baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

artykuly

o. Leon Knabit

KAPŁAN - POWOŁANIE, RELACJE, POSŁUGA

1. Co dziś może przyciągać, a co odpychać młodych w podjęciu drogi powołania kapłańskiego czy zakonnego?
Błogosławiony Jan Paweł II zapytany o słowa, które zachowałby z Ewangelii, gdyby cała miała ulec zniszczeniu, powiedzieć miał: Prawda was wyzwoli. Tak, każdy człowiek nosi w swym wnętrzu dążenie do prawdy. Już pierwsze pytania dziecka: Co to jest? - wskazują na ukierunkowanie umysłu na poznanie, na prawdę. Młody człowiek trafia w życiu  na  rozmaite pojęcia prawdy, na półprawdy, a także na wyraźne kłamstwo  i fałsz.

modlitwa

I oto rozmaitymi drogami może dotrzeć do Kogoś, kto mówi o sobie: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem. Rodzi się w nim możliwość dotarcia do źródła Prawdy.  Jeśli odczuje   powołanie  do służby prawdzie, może to traktować jako zaszczyt. Odpowiedzią i postanowieniem jest zwykle: Panie, pójdę za Tobą, gdzie tylko pójdziesz. Benedykt XVI mówi o sobie, że jest współpracownikiem prawdy.

Oczywiście mogą być i przyczyny pośrednie, jak poznanie  gorliwego kapłana, chęć przekazywania tego, co mieści się w pojęciu „Dobra Nowina” ludziom starszym, młodzieży i dzieciom, czasem nawet argument nie najwyższego lotu, bo  względy materialne. Mimo  wszystko na ogół księżom powodzi się wciąż nie najgorzej, a czasem zupełnie dobrze. Jeśli powołanie jest autentyczne , to i taki motyw może się uszlachetnić i przynieść w efekcie dobre owoce.
Natomiast postępująca wciąż laicyzacja, połączona z wyolbrzymianiem błędów ludzi Kościoła,  powoduje obniżenie statusu księdza w opinii ogółu ludzi, a co za tym idzie obniżenie atrakcyjności drogi powołania. W skrajnych przypadkach dla wielu ludzi Kościół to jest „wataha parszywych kundli”, a księża – czarni wyzyskiwacze, którzy na ciemnocie ludzkiej zbijają sobie kasę.  Dlatego wielu młodych, zwłaszcza gdy rodzina jest zlaicyzowana, nawet nie dopuszcza do siebie myśli o powołaniu do takiego grona

2. Co powinno wyróżniać kapłana – moderatora kleryków?
Znów prawda. Prawda życia. Ludzie, którzy już weszli na drogę powołania, choć sami jeszcze niedoskonali, uczuleni są na najmniejszą nutę fałszu. Muszą być kształtowani  przez autentyczność życia moderatora, w którym przeplata się w odpowiednich proporcjach poczucie humoru i powaga.  Prawda o życiu, którą moderator  przekazuje, winna być przekazywana jasno, bez ukrywania słabych stron Kościoła i jego członków, ale bez cynizmu,  który może być zabójczy dla wiary bez względu na to, czy młody człowiek wytrwa w powołaniu, czy tez opuści  dany instytut

3.Co utrudnia, a co ułatwia powołanemu do kapłaństwa właściwe rozeznanie podjętej drogi?
Nie ma jednej odpowiedzi. Każdy ma na drodze powołania swoje trudności i swoje światła. Są tacy, którzy odpowiadając na powołanie, są go moralnie pewni. Nigdy nie pytają CZY, a tylko JAK rozwiązać problemy i ustosunkować się do zadań, które niesie każdy dzień. Inni dopiero starają się rozeznać, przy pomocy moderatorów, czy to co czują, jest rzeczywiście powołaniem. Ważne są sprawy rodzinne: sprzeciw rodziców, czy też starzy rodzice, których nie bardzo jest komu utrzymać, zwłaszcza kiedy powołany jest jedynym żywicielem rodziny. Często też wchodzą w grę nierozwiązane problemy uczuciowe. Dziewczyna, którą się zostawia (Swoją babkę pozostawiam na lodzie – jak brzmi klerycka odmiana refrenu znanej „Barki”). Czasem problemy skłonności homoseksualnych, czy są do opanowania, czy też mogą wybuchnąć groźnym pożarem nie do  ogarnięcia. I wiele innych, trudnych do przewidzenia.  A ułatwieniem powinna być osoba światłego  przewodnika duchowego, który bierze w pewnym sensie współodpowiedzialność za ostateczną decyzję.

4.Jak w życiu księdza właściwe rozkładać akcenty między duszpasterstwem a modlitwą?
Podstawowa formacja seminaryjna czy zakonna powinna ustalić hierarchię ważności. Na pierwszym miejscu mają być ćwiczenia duchowne, nie jako mechaniczny nawyk, ale jako swego rodzaju rusztowanie, na którym się opiera całość życia duchowego, według zasady: pierwociny czasu należą  bezpośrednio do Boga, tak jak w Starym Przymierzu, kiedy poświęcano Mu pierwociny  owoców, zboża, bydła, a nawet pierworodnych synów. Wierność ćwiczeniom ma wprowadzić kandydata na drogę, której zwieńczeniem będzie postawa: Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko czyńcie na chwałę Bożą.  Najgorzej, jak ksiądz mówi teraz będę się modlił, a teraz będę duszpasterzował. Jeśli duszpasterzuje poza modlitwą, a często i bez modlitwy, to długo nie wytrzyma.

5.W czym dzisiejszy świat sprzyja, a w czym zagraża realizacji kapłańskiej misji?
Ktoś powiedział, że w trudnych, złych czasach o wiele łatwiej jest dokonywać wielkich rzeczy, a nawet być świętym. Budzą one swoistą adrenalinę duchową i sprzyjają postawom zdecydowanym i radykalnym. Ale jednocześnie Boże Światło, które świeci w ciemnościach tak mocno, że ciemności go nie ogarną, ma swoich przeciwników w postaci światełek i błyskotek, wprawdzie przemijających, ale tak intensywnych, że paradoksalnie mogą temu Światłu zagrozić. Wielu ludzi idzie za tymi błyskotkami – a wśród nich nie brak i kapłanów. Paradoks! Będąc nosicielami najwspanialszego Światła, dają się szatanowi nabrać na ułudę, ulegają jej i szerzą wśród innych.

6.Czy młody ksiądz dziś bardziej niż kiedyś może mieć kłopot z posłuszeństwem swoim przełożonym?
Jesteśmy świadkami walki z wszelkimi autorytetami w imię dowartościowania godności człowieka. Już dziecku  próbuje się przyznawać coraz większe prawa z uszczupleniem praw rodziców i wychowawców. Jest zdumiewające, że człowiek, który od „staromodnego” Jezusa powinien nauczyć się posłuszeństwa i składa po długiej próbie śluby czy przyrzeczenia, raptem wchodzi w styl tego świata, przyjmuje postawę roszczeniową i siebie wraz ze swymi przekonaniami uważa  za punkt odniesienia w rozwiązywaniu wszelkich problemów. Mówił mi jeden z naszych hierarchów, że kiedyś natrafił na takiego duchownego, który wiedział wszystko lepiej, a na biskupa patrzył niemal z politowaniem. Czułem się przy nim taki mały- mówił ksiądz biskup. Oczywiście bywa i tak, że Bóg daje wiedzę i autorytet nie koniecznie przełożonemu, ale kroczenie „tą drogą posłuszeństwa” to nie tylko wskazanie Reguły benedyktyńskiej, ale najpewniejsza droga osobistej świętości i zachowania jedności w Kościele.

7.Ksiądz jako człowiek.
Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie nie jest mi obce. Ta stara zasada, brana na serio, pomoże księdzu, który jest z ludu,  być dla ludu. Musi mieć wyobraźnię miłosierdzia, by rozumieć, o ile się da, współczesnego człowieka i być z nim zawsze. Nie powinien jednak wchodzić we wszelkie błoto pod pozorem, że trzeba wszystkiego doświadczyć, by wszystko zrozumieć i wiedzieć co dalej. To szatańska ułuda! O. Karol Meissner, lekarz z zawodu a mnich z powołania, mawiał: nie muszę chorować zna żółtaczkę, żeby żółtaczkę wyleczyć.

8.Ksiądz jako chrześcijanin.
Wszyscy chrześcijanie wywodzący się – jasne! od Chrystusa, winni dążyć do tego, by wreszcie być jednym w Chrystusie. Analizując różne sposoby realizacji nauki Chrystusa, dochodzimy do wniosku, że pełnia jest w Kościele Katolickim. Ale rodzi się problem, jak to przeżywać i jak z tym żyć wśród innych wyznań, które również mają przeświadczenie o prawdziwości i o jedyności swojej religii. Ksiądz katolicki powinien być wzorem postawy uszanowania  każdego człowieka, także tego, który nie szanuje nas i naszej religii. Doświadczenie uczy, że dobre kontakty osobiste między wyznawcami różnych religii owocują potem bardziej sensownymi dyskusjami na tematy związane z wiarą. Nie chcemy za wszelką cenę, by nasze było na wierzchu, ale by wspólnie dojść do prawdy, a  przede wszystkim przekazać tę „naszą” prawdę, popierając ją świadectwem, w taki sposób, by była strawna do przyjęcia dla innych, więcej – przez innych  upragniona. Nie zamykamy oczu na to, co dzieli,  ale nie dajemy się ponosić  swoim żalom czy fobiom odnośnie innych wyznań, zwłaszcza podczas publicznych wystąpień. Kapłan światły trzymający się Chrystusa według nauki Kościoła Katolickiego, jednocześnie otwarty na człowieka, zwłaszcza chrześcijanina i starający się go w przyjaźni zrozumieć, to wielka wartość w dialogu ekumenicznym.

9.Ksiądz jako pasterz
Jezus jest Pasterzem owczarni, dobrym Pasterzem. Natomiast  ksiądz-pasterz to ktoś, choć taki sam człowiek, jednak wyżej stojący od  owiec i baranów.  Może by raczej był  ojcem. Ojciec to ten, który kocha szczególną miłością, zaczerpniętą wprost od Ojca niebieskiego. Nie wiem, jak to jest dzisiaj, ale do niedawna słyszałem od wielu młodych księży, że w seminarium nie uczono ich nigdy, ba często nawet o tym nie wspominano, że mają być ojcami. Owszem, gospodarz, administrator, budowniczy, organizator, liturgista, spowiednik itp. itd., ale ojciec? Tak, bo to ustawia kapłana względem każdego człowieka. O. Jan Góra próbował dla braci studenckiej być kolegą. I oto studentki niewiele młodsze od niego powiedziały mu, że kolegów, kumpli mają wielu. Od kapłana chcą czegoś więcej… I dopiero kiedy przeczytał „Promieniowanie ojcostwa” Karola Wojtyły znalazł miejsce właściwe dla kapłana w stosunku do młodych, a i do starszych. W ojcostwie mieści się i miłość prawdziwa i szacunek względem każdego. Niech więc ksiądz-pasterz będzie ojcem. „Bądź dla nich dobry”- powiedział mi stary mnich, o. Karol van Oost, gdy powiadomiłem go, że mam być proboszczem - pasterzem tynieckiej parafialnej owczarni.

Wróć do artykułów...>>







linia
hedley©2009