Gdy trucizna racjonalizmu dostała się do krwioobiegu Kościoła, moc inicjacji chrześcijańskiej zastąpiono moralizatorstwem i zamiast Osoby Jezusa propagowano tzw. „chrześcijańskie wartości”, które de facto bez Osoby Jezusa są plątaniną infantylnych życzeń na temat tego, jak chcielibyśmy, by świat wyglądał, podczas gdy on i tak wygląda inaczej. W konsekwencji zamiast ogłaszać Królestwo Boże zaczęliśmy umacniać demokrację – ponownie skusiła nas wizja raju na ziemi. Prainicjacja „Na początku… Bóg rzekł niech się stanie światłość… Bóg widząc, że światłość jest dobra oddzielił ją od ciemności.” – tak dokonała się pierwsza inicjacja. Oddzielenie światła od ciemności. Grzech Adama w konsekwencji wprowadza nową inicjację – oddzielenie: człowiek zostaje oddzielony od drzewa życia. Pojawia się w nim teraz lęk przed śmiercią. Duch świata jest więc duchem lęku. Można go opisać jako lęk utraty siebie. Lęk przed utratą siebie można zobaczyć na pięciu płaszczyznach:
Hbr 2,14-15: „Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli.” Ta bojaźń utraty siebie jest faktyczną niewolą. Duch świata charakteryzuje więc niewolników, tych którzy wobec nadchodzących nieuchronnych trudności, cierpień czy utrapień wybierają ucieczkę jako rozwiązanie. Ludzie świata mają więc mentalność uciekiniera. Niewolnicy, którzy uciekają swemu panu. Szukają, ale nie mogą znaleźć, bo szukają powierzchownie i rezygnują napotykając na opór, szukają jak złodziej w nocy, gotowi czmychnąć w ciemność na pierwszy usłyszany szelest. Szczęście jest wszędzie poza nimi, a nadzieja skupia się wyłącznie na tym, by zawsze zdążyć uciec. Świat ucieka więc przed śmiercią, przed utratą siebie – ucieka w iluzje, które dają zapomnienie, np. ucieka w gadżety - kult techniki jako środka na przedłużenie swej nadziei na ucieczkę przed śmiercią. Ucieka i zawsze znajdzie kolejne sposoby na uciekanie. Adam ucieka przed spojrzeniem Boga. Chowa się jak uciekinier pośród drzew. Inicjacja Jezusa. Nie tak jest z Jezusem. Przyjrzyjmy się w jaki sposób Jezus wchodzi w konfrontację z tym duchem. Jezus widząc nadchodzącą śmierć wychodzi jej naprzeciw – jak Dawid naprzeciw Goliata – bezbronny, Jego bronią jest ufność w miłość Ojca. Wchodzi na górę, gdzie dokona się walka. Dawid wziął pięć kamyków gładkich ze strumienia i pierwszym śmiertelnie ugodził nieprzyjaciela, Jezus otworzył pięć swoich ran, choć już pierwsza kropla Jego krwi zgładziła potęgę wroga. Porażka piekła jest totalna, ostateczna, definitywna, zwycięstwo Jezusa porażające. „Śmierć zwarła się z życiem, choć umarł król życia, króluje dziś żywy.” Potrzebna jest więc taka inicjacja, która będzie naśladowaniem Jezusa. Inicjacja jest jak zobaczenie najlepszego filmu wszechczasów w kinie. Ci, którzy go widzieli, mogą o nim rozmawiać bez końca, fascynując się scenami, przywołując w sobie te przeżycia, których doświadczyli na filmie. Można natomiast przeczytać wszystkie recenzje świata o tym filmie a nie obejrzeć go i też będzie można dyskutować, ale zawsze tylko do pewnego momentu. Podobnie - możesz przeczytać całe Pismo święte, ale jeśli sam nie wyjdziesz naprzeciw swojej śmierci, jeśli sam nie rzucisz się w nią, by stracić bezpowrotnie siebie, nie zrozumiesz radości zmartwychwstania, które dokonuje się w duszy poprzez inicjację wiary. Rzucić się, ale poddając się nie śmierci, a Jezusowi. Wejść na swój krzyż i tam z Jezusem umrzeć dla siebie. Przybić do krzyża wszystko to, co moje. Tak o konieczności śmierci mówi Święty Bazyli Wielki („O Duchu Świętym”, rozdz. 15,35): „Dla osiągnięcia doskonałości jest rzeczą konieczną naśladować Chrystusa nie tylko w przykładach, które ukazał swoim życiem, jak łagodność, pokora i cierpliwość, lecz trzeba być także naśladowcą Jego śmierci, jak to nauczał św. Paweł, naśladowca Chrystusa, gdy mówił, że "upodabniając się do Jego śmierci, dojdę jakoś do pełnego powstania z martwych". (...) Otóż najpierw trzeba przerwać bieg poprzedniego życia. Tego zaś nikt nie może dokonać, jeśli według słów Pana nie narodzi się po raz wtóry. Bo odrodzenie, jak na to wskazuje samo brzmienie słowa, oznacza początek nowego życia. Zanim więc rozpoczniesz nowe życie, musisz położyć kres staremu. Jak bowiem ci, co osiągają w zawodach graniczną linię stadionu i zawracają z powrotem, muszą na chwilę przystanąć, aby rozpocząć bieg w odwrotnym kierunku, tak wydaje się rzeczą konieczną, by i przy zmianie życia, między starym a nowym istnieniem pośredniczyła śmierć, która kładzie kres temu, co ustępuje i daje początek temu, co następuje.” Święty Bazyli Wielki widzi więc we chrzcie inicjację – konieczność przeżycia własnej śmierci – śmierci dla świata, by narodzić się dla Boga. Natomiast św. Paweł widzi tę konieczność tak: Rz 6,3-11: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca. Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. To wiedzcie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Otóż, jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.” Jezus wchodzi w konfrontację z duchem świata na pięciu płaszczyznach:
Jezus przygotowuje swoich uczniów do inicjacji na pięciu płaszczyznach:
A gdy uczniowie myślą, że już są gotowi, Jezus pokazuje, że potrzebują weryfikacji: J 13,37-38: „Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz.”; Mt 7,21: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.”; 2 Kor 10,18: „Nie ten jest bowiem wypróbowany, kto się sam przechwala, lecz ten, kogo uznaje Pan.”; Weryfikacja jest koniecznie potrzebna, aby nie ulec iluzji własnej pobożności. Dlatego Bóg dopuszcza próby na uczniów. Łk 22,31-32: „Szymonie, Szymonie, oto szatan domagał się, żeby was przesiać jak pszenicę; ale Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustała twoja wiara”. Weryfikacja prowadzi do upokorzenia pychy, a przez to pozwala rozwinąć się prawdziwym cnotom, bo prawdziwą inicjację poznaje się po owocach. Owoce inicjacji w życiu uczniów na pięciu płaszczyznach:
WNIOSKI „Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański - tam wolność.” (2Kor 3,17) Najważniejszym owocem Inicjacji jest zanurzenie w Duchu Świętym, które prowadzi do wyżej omówionej wolności. Jeżeli tak ważne jest, by uczniowie Jezusa dobrze i do końca przeżyli swoją inicjację, to wydaje się bardzo słuszne, żeby nasze duszpasterstwo skupiało się na tych formach, które do niej prowadzą. W naszych realiach są to wszystkie ruchy, które mają wypracowany program nowej ewangelizacji. Religia oparta na budzeniu poczucia winy musi ustąpić przed religią opartą na osobistym i wspólnotowym doświadczeniu miłości Boga w osobie Chrystusa Jezusa. - «Europa nie powinna dzisiaj tylko odwoływać się do swojej chrześcijańskiej przeszłości. Musi także nauczyć się znów kształtować swoją przyszłość w spotkaniu z Osobą i orędziem Jezusa Chrystusa» - „Nastał czas nowej ewangelizacji również dla świata zachodniego, gdzie wielu z tych, którzy otrzymali chrzest, nie ma już kompletnie nic wspólnego z życiem chrześcijańskim.” - „Nowa ewangelizacja jest zatem synonimem misji; wymaga umiejętności rozpoczynania od nowa, przekraczania granic, poszerzania horyzontów. Nowa ewangelizacja jest przeciwieństwem samowystarczalności i polegania na sobie samym, mentalności status quo i takim pojmowaniu duszpasterstwa, które sądzi, że wystarczy dalej postępować tak, jak się postępowało zawsze. Dziś «business as usual» już nie wystarcza. Jak starają się zaznaczyć niektóre Kościoły lokalne, nadszedł czas, by Kościół wezwał swe wspólnoty chrześcijańskie do nawrócenia duszpasterskiego, ukierunkowania swych działań i struktur na misję” – Niezwykle ważne zdanie. Chrzty, pierwsze komunie, bierzmowania, pogrzeby – to dziś za mało. Nie wystarczy już ewangelizacją nazwać katechizacji – ponieważ po owocach widać jakość doświadczenia religijnego współczesnego człowieka, który po uroczystym bierzmowaniu uroczyście opuszcza kościół... aż do uroczystego ślubu. Czy nie jest to aby profanacja sakramentu, gdy wierzymy w jego magiczne działanie, a pomijamy potrzebny katechumenat, gdy zamiast strzec tajemnicy wiary dajemy ją ludziom nienawróconym? Wydaje się, że potrzeba dziś w duszpasterstwie i teologii nowego narzędzia językowego, nowego zdefiniowania kluczowych słów: „nawrócenie”, „katechumenat”. - „Celem przekazu wiary jest zatem urzeczywistnienie tego spotkania z Jezusem Chrystusem, w Duchu, aby dotrzeć do Ojca Jego i naszego, i móc Go doświadczyć.” - „Przekazywać wiarę oznacza stwarzać w każdym miejscu i w każdym czasie warunki, aby mogło dojść do owego spotkania między ludźmi i Jezusem Chrystusem. Wiara jako spotkanie z osobą Jezusa ma formę relacji z Nim (...) «u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie.” Z powyższych cytatów wynika, że Kościół przygotowuje się do zmiany kierunku Piotrowej łodzi. Obyśmy zauważyli ten ruch i wspólnie podjęli wysiłek, który się rozpoczyna. Poniżej zamieszczam przykład modlitwy, która może być przyczynkiem do odnowienia osobistej inicjacji chrzcielnej. MODLITWA ODNOWIENIA INICJACJI CHRZEŚCIJAŃSKIEJ (warto wydrukować i podpisać) „Ja ...NN... oddaję się bezwarunkowo, bezpowrotnie, całkowicie i niepodzielnie pod panowanie Jezusa Chrystusa. Oddaję mu siebie: swoją przeszłość i przyszłość i wieczność, moje ciało i duszę, rozum i wolę, uczucia i wszelkie władze duszy, moją wolność i niezależność, moją seksualność, płeć, i wygląd ciała, każdą moją własność, każdą przynależność, każdą relację, każdą myśl, wszelkie moje zasługi i ich brak, każdy mój talent i wadę, moje plany życiowe i oczekiwania, zdrowie i chorobę, godzinę i sposób mojej śmierci, wszystkich, których kocham i tych, którzy zawinili wobec mnie, choćby w najpoważniejszy sposób, każdą urazę i każdą przyjaźń, każdy kompleks czy zdolność. Oddaję każdą chwałę i poniżenie, zasługi i nędzę, wszystko co posiadam i czego nie posiadam. Jezu, już teraz i na zawsze rozporządzaj mną jak tylko chcesz. Jestem cały Twój. Amen. Wierzę, że Ty jesteś teraz cały mój. Wierzę, że dajesz mi teraz swojego Ducha. Zanurz mnie w Nim. Przyjdź Duchu Święty. Ogłaszam zwycięstwo Chrystusa w moim życiu nad wszelkimi wrogami mojego zbawienia. Jezus jest Panem! Wszelkie moce ciemności, które na skutek moich grzechów czy grzechów moich bliskich domagają się władzy nade mną - od teraz muszą się zmierzyć z Nim. Ogłaszam w swym sercu wolność od ich działania w imię Jezusa Chrystusa. Amen.” |
||
elżbieta
2011-06-07 15:13:49 proszę o oświecenie moich dzieci wierzę Piotr
2011-06-01 09:51:30 jestem spragniony Boga Żywego, nie moralizatorskich życzeń i pustych słów z ambony... świetny tekst! Ala
2011-05-03 10:57:00 Przepiękny tekst, mądre słowa, które dają wiele do myślenia, bardzo wiele... |
||
|
||