną konfrontacją [...] z samym Jezusem Chrystusem, który jest naszym nauczycielem i wzorem życia, oraz z Ojcem Niebieskim, który powołuje nas do dobra i doskonałości"(8). W tej konfrontacji „odwołujemy się także do «intuicji» własnego serca ożywionego miłością Boga". Powinniśmy więc wsłuchiwać się zarówno w słowo Boże jak iw „serce pełne rozsądku do [...] rozróżniania dobra i zła" (1 Krl 3, 9-12), bo one naprowadzają nas na prawdę o nas samych. W dochodzeniu do prawdy o nas musimy również brać pod uwagę wszystkie zmieniające się okoliczności życiowe, przełomowe sytuacje i nowe wydarzenia, które w sposób istotny wpływają na życie. To wszystko wymaga ciągłego poszerzania rachunku sumienia nie tylko wraz z wiekiem, ale wraz ze zmieniającą się sytuacją. W rachunku sumienia powinny znaleźć więc swoje odbicie takie okoliczności jak choćby uzyskanie większej samodzielności życiowej, podjęcie nowej pracy czy obowiązków, doświadczenie ludzkiej przyjaźni i miłości, zawarcie małżeństwa, przyjście na świat dziecka, przeżywanie kryzysu duchowego, choroba czy nieszczęście(9). Proponowany rachunek sumienia odwołuje się do przykazania miłości, które jest fundamentem wszystkich przykazań; z niego wypływają i do niego się sprowadzają wszelkie obowiązujące nas wymogi moralne. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem icałą swoją mocą [...] Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych (Mt 12, 30-31). Przykazanie miłości wyznacza naszą refleksję, która powinna pójść w trzech kierunkach: nasz stosunek do Boga, stosunek do bliźnich i stosunek do siebie samego. Stosunek do Boga Wiara Jakie miejsce w moim życiu zajmuje Bóg? Nadzieja Czy ufam Bogu? Miłość Czy dostrzegam w życiu Bożą miłość i czy ją przyjmuję? Miłość bliźniego [...] kto nie miłuje swego brata, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1 J 4, 20). Dlatego w rachunku sumienia pytamy o naszą postawę wobec bliźnich. Punktem wyjścia mogą być pytania o to, czy nie krzywdzę drugich. Fundamentem życia z ludźmi jest sprawiedliwość, wierność, zaufanie, otwartość, życzliwość, szczerość. Dlatego z uwagą winniśmy pytać siebie o takie postawy wobec drugich. Czy nie szkodzę życiu i zdrowiu bliźnich? Miłość przebaczająca Ponieważ w życiu ciągle jesteśmy ranieni, dlatego musimy wybaczać; z tego zaś powodu, że sami ranimy innych, dlatego powinniśmy prosić o wybaczenia. Dobro wybaczenia jest jedyną drogą do pokonania zła krzywdy. Odpuszczenie naszych win jest uwarunkowane zapewnieniem: „jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Miłosierdzie jakie mamy wobec bliźnich, którzy przeciwko nam zawinili jest nie tylko warunkiem, ale i miarą miłosierdzia Bożego wobec nas. Szczera wola wybaczania doznawanych przykrości, krzywd jest też znakiem szczerości naszego żalu i postanowienia poprawy, a więc znakiem autentyczności sakramentu pojednania. Pragnąc pojednania z Bogiem winniśmy pragnąć pojednania z bliźnimi. Przebaczenie, zwłaszcza w wypadku wielkich krzywd, wymaga czasu. Jest ono trudnym procesem, ponieważ przywołuje ból doznanej krzywdy. Ale bez dotknięcia miejsc zranionych w nas przebaczenie byłoby czymś pozornym i zewnętrznym. W rachunku sumienia winniśmy dokładnie przyglądnąć się naszym postawom w sytuacjach konfliktu czy nieporozumień z bliźnimi. Czy żyję w zgodzie z ludźmi? Życie rodzinne Jak spełniam obowiązki wobec rodziny? Czy jestem życzliwie nastawiony do ludzi? Miłość samego siebie Dobrze uporządkowana miłość zaczyna się od miłości samego siebie. Zdrowa miłość samego siebie jest punktem wyjścia do właściwego modelowania naszych relacji z ludźmi. Jest ona matrycą i miarą miłości bliźniego. Nie należy mylić miłości do samego siebie z egocentryzmem czy z postawą pobłażliwości, dogadzania sobie, ulegania kaprysom i własnym namiętnościom. Prawdziwa miłość jest ofiarna, gotowa do poświęceń, wymagająca. W rachunku sumienia powinniśmy pytać jaka jest nasza miłość do samych siebie. * * * (1) Opracował ks. Stanisław Cyran na podstawie: J. Augustyn SJ, Kiedy serce nas oskarża. Przygotowanie do sakramentu pojednania, Częstochowa 2000; J. Augustyn SJ, Sakrament pojednania, Kraków 2000 oraz G. Aschenbrenner SJ, J. L. Kont- kowski SJ, Rachunek sumienia dla dorosłych, Kraków 1996; W. Lambert SJ, Najważniejszy kwadrans Ignacego, Kraków 1992; J. Tischner, Pomoc w rachunku sumienia, Kraków 2000. |
||
|
||