baner_czerwony

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player

 
   
 

Poczucie wspólnoty

Na stronę kaplani.com.pl trafiłam prawie dokładnie rok temu, w lipcu. Już wcześniej modliłam się za kapłanów, ale było to na zasadzie "zrywu" - jak mi się przypomni. Słyszałam jak wiele złych rzeczy, plotek mówi się o księżach, jak bardzo w tym względzie jesteśmy manipulowani za pośrednictwem mediów, ale przede wszystkim przez złego, który posługuje się wszystkim: byłym kapłanem, plotką, grzechem któregoś księdza, samymi członkami Kościoła, którzy tak często plotkom wierzą i je rozpowszechniają...

Po roku widzę, jak wiele zdziałał Bóg w moim własnym życiu przez tę modlitwę! - poczułam się naprawdę odpowiedzialna za Kościół i jego pasterzy. Takich mamy, jakich wymodlimy; święta prawda. Poznałam w tym czasie wielu nowych kapłanów i kleryków. Niektórzy z nich byli Bożymi "wariatami" i zarazili mnie swoim "szaleństwem",  miałam to szczęście, że byli ludźmi bardzo wartościowymi, oddanymi Bogu, a jednocześnie tak bardzo normalnymi, bliskimi zwykłym ludziom. Jestem wzruszona ich świadectwem życia i powołania, i tym bardziej odczuwam potrzebę tej modlitwy; aby się nigdy nie zachwiali, aby byli dobrymi pasterzami Bożej trzódki, aby z każdego kryzysu wychodzili umocnieni. Również za tych, których "wypalenie" obserwuję od lat modlę się i dziękuję za możliwość dzielenia tej modlitwy, za zachętę i możliwość włączenia się w tę wielką modlitwę za kapłanów, za poczucie wspólnoty w tej modlitwie i Eucharystii.

Magdalena

linia

Kliknęłam i...

Jestem w Warszawie, 6 czerwca 2010, na Placu Piłsudskiego, za 50 minut rozpocznie się Masza Św. beatyfikacyjna ks. Jerzego Popiełuszki. Właśnie w tej chwili powitaliśmy Mamę ks. Jerzego – Panią Mariannę. W tej atmosferze kreślę tych kilka zdań dotyczących mojego kontaktu i towarzyszenia dziełu, które jest udostępnione na portalu.

Właśnie dzisiaj pragnę złożyć podczas Mszy Św. to dzieło, które rozrosło się tak wspaniale od momentu ogłoszenia Roku Kapłańskiego przez Ojca Świętego Benedykta XVI. To jednoroczne dzieło – wspólnota modlitewna – ma dwa wspaniałe skrzydła: Kapłanów potrzebujących wsparcia modlitewnego popartego czynami miłosierdzia oraz rzeszę ludzi, którzy proszą co miesiąc o intencje modlitewne i podejmują  zobowiązanie modlitewne, by towarzyszyć konkretnemu Kapłanowi. Jestem szczęśliwa, że u samego początku tej inicjatywy zainteresował mnie artykuł w Rzeczpospolitej i w nim strona internetowa. Kliknęłam... i otworzyło mi się „niebo”. Ten portal stał się dla mnie żywą wspólnotą, nawiązaniem głębokiej relacji duchowej z osobami, których przecież nie znam, a pomimo to stali mi się bardzo bliskimi. Odkryłam siłę i moc modlitwy, właśnie dzięki modlitwie zanoszonej do Boga mógł ten portal stać się żywym organizmem. Powiem tak, ta wspólnota jest pięknym darem dla Kapłanów, którzy są przyczyną tego pięknego duchowego dzieła. Nie można, tak mi się wydaje, przerywać życia tej wspólnoty. I co dalej czynić z dobrem, które jest i istnieje potrzeba nadal aby ono trwało. To jest zadanie dla tworzących ten portal i dla tych, którzy w różnoraki sposób włączyli się w to dzieło. Kapłaństwo jest wielkim darem dla mnie, dla nas, dla Kościoła, dla świata. Niech bł. Ks. Jerzy Popiełuszko, Patron Solidarności i Patron Kapłanów, bo jak można Go inaczej nazwać, podpowie tym, którzy rozpoczęli to dzieło i w nim trwają, co czynić dalej.

Teresa

linia

Bóg jest skuteczny

Szczęść Boże, piszę, bo chciałam serdecznie podziękować i zarazem złożyć świadectwo, iż Wasza modlitwa jest skuteczna! Prosiłam przez pół roku o modlitwę w intencji pewnego konwentu i nastąpiły w nim bardzo, bardzo pozytywne zmiany!!!! Dziękuję więc serdecznie i pozdrawiam. Będę nadal polecać Waszej modlitwie tych bliskich mi kapłanów i braci, którzy przeżywają kryzysy, bo wierzę, że ta modlitwa ma moc. Pozdrawiam.

Agata z Wrocławia

linia

Rzymskie doświadczenia

Będąc nie po raz pierwszy w Rzymie po raz pierwszy miałam poczucie, że oto znajduję się w centrum mojej religii. Tutaj jest ustanowiona przez Jezusa głowa mojego Kościoła, papież. Moje serce było pełne radości płynącej ze świadomości, że jestem częścią czegoś tak wspaniałego, mojego Kościoła. Drugie doświadczenie było związane z odwiedzinami w miejscu, gdzie polscy kapłani mieszkają studiując w Rzymie. A tam spotkanie z młodym księdzem, który nim zdążył doświadczyć radości bycia księdzem, duszpasterzem został wysłany na studia. A jego spojrzenie na Kościół stało się cyniczne i nieufne...W pobliżu Placu św. Piotra wciąż przemykali w różnych kierunkach kapłani - starsi, młodsi, różnych ras i narodowości. Te doświadczenia były dla mnie przynagleniem do modlitwy za kapłanów, aby zachowali świeżość wiary i tę pierwotną gorliwość.

Joanna

linia

Nasz syn będzie kapłanem

Nasz syn kilka lat temu wstąpił do seminarium. Decyzja ta dla nas, jako rodziców, była wielkim zaskoczeniem, zwłaszcza że było to seminariumzakonne. Nasz syn zamieszkał w klasztorze. Pierwsze miesiące były z pewnością dla niego bardzo trudne ze względu na zmianę sposobu życia. Jednak od samego początku wszystkie trudności pokonuje poprzez codzienną Eucharystię oraz modlitwę. Czasami ludzie zadają nam pytanie: jak to jest być rodzicem przyszłego kapłana? Jako rodzice czujemy się wyróżnieni przez Pana Boga, jednocześnie jesteśmy zobowiązani do wspierania naszego syna. W naszych codziennych modlitwach modlimy się w jego intencji. Droga do kapłaństwa nie jest łatwa, jest na niej wiele prób, które musi pokonać. Mamy wielką nadzieję, że nadejdzie ten dzień, gdy już jako kapłan będzie z wielką radością głosił Słowo Boże.

Rodzice kleryka

linia

Powrót

Gdy wróciłam z wakacji do wspólnoty, w której obecnie jestem, dowiedziałam się, iż jeden z kapłanów naszej parafii powiadomił przełożonych o swojej decyzji porzucenia Zgromadzenia i kapłaństwa. To bardzo zabolało - w ponad dwudziestoletnim moim życiu zakonnym to pierwszy znajomy kapłan łamiący święcenia. Był szturm do nieba, prośba wielu osób o modlitwę i spotkanie Waszej strony internetowej, a w niej propozycja nadsyłania kapłanów do obmadlania. Postanowiłam skorzystać z tej pomocy.

W listopadze ksiądz wrócił, przepraszając współbraci za cierpienia, jakich był powodem. Pracuje teraz w innej parafii, a do nas doszły wiadomości, że ludzie bardzo go polubili za jego otwartość i pobożność. Pan Bóg czyni rzeczy cudowne. Tam, gdzie wydawałoby się, że szatan zwyciężył - On "przebija się" do serca stwardniałego i kruszy zło, daje siły do powstanie i wzmacnia. Niech Pan będzie błogosławiony za Waszą stronę - kto wie, ilu kapłanów zostało uratowanych przez modlitwę i ofiarę anonimowych wiernych.

s. Alina

linia

Dlaczego tak ciężko?

Czas pielgrzymki był czasem błogosławionym, mimo iż od pierwszego dnia nie było łatwo. Taki ciężar. Taka odpowiedzialność. Nieśliśmy kapłanów na swych ramionach. Ich ofiarowywaliśmy w modlitwie. Ci, co składają ofiarę - teraz leżeli na ołtarzu Pana. A my czuliśmy, że Bóg działa... że nasze poświęcenie jest miłe Jemu. Co dzień rano Eucharystia. Codziennie rano losowanie. I kolejny kapłan potrzebuje mojej modlitwy. Wydawać by się mogło, że modlitwa nie boli... że nie wymaga wiele trudu. Ale każdą chwilę z tym krzyżem na ramionach trudniej było ustać. Każdą modlitwę trudniej wypowiedzieć. Czasem chciało się to rzucić. Czasem chciało zrezygnować... uciec. Dlaczego Boże tak mnie doświadczasz - pytałem - dlaczego? Nic nie dzieje się bez przyczyny. A co jeśli Bóg potrzebuje mojego cierpienia? A co jeśli ból nie jest przekleństwem... a błogosławieństwem?

Zrozumiałem. Trzeba przyjąć ten krzyż. Trzeba wziąć go na swoje ramiona z pokorą i miłością. Wytrzymam... dojdę - jeżeli to ma komuś pomóc. I wtedy poczułem ulgę. Było zdecydowanie lżej - bo już nie sam niosłem ten krzyż. Jezus był ze mną. Pielgrzymka się skończyła... ale kapłani nadal potrzebują mojej modlitwy. Dlatego kiedy tylko mogę wspominam Panu o Pasterzach - szczególnie o tych mi bliskich, ale również o innych, którzy potrzebują "westchnienia". Czuję... jestem pewien... że modlitwa im pomoże, że podtrzyma, że dzięki niej będą lepsi, silniejsi, bardziej święci... że będą świadkami - prawdziwymi świadkami Jezusa, który żyje i działa.
Patryk

Patryk

linia

Dowiem się w niebie

Od dawna modlę się za kapłanów – przede wszystkim, za tych, których znam, a jest ich niemało. W Wielki Czwartek poczułam jednak szczególne wezwanie do modlitwy za kapłanów całego świata – o ich świętość, o czystość, o czerpanie ze zdroju łask, których Pan chce im udzielać. Od początku działalności strony chciałam się włączyć w modlitwę za konkretnego kapłana – długo jednak zastanawiałam się, w jakiej formie to zrobić, aby faktycznie udało mi się tę modlitwę włączyć do wszystkich innych odmawianych już przeze mnie modlitw. Wreszcie poczułam, że dosyć tego pustego zastanawiania się, trzeba odpowiedzieć na to wezwanie i zacząć działać. Zgłosiłam więc gotowość modlitwy za przydzielonego kapłana. Postanowiłam, według zaleceń watykańskich na Rok Kapłański, odmawiać za niego codziennie pięciokrotne Ojcze nasz, Zdrowaś Maryjo i Chwała Ojcu oraz ofiarowywać niektóre z codziennych Eucharystii. Tyle jestem przecież w stanie – pomyślałam.

Otrzymałam jednak bardzo poważną intencję – księdza na granicy odejścia z kapłaństwa… Nie ma żartów, wiedziałam, że w tej intencji trzeba ofiarować więcej. Oddaję więc za niego wszelki trud codzienności, każdy ból fizyczny i duchowy, którego w tym miesiącu doświadczam, wspominam go wiele razy w aktach strzelistych. Podjęłam też post od kawy i czekolady – co wcale nie jest banalnym wyrzeczeniem, gdyż mam zwyczaj wspomagać się nimi w mojej pracy umysłowej, wymagającej dużego skupienia i wysiłku myśli, i nie potrafię z nich łatwo zrezygnować. Nie wiem, czy ten ksiądz wytrwa w kapłaństwie, czy moja walka za niego przyniesie pożądany owoc…

I nie będę wiedziała – dowiem się w niebie. Ale tak jak wierzę, że poznam tam adoptowane przeze mnie dzieci poczęte, tak ufam, że i ta modlitwa zostanie wysłuchana. O co proszę Cię, Boże w Trójcy Jedyny przez wstawiennictwo Bożej Rodzicielki.

Maria

linia

Od kilku miesięcy modlę się za przydzielanego mi, co miesiąc  przez forum kapłana. Czuję  wewnętrzną potrzebę, konieczność modlitwy za Księży i wdzięczność za ich posługę. Za każdym razem zdumiewa mnie i zachwyca, jak Panu Bogu zależy na jego wybrańcach, na modlitwie w ich intencji. Już sam fakt że jakaś wewnętrzna siła przypomina mi  codziennie o tym, że mam się pomodlić jest dla mnie dziwne, jakby niezależne ode mnie. W pierwszym miesiącu zauważyłam, że przez splot wydarzeń znalazłam się krótkim czasie w kilku niezwykłych miejscach;  dwukrotnie w Sanktuarium Chrystusa Ukrzyżowanego pod Gdańskiem oraz w Sanktuarium Matki Bożej Królowej Polskiego Morza w Swarzewie. To miejsca, aż przesycone są Miłosierdziem, modlitwą i Obecnością naszej Matki Maryi i Jej Syna. Bóg widać chciał, abym akurat za tego kapłana w tym czasie w takim szczególnym miejscu się modliła.

Podobnie , gdy  akurat w Święto Podwyższenia Krzyża Świętego nie zdążyłam na poranna mszę świętą, przez układ dnia pracy „wylądowałam” w samo południe, wraz z Aniołem Pańskim w innym kościele, była to ogromna Bazylika Serca Jezusowego. Wchodząc na mszę świętą w mury tej olbrzymiej świątyni uświadomiłam sobie, że za tego kapłana należy się modlić w tym niecodziennym miejscu. Na koniec Eucharystii była okazja ucałowania relikwii Krzyża świętego  - co z radością uczyniłam, zdumiewając się tym, że sama tego dnia nigdy bym tak nie ułożyła, a dobry Bóg chciał bym w święto Jego Krzyża naprawdę świętowała, a za kapłana modliła się w niecodziennym miejscu. Te drobne wydarzenia pogłębiają moja ufność w moc i skuteczność modlitwy za kapłanów, skoro Dobry Bóg „wtrąca się” i pomaga ją sam najlepiej wykonać i nie przeoczyć.

Grażyna

linia

Pamiętam bardzo dobrze dzień w którym po wielu latach życia w niełasce nastąpił zwrot   mojej drogi życiowej – duchowej – nawrócenie. Pierwsze pragnienie, które poczułam w sercu: już czas aby się pojednać, czas na sakrament spowiedzi i pojednania. W jednej chwili straciłam wszystko, co miałam. Wszyscy mnie opuścili, nie było nikogo.... totalna ziemska ruina....i tak na mojej pustej pełnej zgliszcz drodze, Jezus, który mnie nie opuścił, postawił pewnego kapłana, który podał mi rękę. Okazał cierpliwość, mądrość, wiarę, nadzieję, miłość to wszystko w Duchu Bożym.

Jezus stawiał kolejnych kapłanów, pojawiali się w moim życiu Ci oddani w swojej posłudze człowiekowi, żyjący nie dla siebie, ale na Chwałę Pana. Dziś mogę dać coś od siebie – modlitwę, pełne uczestnictwo we Mszy Świętej ofiarować Eucharystię w intencjach za każdego kapłana. Dziękuję Jezusowi za poznanie tej Łaski za Dar Miłości Bożej, jaką zostałam obdarzona przez kapłanów i dla kapłana.

Panie Jezu wszystko to jest Dziełem Twoim. My pozostańmy każdego dnia, który jest nam dany jako Dar,  wierni i oddani Tobie jako Twoje „narzędzia” w Duchu Bożym! Chwała Panu!

Anna

linia

Jestem we wspólnocie, która jako swój charyzmat odczytała modlitwę za kapłanów. Tę intencję obejmujemy modlitwą od wielu lat, a od ponad roku nasze spotkania zaczynają się dziesiątką Różańca w intencji kapłanów.

Bardzo się ucieszyłam, gdy Ojciec Święty, ogłaszając Rok Kapłański, zaprosił do gorącej modlitwy wspierającej kapłanów. Pomyślałam sobie, że jestem na bieżąco z trendami Kościoła. Modlę się we wspólnocie, sama też prywatnie odmawiam w tej intencji dziesiątkę Różańca od wielu lat. Często odwiedzałam stronę kaplani.com.pl. Radowałam się, widząc, że trzystu, czterystu księży jest objętych indywidualnie modlitwą. Nie wchodziłam w to dzieło, bo nie czułam się wezwana. Nie weszłam także do żadnej „Margaretki”, tłumacząc sobie, że znam za dużo kapłanów, za których czuję potrzebę modlitwy. Z tego duchowego letargu zostałam obudzona, gdy Bóg pokazał mi, z jak wielkimi problemami borykają się moi znajomi księża. Być kapłanem Chrystusa dzisiaj, to ogromne wyzwanie. Oddać siebie całkowicie na służbę braciom, trwać na modlitwie, w czystości serca, rozwijać się nieustannie duchowo, ustrzec przed zasadzkami szatana – to zadanie heroiczne. A wokoło tyle pokus i wzorców bylejakości… Dołączyłam więc do tych, którzy przez trzydzieści dni wspierają modlitwą powierzonego kapłana.

Podjęcie tej inicjatywy modlitewnej ożywiło moje życie duchowe. Modlę się teraz za drugiego powierzonego mi kapłana. Jak? Ofiarowując rano mój dzień Panu Bogu i prosząc Maryję o opiekę oraz prowadzenie – równolegle oddaję „mojego” kapłana. Na codziennej Mszy świętej także Jego włączam w intencje. Gdy zwyciężam pokusę lub przełamuję jakąś słabość – oddaję to za Niego. Także to, co boli fizycznie i duchowo. Towarzyszy mi w ciągu dnia. Jest obecny w intencjach modlitw, gdy odmawiam Różaniec, w czasie adoracji. Stał się kimś bardzo bliskim – choć Go nie znam. Jest to więź, którą daje Bóg. Ta modlitwa stała się dla mnie źródłem radości serca. Ona mnie uskrzydla do walki duchowej. Łatwo napisać o walce z pokusami, przezwyciężaniu własnych słabości, ale wprowadzenie w życie – to już nie jest takie proste. Niejeden raz muszę stanąć w pokorze i uznać, że jestem słaba. Zwykle w takich chwilach Bóg przychodzi z pomocą, aby do Niego należało zwycięstwo.

Bardzo dziękuję tym, którzy to Boże natchnienie powstania dzieła odczytali i wprowadzili w czyn. Niech Was Pan Bóg błogosławi. Alina

Alina

linia

Muszę przyznać, że taki rodzaj modlitwy jakiego tutaj doświadczyłam, jest dla mnie pewną nowością. Ataki rodzaj opieki dał mi wiele radości oraz pogłębił moją więź z Bogiem. Dotychczas nie zawsze udawało mi się zwracać myśli ku Panu Bogu codziennie, teraz dzięki modlitwie wstawienniczej łatwiej mi to przychodzi - czasami wznoszę myśli do Boga kilka razy w ciągu dnia i proszę o błogosławieństwo i opiekę dla "przybranego" mi kapłana... i przy okazji dla innych bliskich mi osób. :) Super sprawa, prawda? Myślę, że zauważalna jest we mnie silniejsza, osobista więź z Bogiem. Modlitwa za kapłanów jest szczególnie potrzebna, może nam się mylnie wydaje, że nie mamy wpływu na to, jacy kapłani są wśród nas, wręcz przeciwnie - swoimi postawami i zachowaniami, może nie wpełni świadomie, ale "wychowujemy" kapłanów, a brakiem opieki modlitewnej pozostawiamy ich całkowicie samymi w swej posłudze. Dlatego zachęcam do modlitwy za kapłanów, myślę, że trafne jest powiedzenie: "mamy takich kapłanów, jakich sobie wymodlimy".

Basia

linia

Modlitwa za kapłanów na przestrzeni ostatniego roku nabrała w moim życiu nieco innego charakteru. Z dwóch powodów: pierwszym z nich był kryzys, a w konsekwencji odejście jednego z kapłanów, którego kapłaństwo wydawało mi się pełne gorliwości i świadomości swojego powołania, drugim zaś, podjęcie zobowiązania modlitewnego wobec bliskiego mi kapłana.

Zawsze kiedy modlę się za osoby duchowne uświadamiam sobie, jak bardzo oni tego potrzebują i jak wiele brakuje mi jeszcze w tej dziedzinie, ponadto Bóg pokazuje mi poprzez różne wydarzenia, że szczególnie teraz bardzo tego potrzebują. Widzę też, że im bardziej potrafię modlić się za księży, tym bardziej potrafię być wyrozumiały i spoglądać na nich z miłością, zamiast doszukiwać się błędów.

Maciek

linia

Uczestniczę w szczególnej modlitwie za kapłana, która jest cotygodniową modlitwą do końca życia. Omadlanie różnych powierzanych mi intencji nie jest dla mnie nowością, gdyż we wspólnocie młldzieżowej, do której należę, robimy to "na co dzień". Często jednak powierzane mi intencje są anonimowe lub nie znam osób, za którymi się wstawiam; jest to więc wyłącznie sprawa między Bogiem a tymi osobami.

Modlitwa za kapłana, któremu dużo zawdzięczam i który jest świadomy tej opieki, jest inna, wyjątkowa. W rozmowie z Panem Bogiem nie ustępuje niczym modlitwie za ukochaną osobę czy za rodzinę. To towarzyszenie na zawsze, mimo że ludzkie drogi mogą się rozejść. Chociaż tak mogę się odwdzięczyć.

Tylko i aż tak

Monika

linia

Cieszę się, że mogę włączyć się do modlitwy za naszych drogich kapłanów. Moje dotychczasowe modlitwy za kapłanów były takie, powiedziałabym okazjonalne -
natomiast teraz mam okazję systematycznej, codziennej modlitwy i stąd moja radość. Wprawdzie w ramach margerytki modlę się w każdy czwartek za siostrzeńca Pawła, który jest pallotynem i bardzo potrzebuje modlitwy - ale to są takie zobowiązania rodzinne.

Teraz w pełni czuję sie potrzebna w Kościele, konkretna osoba potrzebuje mojej modlitwy i dlatego z Bożą pomocą postaram sie nie zawieść.

Kiedyś byłam potwornie zmęczona /był jakiś trudny dzień w szkole - pracuję z dziećmi/, nie odmówiłam w ramach margerytki dziesiątka różańca za ks. Pawła - w rozmowie przyznałam sie siostrze, mówiąc, że odmówiłam zaraz następnego dnia. Odpowiedziała mi: - A przecież Ulu, jak zapomnisz dawki leku, to nie przyjmujesz go na drugi dzień. Ta odpowiedź dała mi do myślenia ...

Urszula

linia

Modlitwa zawsze była dla mnie ważna, szczególnie w trudnych chwilach... A jednak, gdy podjęłam to zobowiązanie, stała się bardzo trudna... I chociaż wcześniej była moją radością, to przyszły takie chwile, że wydawała mi się absolutnie jałowa i bez jakiejkolwiek wartości. I to właśnie przekonuje mnie jak bardzo jest potrzebna i jak wartościowa! Cieszę się, że mogę codziennie dziękować Bogu za dar, jakim dla nas jest Kapłan, i że mogę prosić o łaski dla jednego z nich, właśnie za pośrednictwem tej strony. Czuję, że jestem w całkiem sporej rodzinie!

Iza

linia

Szczęść Boże wszystkim, którzy myślą z miłością o Kościele, wspólnocie zbawienia - braci i sióstr, w której szczególną rolę, sobie właściwą pełnią wszyscy kapłani. We własnym powołaniu chrześcijanina, jako osoby świeckiej, męża, ojca 4 dzieci od dawna słyszę w sobie to wezwanie Pana do modlitwy wstawienniczej za konkretnych kapłanów, których Pan Bóg stawia na mojej drodze. Dlatego na ile starczy mi sił, chcę uczestniczyć w dalszej modlitwie.

Zbigniew

linia

Boża arytmetyka i Boża logika jest tym, co mnie zawsze zachwyca. Ilekroć myślisz, że komuś coś dajesz, że się poświęcasz, okazuje się, że to ty otrzymujesz, że to ty zostajesz obdarowany. Dokładanie tak samo jest z moją modlitwą za kapłanów. Ile razy moją wieczorną modlitwę ocalało przypomnienie, że przecież zobowiązałam się do modlitwy za kapłanów, a więc nie patrząc na moje „chcenie” czy „nie chcenie” stawałam do modlitwy i to ja otrzymywałam dar Bożej obecności, rozmowy z Nim.

Troska o kapłanów zawsze była dla mnie czymś ważnym, będąc blisko Kościoła często widziałam ich upadki i zmagania, ich walkę o wierność. Ale równie często wdziałam piękne dzieła, których Bóg dokonywał przez ręce kapłanów, a także w nich samych. Zmieniał ich można powiedzieć na moich oczach. Dotykał, uzdrawiał, namaszczał. Wspaniale jest brać w tym udział przez swoje małe „Zdrowaś Mario” w ich intencji.

Asia z Gdańska

linia

Pragnę podzielić się świadectwem, w jaki sposób modlitwa za kapłanów, a zwłaszcza adoracja Najświętszego Sakramentu przemienia  moje spojrzenie na kapłaństwo, ukazuje jego piękno i pobudza do większego ukochania kapłaństwa.

Należę do Zgromadzenia Sióstr Rodziny Betańskiej, którego szczególnym charyzmatem jest modlitwa za kapłanów. Przed 10 laty, gdy posługiwałam jako zakrystianka w jednej z lubelskich parafii, miałam możliwość zetknąć się bezpośrednio z kapłanami, przyjrzeć się bliżej ich apostolstwu – często nierozumianemu przez innych, ich codziennemu utrudzeniu a także  pragnieniu wzrastania w świętości. Przyszła mi wtedy myśl, aby każdego dnia, w miarę możliwości, ofiarować za nich 1 godzinę adoracji Najświętszego Sakramentu. Przychodząc na codzienne spotkania z Jezusem Eucharystycznym do lubelskiej katedry, mijałam spowiadających  w bocznych nawach  kapłanów. więcej...>>

s.Gabriela

linia

Modlitwa uchyla Bogu drzwi naszego serca. To On działa, często posługując się innymi. Świadomość tego, że ktoś modli się w mojej intencji daje poczucie bliskości. Boga i tej osoby, która się modli. To jakby jej słowa i myśli stawały pomiędzy mną a Bogiem. I jakiś most przerzucony nad przepaścią trudnych spraw, zadań i dzieł. Ten most to nie tylko przedmiot, ale  także osoba czy osoby. Prośba o modlitwę uczy pokory, uświadamia, że potrzebuję innych. Nie jestem samowystarczalny, jakąś gwiazdą, która oślepia tak, że w pewnym momencie aż męczy. Wsparcie daje siłę jednomyślności, zmierzania w tym samym kierunku. Poczucie, że choć jesteśmy daleko, to w Bogu blisko, bo to On jednoczy w każdym czasie i miejscu. Owoce modlitwy skłaniają do wdzięczności. Jej nigdy za wiele. Jak podziękować za modlitwę w swojej intencji? Tylko tym samym. I to kolejny owoc modlitwy. Jest nim dar drugiej osoby, która potrzebuje moich słów przed Bogiem. A ja każdego dnia mogę tylko prosić Pana, by nie pozwolił mi zapomnieć o tych, których stawia na drodze mojego życia. Oni potrzebują mnie tak, jak ja ich.

ks. Andrzej

Kiedyś moja przyjaciółka-karmelitanka powiedziała zadziwiające słowa. Otóż stwierdziła, że jeśli dzisiaj w świecie wybuchają wojny to znaczy, że ona karmelitanka za mało się modli. Oczywiście pomyśłałem sobie, że to przesada, gdyż owa osoba modli się gorliwie i wiernie. Natomiast po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że wyraziła bardzo głeboką prawdę: istnieje ścisła zależność miedzy modlitwą a historią ludzkości. Wierzę również, że istnieje ścisła wieź miedzy moim zyciem a modlitwą tych, którzy o mnie pamietają przed Bogiem. Modlitwa jest formą miłości, a ja bez miłości nie mogę żyć.

ks. Jacek

Więzienie jest tym miejscem, z którego o wiele ostrzej widzi się swoje własne błędy. Ja w swoim życiu bardzo zbłądziłem i teraz jestem w tym miejscu, gdzie prawie wszystko jest ograniczone. Wydaje mi się jednak, że właśnie te przeżycia spowodowały moją chęć wspomożenia modlitwą wybranego kapłana. Pragnę modlić się do końca życia za powierzonego mi kapłana i proszę Ciebie Panie Jezu o wspomożenie, abym w tym postanowieniu wytrwał. Będę wdzięczny za powierzenie mi tak odpowiedzialnej misji i z całych sił będę się starał wywiązać  z tej łaski.

Janusz z zakładu karnego w Sztumie

Mam 30 lat, pracuję w katechizacji. Moje życie obfituje w liczne kontakty z kapłanami. Bóg obdarzył mnie żywym umysłem i wymownym językiem, niestety ja często czynię z tego broń przeciwko kapłanom w bezlitosnym wytykaniu ich błędów. A przecież ja też jestem człowiekiem grzesznym. Oni mają większe trudności. Postanowiłam po dłuższym namyśle, prosić o włączenie do modlitwy za kapłanów. Modlę się czasami za księży, biskupów. Czas najwyższy to ,,czasami " zamienić na ,,zawsze". Może dzięki temu Bóg pomoże mi w opanowaniu języka i osądu, a ja w końcu do wspólnoty Kościoła wniosę jakieś konkretne dobro.

Anna  - katechetka

Jako młody człowiek zauważam, że w kapłanie zbyt często widzimy tylko to, co chcemy widzieć, nie dostrzegamy słabego człowieka. Dobrze że kapłani nie są już sami, że jesteście wy siostry i my świeccy misjonarze wspierający ich w trudnym i odpowiedzialnym powołaniu. Jednocząc się w modlitwie z wszystkimi modlącymi się czuję, że jesteśmy jedną, wielką rodziną. Ufam, że to nasze wspólne dzieło będzie się szybko rozwijać.

 

Tomek – student z Lublina

W otrzymanych modlitwach za kapłanów odnajduję coraz więcej ukrytych myśli. Zauważyłam, iż mimo, że pracuję zawodowo udaje mi się wygospodarować czas na modlitwę i wcale nie jest to kosztem moich zajęć. Trzeba sobie rozplanować trochę inaczej zajęcia, ukochać te modlitwy, a później nie będzie problemów. Zdaje mi się, jakby przybywało mi czasu. Zdaję sobie sprawę, że podjęłam się trudnego zadania do końca swojego życia. Będę potrzebowała wsparcia Boga, aby wytrwać.

Małgorzata z Krakowa

Jako matka kapłana i zakonnika  zdążyłam się już nie raz przekonać jak bardzo potrzebują oni duchowego wsparcia. Matka idzie z synem przez życie z jego nadziejami, troskami, cierpieniami, niezrozumieniem a nawet pomówieniem. Jej serce to czuje, raduje sie i boleje razem z nim. Jak wielkiej próbie poddany jest kapłan na katechezie, w szkole, w życiu wspólnotowym i parafialnym, mogę o tym zaświadczyć, bo sama byłam nauczycielką i uczestniczyłam w życiu parafialnym. Chcę z pokorą podziękować Bogu za dar kapłanów i łaskę modlitwy za nich.

Maria z Tarnowa

 

linia
hedley 2009