baner_czarny

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

artykuly

ks. Krzysztof Borysewicz

SAMOTNY WE WSPÓLNOCIE, CZYLI SŁOWO O CELIBACIE

Wyjaśnienie
Dostałem niedawno od wspólnoty młodzieżowej koszulkę z napisem „Celibat – czujesz, że żyjesz”. Te słowa zwykłem żartobliwie powtarzać w sytuacjach, w których dziewczyny z grupy pokazywały swoje humory... Słowa te, jakkolwiek wypowiadane z uśmiechem na ustach (i wzbudzające śmiech – głównie męskiej części wspólnoty), sprowokowały mnie do pochylenia się na ten ważny dla każdego kapłańskiego istnienia temat. 

samotnosc w celibacie

Mrużąc oko
Jedna z najbardziej znanych humorystycznych anegdot o genezie celibatu mówi, że pewien mnich przepisując stare kodeksy najzwyczajniej w świecie pomylił się i „zjadł” literę „r” i przecinek ze zdania „będziesz żył w celi, bracie”. W ten sposób powstało „nowe” prawo „będziesz żył w celibacie”.

Serio
Żarty na bok, czas na poważną refleksję. Słowo celibat  pochodzi od łacińskiego coelebs i oznacza tyle co bezżenny, samotny. Leksykon duchowości katolickiej definiuje go jako „jeden z podstawowych obowiązków podejmowanych przez duchownych katolickich, polegający na dobrowolnym wyrzeczeniu się zawarcia małżeństwa dla posługi Bogu i Kościołowi niepodzielnym sercem”. Pierwsze słowa wypowiedziane przez Boga do człowieka brzmią: Bądźcie płodni, mnóżcie się i zaludniajcie ziemię (Rdz 1,28). Drugi opis stworzenia świata niejako kontynuuje tę myśl: Nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. Czytamy w Księdze Rodzaju (2,18). Uważny czytelnik Biblii pewnie postawi sobie pytanie: A co z celibatariuszami? Księża tego nie słyszą? Czyżby ich życie stało w sprzeczności z zadaniami postawionymi przez Stwórcę na samym początku dziejów… Jak owa samotność (wynikająca już z samego terminu celibat) ma się do przywołanych zdań z Księgi Rodzaju? Nie zrozumiemy tego bez odwołania się do Chrystusowego wykładu na temat bezżeństwa zanotowanego przez św. Mateusza (19,12): „…A jeszcze inni postanowili nie zawierać małżeństwa ze względu na królestwo niebieskie.  Kto może pojąć, niech pojmuje”. Jezus od razu sugeruje, że idea życia w celibacie jest czymś trudnym do zrozumienia. Obecne czasy, chyba jak żadne inne, próbują zakwestionować sens tej starożytnej praktyki kościelnej. Włączając telewizor czy radio słyszymy wiele opinii na temat celibatu, zazwyczaj z ust osób mających tyle wspólnego z Kościołem, że mijają go w drodze do sklepu. „Celibat jest sprzeczny z naturą”, „Niemożliwe, że się TEGO nie robi”, „Tylu księży ma na boku kobietę”, „Na początku działalności Kościoła nie było celibatu”, „Celibat odstrasza od kapłaństwa młodych ludzi”, „Księża nie znają życia, bo nie mają własnych rodzin”, „Gdyby nie celibat nie byłoby problemu pedofilii w Kościele” – krzyczą postępowcy. A co Jezus na to? Kto może pojąć niech pojmuje… To prawda, że wymaganie celibatu nie jest dogmatem a kwestią prawną. I wcale niewykluczone jest, że kiedyś celibat zostanie zniesiony – nie będzie to bynajmniej w sprzeczności z Ewangelią. Tylko czy nie zuboży jej rozumienia...

Święcenia to nie „delete”
Rozważając decyzję o wstąpieniu do seminarium i w czasie studiów, gdy myślałem sobie o życiu kapłańskim, o trudnościach, jakie mogą się w nim pojawić największe widziałem właśnie w samotnym życiu. Jak to będzie – myślałem sobie – wracam do domu, a tam cisza, nie ma żony, nie ma dzieci, nie ma komu się wyżalić, że w szkole nie poszło, że proboszcz nawrzeszczał. Nie ma radości z czekania na narodziny dziecka, nie ma szczęścia z obserwowania podobieństwa jego oczu do moich… Czy po prawie pięciu latach (cóż to jest…) życia w celibacie wątpliwości zniknęły? Chyba nie. Na pewno nie. Gdyby ich nie było w życiu księdza, świadczyłoby to o „nie-człowieczeństwie” takiego mężczyzny. Pragnienie wspólnoty z kobietą, chęć bycia ojcem i wszystko inne z tym związane jest wpisane bardzo głęboko w serce każdego mężczyzny. Święcenia kapłańskie nie działają jak przycisk „delete”. Tych pragnień nie można wykasować.

To jak z tym jest u księdza?
Przecież nie jest dobrze, żeby człowiek był sam. Dokładnie tak. Każdy ksiądz się zgodzi z tym zdaniem – wszak to z Pisma Świętego. Ale warto tu rozróżnić między byciem samym (osamotnionym), a byciem samotnym. Życie człowieka osamotnionego, wyobcowanego ze społeczności (rodzinnej, zawodowej, sąsiedzkiej, klasowej czy innej) to prawdziwa męczarnia. I jako takie nie podoba się Bogu, bo On chce naszego szczęścia. Dlatego Stwórca  postanowił, by człowiek tworzył wspólnotę z drugim. Największe pragnienie człowieka to kochać i być kochanym. A to dlatego, że człowiek realizuje się najpełniej w relacji do drugiego człowieka. Ktoś, kto tego nie czuje jest degeneratem. Wzorem życia dla drugiego jest oczywiście Jezus.  Żył On w celibacie, żył samotnie, ale nie był osamotniony. Na każdej stronie ewangelii możemy przeczytać o spotkaniach Jezusa i z pojedynczymi ludźmi i z całymi (wcale nie małymi) tłumami. Można powiedzieć, że żył w nieustannym spotkaniu z drugim człowiekiem. I, co najważniejsze, był DLA niego. Kapitalnie tę relację Jezusa do Kościoła (greckie słowo Ekklessia oznaczające Kościół jest rodzaju żeńskiego, stąd warto ten fragment czytać mając na uwadze, fakt, że Kościół jest Małżonką Chrystusa) ujmuje św. Paweł: Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany (Ef 5,25-27). Jezus po ludzku był szczęśliwy, bo realizował siebie, swoją misję. Ksiądz jeśli uczciwie podchodzi do swojego powołania (czyli jest dla drugiego człowieka – dla Kościoła – Oblubienicy, na wzór Chrystusa) także żyje samotnie, ale nigdy nie będzie osamotniony.

Samotność? Nie za darmo…
Natura nie znosi próżni – mówi stare porzekadło. Duchowość też nie. Czy Jezus ma coś w zamian za poświęcenie (w sensie „złożenie ofiary”) tak ważnej części swojej osobowości? Podobne pytanie zadali uczniowie Jezusowi (Mt 19,27-30): Oto my zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą. Co za to otrzymamy? Odpowiedź Mistrza jest bardzo konkretna: Każdy kto ze względu na Mnie opuści dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci lub pole stokroć więcej otrzyma i będzie miał udział w życiu wiecznym. Opuścić dom, braci, siostry, ojca, matkę, dzieci i pole nie oznacza wcale fizycznego zerwania kontaktu z rzeczywistością przed-kapłańską – wykasować z telefonu numery komórek rodziny i kolegów z liceum, czy zlikwidować konto na Naszej Klasie. „Opuszczenie domu” to zmiana mentalności, nowy sposób myślenia. To zwrócenie się od rzeczy przemijających, ku sprawom ponadczasowym. Ktoś kiedyś ładnie wytłumaczył czerń sutanny noszonej przez księży. Czarny to kolor wdowieństwa, bezużyteczności. Ujmując rzecz pobieżnie ksiądz dla świata jest bezpłodny – w sensie fizycznym nie daje mu nic.

Otrzymać stokroć więcej oznacza natomiast zebrać owoc będący rezultatem przełożenia akcentów z priorytetów ważnych w sferze doczesnej na te z płaszczyzny mistycznej: cieszyć się nie tyle z radości przebywania z żoną, co z rozwoju Kościoła, który jest dla mnie Oblubienicą; cieszyć się nie tyle z radości przekazywania życia doczesnego nowemu człowiekowi, a z możliwości przekazania wiary przez głoszenie Słowa i sakramenty będące początkiem życia wiecznego; widzieć radość nie w wyszukiwaniu cielesnych podobieństw małego człowieka do mnie samego, ale jego duszy do Chrystusa. Jezus mówi o nagrodzie w niebie. Ja ją dostaję już na ziemi. Cieszy mnie to, że dzieci z przedszkola potrafią nie tylko się przeżegnać, ale przyprowadzić do kościoła rodziców, że w ubiegłym roku w mojej parafii rozdaliśmy o dziesięć tysięcy więcej niż w poprzednim, że młodzież, która niechętnie wyjeżdżała na rekolekcje przed bierzmowaniem pyta kiedy będą następne… Niezrozumiałe są powody mojej radości? Cóż, kto może pojąć niech pojmuje. Kolejny powód do uwielbienia Boga na wzór Jezusa: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi a objawiłeś je prostaczkom.

Wracając do koszulki
W gruncie rzeczy widzę głęboki sens w zdaniu umieszczonym na mojej koszulce od młodzieży. I to prawdziwy, a do tego na poważnie. I ma on dla mnie osobiste znaczenie. Tyle, że z krótkim, a jakże ważnym dopowiedzeniem: Celibat – czujesz, że żyjesz z Bogiem.

Wróć do artykułów...>>


Pawe,ł cd.
2011-05-18 17:24:58

Lepiej prędzej, aby nie mieć poczucia zmarnowanego życia bo to straszne uczucie. Świadomość, że na pewne rzeczy jest juz za późno, że pewnych rzeczy juz się nie zmieni, nie cofnie. Koniec. Pozostaje wtedy tylko wiara w Boże miłosierdzie ale o taka wiarę nie jest łatwo jak całe Życie goniło się za czymś ulotnych, nierealnym, głupim i nietrwałym. Fajnie, że są kapłani będący jakby nie z tego świata. DZIĘKI im za to i oby nigdy nam ich nie zabrakło.

Paweł
2011-05-18 17:24:56

Można mieć zonę i czworo dzieci i być przeraźliwie samotnym. Kaśka ma rację. Podstawą jest tu osobista relacja z Bogiem, dawanie siebie innym, odpowiedzialna MIŁOŚĆ. To naprawdę daje coś totalnie nieprawdopodobnego i bezcennego.. SENS. Zycie aby było szczęśliwe musi mięć sens, cel. NIEBO !!!. Taki są fakty i nic tego nie zmieni chociażby ludzie wyszukiwali sobie nie wiem jakie środki zastępcze w postaci kasy, sexu, kariery itp.itd. Tylko umiejętność kochania życia, innych, akceptacji warunków w jakich przyszło im żyć i dawania siebie innym daje życie i trzyma przy życiu. Każdy to zrozumie prędzej czy później ....

Kasia
2011-05-17 23:06:17

Świetny, mądry wybór bo ...właściwie realizowane powołanie do kapłaństwa, małżeństwa, życia konsekrowanego czy życia samemu jest drogą do SZCZĘŚCIA. To wewnętrzne przekonanie, że jestem w porządku wobec Bożych Praw jest powodem SZCZĘŚCIA. Czytałam niedawno świetny tekst o.Jacja Salija o tesknocie za Bogiem. Materia nie da człowiekowi NIGDY prawdziwego, trwałego szczęścia. Apetyt rosnie w miare jedzenia. Człowiek jest istota duchową i naprawdę trwałą radość zyska poprzez nawiązanie osobistej relacji z Bogiem a któż ma lepsze warunki do takiej relacji jak nie kapłan ?. Jeżeli powaznie traktuje swoje powołanie może być NAJŚCZĘŚLIWSZYCM CZŁOWIEKIEM pod słońcem. Znam paru takich kapłanów o s o b i s c i e.

ali
2011-05-17 10:00:32

Dzięki za taką odwage, dziękuję, najlepszy artykuł na czasie. Pozdrawiam, sa.

Weronika
2011-05-16 16:10:59

Dziękujemy za znakomity i treściwy artykuł! :)

anka
2011-05-16 12:55:59

dziękuję.........odczytałam tu COŚ co podniosło mnie na duchu....i pozwala wierzyć, że jest w zamysłach Boga sens mojej pracy

asik*
2011-05-15 13:38:49

piekny artykuł,młodzieńczy i pełen zapału oby tak dalej:)






linia
hedley©2009